Akolita miał pecha, bo na hejt tego serialu złożyły się czynniki subiektywne i obiektywne.
Obiektywne to fakt, że twórczyni dała wiele infantylnych i politycznie zaangażowanych wywiadów, które zrobiły jej wrogów z 75% odbiorców jeszcze przed samą premierą dzieła. To był fundamentalny błąd i gdyby tylko siedziała cicho to 3/4 tego hejtu by po prostu nie było.
Subiektywne to są kwestie w samym dziele. Tu kontrowersji jest dużo mniej i raczej podziałało to w ten sposób, że jak ktoś już wpierw zdecydował się nie lubić Akolity bo twórczyni jest woke to dopiero potem zaczął szukać dziury w całym... Najpiękniejsze argumenty na hejt jakie widziałem to kwestia istnienia skanera który wygląda jak wyszukiwacz metalu (iksde), czy dlaczego ta twierdza mogła się spalić (no tak, uzasadnia ocenę 1)... Oczywiście jednocześnie nikomu nie przeszkadza że całe Imperium było zbyt durne by przeciwdziałać sabotażowi Gwiazdy Śmierci autorstwa jednej osoby - Galena Erso...
Natomiast subiektywnie w samym dziele Akolita porusza też ogólnie niepopularne struny.
Po pierwsze Jedi nie są tymi dobrymi i świętoszkami (a ponieważ starwarsy to chłopięca fantazja to tak najczęściej myśli się o Jedi, choć w praktyce niewiele to ma wspólnego z lore, niech nikt nie mówi casualom o historii Zayne`a Carricka xD). Po drugie chronologia nie jest prosta i klasyczna tylko przemieszana i podzielona na różne subiektywne wersje (a tego widzowie przyzwyczajeni do prostych baśni i prostych scenariuszy po prostu nie lubią). I po trzecie wiedza o lore z EU zderzyła się tu z normikami, który stanowią 75% odbiorców Star Wars jeśli chodzi o produkcje TV i filmy. Dla takich osób istnienie cortosis, jakichś użytkowniczek mocy spoza głównego nurtu, to że użytkowników ciemnej strony może być więcej niż dwóch (do trylogii Bane`a przecież statystycznie nikt nie dotarł), fakt że normalnie tworzenie jakichś istot z mocy to nic specjalnego, że Jedi wielokrotnie maskowali swoje grzechy... No były nie do przełknięcia. Może gdyby to dzieło wpisywało się w konserwatywną bajkę z głównym męskim protagonistą-bohaterem, prostą chronologią i pochwałą heroizmu Jedi to wtedy nie mieliby z tym problemu, a tak to cóż. Za dużo ryzykownych posunięć. Casuale nie lubią tego.
Więc dzieło było po prostu mocno ryzykowne, plus twórczyni niepotrzebnie wygłupiała się w wywiadach...
W samym Akolicie żadnej większej polityki nie ma (może poza naprawdę fajnym wątkiem z konfliktem na linii Zakon Jedi - Senat, ale to nie odnosi się do realnego świata)... A jest to serial dobry, spokojnie dorównujący Mando, może trochę gorszy od Andora. Na pewno natomiast najbardziej ambitny jeśli chodzi o skalę i ze sporym rozmachem, świetnymi walkami i podpięty pod największą liczbę elementów z lore, w tym z EU. Realna ocena powinna oscylować gdzieś wokół 7,5/10, no ale w korpokracji zagrożeniem nie są tylko same korporacje zachowujące się bezpiecznie i tworzące wtórne odgrzewane kotlety (patrz: cała twórczość Filoniego, nawet najnowszy serial Maul, kolejny raz wyciągający tę postać z lamusa byle było bezpiecznie), ale też widownia oczekująca właśnie takiego bezpiecznego odgrzewanego comfort foodu. Jest to dość smutne, bo rodzi się obawa, że nawet jak ktoś zrobi ultra dobrą ekranizację np. KOTORów, SWTOR, czy innych ryzykownych bo nie będących dodatkiem do epizodów I-VI rzeczy, to reakcja widowni będzie podobna.
Co ciekawe i tak jest to chyba najmocniej dyskutowany i najsilniej komentowany w społeczności serial, co samo w sobie udowadnia, że jest większym sukcesem niż mierna i zapomniana już np. Załoga Rozbitków i wiele innych dziel ocenionych jako "OK", ale po prostu ginących w otchłani zapomnienia tuż po premierze... Także gdyby Disney miał rozum to mógłby zmienić główną showrunnerkę, by trochę przypodobać się casualom, powiedzieć że naprawią błędy, po czym wypuścić sezon 2 dokładnie taki jaki miał być i zapewniam, że przy odpowiednim PR i przy odpowiednim kajaniu się ci sami ludzie co hejtowali ten serial mogliby go polubić.