TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Literatura światowa

Alien (franczyza)

Shedao Shai 2025-10-22 17:54:47

Shedao Shai

avek

Rejestracja: 2003-02-18

Ostatnia wizyta: 2025-11-28

Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

Zakładam wątek zbiorczy o franczyzie Aliena. Można tu pisać o wszystkim, co dotyczy tego uniwersum, a nie pasuje do konkretnych wątków (np. tego o serialu).

LINK
  • Książki

    Shedao Shai 2025-10-22 17:55:11

    Shedao Shai

    avek

    Rejestracja: 2003-02-18

    Ostatnia wizyta: 2025-11-28

    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

    Od wielu lat powracała do mnie myśl o głębszym wejściu w uniwersum Aliena. Nigdy nie udawało się jej przebić na tyle mocno, żebym coś z tym zrobił, ale dzięki fantastycznemu Romulusowi i dobremu Earth w końcu osiągnęła masę krytyczną. A jeszcze te prequele Fundacji umęczyły mnie do punktu prawie śpiączki i czułem, że potrzebuję drastycznej odmiany klimatu. No i ruszyło.

    Alien: Isolation - Keith DeCandido

    Książkowa adaptacja gry o tym samym tytule. Zacząłem od niej, ponieważ gra również długo kręciła się na orbicie moich zainteresowań, aż w końcu przyjrzałem się jej bliżej, zobaczyłem gameplay, założenia i stwierdziłem, heh no podziękuję. Nie mój typ horroru, nie lubię kryć się bezbronny przed potworami. Ja to lubię piuu piuuu z laserka, a nie jakieś tam. Za bardzo bym się bał xD
    Stąd książka to dobry sposób na zapoznanie się z wydarzeniami z gry bez konieczności grania w nią. Fajnie. Mamy zatem córkę Ripley - Amandę, 15 lat po pierwszym filmie, a więc już ładną chwilę od zniknięcia matki. Widzimy jak musiała sobie radzić w życiu - nie sama, bo z ojczymem, ale ojczym taki, że już chyba lepiej by jej było samej. Aż tu przychodzi huop z Weyland-Yutani i mówi, że odnaleziono rejestrator parametrów lotu "Nostromo" i zaprasza na stację, na której jest badany. Oczywiście to nie jedyna rzecz jaką odnaleziono, więc co zastaje kilkuosobowa ekspedycja Amandy po przybyciu na stację, chyba się domyślacie.
    Jest ciekawie. Mamy starą stację kosmiczną w trakcie "catastrofic failure", gdzie Obcy wcale nie jest jedynym zagrożeniem. Mamy też modercze androidy i... ludzi, bo na stacji są wciąż ludzie, i to niemało, ale już w fazie "każdy sam za siebie", a więc z wrogim nastawieniem wobec obcych (hehe). I tu bardzo łatwo mi wyobrazić sobie, jak przełożono język gry na książkę, mamy sceny gdzie zapewne trzeba było się skradać, chować przed wrogami, uciekać. Gdzieś tam pod koniec książki Amanda musiała włączyć cztery reaktory, aż sobie wyobraziłem jak się denerwowałbym grając w to
    Fabuła jest ciekawa, choć oczywiście obciążona ograniczeniami konwencji. Postacie dobrze napisane. Ale przede wszystkim: klimat, ten jest i to jaki, czuć to ciągłe uczucie zagrożenia. Podobało mi się. Dobra książka.

    Alien: Prorotype - Tim Waggoner

    Internety mówiły, że to kontynuacja "Isolation", tak przynajmniej wyszło z pobieżnego rozeznania. Okazało się, że trzeba było zrobić dokładniejsze, bo to kontynuacja o tyle, że główną bohaterką jest przyjaciółka Amandy, wspomniana w "Isolation". Nic więcej. Fabuła dość standardowa, aczkolwiek z jednym twistem który całkowicie odmienił książkę i podbił ocenę. Mianowicie: Obcy urodził się tu z człowieka chorującego na wirusową formę martwicy. Skutek tego był taki, że po jego narodzinach ludzie myśleli, że zaraz zdechnie, wył z bólu, ale że ksenomorfy to idealne maszynki do zabijania, to jego organizm szybko się zaadaptował i wyszedł z tego Obcy z dodatkową bronią w aresenale: bardzo zaraźliwym wirusem, mordującym zarażonych szybko, ale nie na tyle szybko, żeby nie zdążyli pozarażać innych. Fantastyczny pomysł, równie dobrze wykorzystany. Mając już zaliczonych ilka książek o Obcym, widzę jak różniły się podejścia autorów do zagrożenia, jakie prezentowały: czasem jeden to potężne zagrożenie przed którym nic, tylko uciekać, czasem bohaterów atakuje cała horda a oni je koszą karabinami jakby były watahą wściekłych psów. Tu mamy formę ekstremalną: nie dość, że Obcy sam w sobie jest śmiertelnym zagrożeniem, jeśli znajdzie się blisko, to... nawet nie możesz pozwolić żeby się znalażł blisko, bo wtedy padniesz od wirusa. Nawet nie musi cię dotknąć. No nie powiem, to ładnie podniosło stawki, napięcie poszybowało w kosmos, trup ścielił się gęsto, pomysłu na poradzenie sobie z takim potworem... za bardzo nie było. Książka została poprowadzona sprawnie i do satysfakcjonującego zakończenia. Polecam.

    Aliens: Original Sin - Michael Jan Friedman

    Tu zachęciło mnie, że książka to kontynuacja Alien: Resurrection. Czyli poznajemy dalsze losy klona Ripley, Call i reszty załogi "Betty". Niestety, są one rozczarowujące. Ot, kolejna planeta, czy księżyc, czy baza, nieistotne. Są Obcy, są osadnicy których trzeba uratować, bieganie, strzelanie, nie było w tym żadnego ciekawego twistu jak powyżej. Bardzo standardowa, a przez to nudna, przygoda.

    Aliens: DNA War - Diane Carey

    Policyjny detektyw dołącza do wyprawy wysyłanej na odległą planetę celem ewakuacji naukowców tam przebywających. Bo, wiecie, naroiło się tam Obcych, więc jest niebezpiecznie. Detektyw leci, ponieważ szefową naukowców jest jego matka, a wprawdzie ich relacje nie należą do najlepszych, ale organizatorzy wyprawy sądzą, że pomoże on w przekonaniu matki, że trzeba się ewakuować. Matka wielkim naukowcem jest, ale też przy okazji trochę socjopatką i bardziej jej zależy na własnych badaniach, niż na swoich podwładnych. Na miejscu okazuje się, że sytuacja wygląda jeszcze gorzej, jest też sporo niejasności, Obcy zachowują się nietypowo, są właściwie przyjaźniejsi niż naukowcy którzy mają być ewakuowani xD i inne takie. Sporo tu ciekawych pomysłów, tajemnic, jest dobry klimat, ale też niestety trochę za dużo dłużyzn, momentami lektura była męcząca. Wciąż, oceniam bardziej pozytywnie niż nie. Końcowka zapada w pamięć.

    Aliens: Criminal Enterprise - S. D. Perry

    Dwaj bracia, atak Obcych w bazie przemytników, producentów narkotyków, czy innych tam kryminalistów. Straszny paździerz, zupełnie nie umiałem się zaangażować w lekturę, nic mnie tu nie obchodziło, po jakimś czasie to już tylko skanowałem wzrokiem strony i kartkowałem byle szybciej to skończyć. Nic wartego uwagi.

    Aliens: No Exit - B. K. Evenson

    B. K. Evensona kojarzyć możecie z "Dni ostatnich" ze ś.p. anonimowej serii horrorów MAGa. Mi się one bardzo podobały, więc byłem ciekawy jak autor poradzi sobie w pracy bardziej chałturniczej I okazało się, że wyszło fan-ta-sty-cznie. Zaczyna się od mocnego ciosu w brzuch czytelnika, scena mocna, robiąca wrażenie, aż zacząłem się zastanawiać czy to nie jakiś koszmar głównego bohatera. Otóż nie, to po prostu Brian Evenson, niebiorący jeńców. Poprzednie książki szły według podobnego klucza, czasem oddalając się od niego, ale jednak mając wspólne cechy, wątki, motywy. Tu jest inaczej: oryginalnie, szaleńczo, dziko, kreatywnie. To książka, której nie czytasz, kiwając głową, bo już czytałeś 5 innych książek z Aliena i wiesz co będzie dalej; autor nieustannie zaskakuje. Ma swój styl i jest w nim konsekwentny, czułem nawet pewną... nonszalancję, podobną do tej z "Dni ostatnich". Nie boi się przełamywać konwencję, iść swoimi ścieżkami. To tu właśnie pojedynczy Obcy jest zagrożeniem takim... o tyle o ile, można do niego strzelić z pistoletu i go zabić. Główny bohater jest korporacyjnym agentem-specjalistą od radzenia sobie z infekcjami Obcych, ma doświadczenie, ma swoje traumy, jest gościem z którym ciężko w jakikolwiek sposób utożsamić, ale to nie zmienia faktu, że jest fantastycznie pomyślany i poprowadzony. Weyland-Yutani jest tu korporacją na wskroś złą, jej siepacz grający tu drugoplanową rolę jest wręcz karykaturalny w swojej podłości, zresztą wszystko tu wygląda jakby przedstawione w krzywym zwierciadle, tak jakby autor był świadomy klisz tego uniwersum i niektóre zignorował, a niektóre podkręcił do maksimum. To nie tyle najlepsza książka z tych kilku Alienów, które do tej pory przeczytałem, tylko po prostu - jedna z lepszych, jakie w tym roku przeczytałem. Wow, że na takie coś natknę się, świadomie zanurzając się na jakiś czas w literaturze franczyzowej, to się nie spodziewałem.

    Na razie tyle. Jeszcze się nie zmęczyłem, więc pewnie trochę dalej pociągnę.

    LINK
  • Książki cz. 2

    Shedao Shai 2025-11-14 10:02:15

    Shedao Shai

    avek

    Rejestracja: 2003-02-18

    Ostatnia wizyta: 2025-11-28

    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

    -Aliens: Cauldron - Diane Carey

    Pierwsza próba Carey w świecie Aliena (DNA War) była w miarę, tu już niestety wyszło słabiej. Załoga statku chce przemycić jaja obcych, bo #pieniąszki, ale uwaga uwaga, nie ma #pieniąszki a zamiast tego obcy zaczynają zabijać załogę. Nudne to, bez polotu, słabo napisane. Już zapominam szczeóły.

    Aliens: Steel Egg - John Shirley

    Shirley to niezły kontraktowy wyrobnik, czytałem już jego książki ze świata Halo, Dooma, Resident Evil i Bioshocka xD teraz dochodzi Alien. John podjął się opisania pierwszego kontaktu ludzkości z ksenomorfami, na statku na orbicie Saturna. Obecnie pod względem kanonu można ksiązkę wyrzucić na śmiernik, bo wjechał Ridley Scott ze swoim Prometeuszem i Covenantem, ale Alien nigdy nie miał specjalnie spójnego kanonu, więc nie przejmowałem się tym.
    Jest nieźle. Doceniam próby światotwórstwa, przybliżenia sytuacji politycznej na Ziemi, przedstawienia różnych punktów widzenia, wprowadzenia kolejnej rasy obcych, reprezentowanej przez miłego kosmitę o imieniu Larry (xD serio). Plus plejada znanych hitów, czyli korporacyjne machinacje, mordujące ksenomorfy i tak dalej. Dało radę.

    Obcy: Mrowisko / Azyl / Wojna samic - Steve Perry, S.D. Perry

    A teraz trochę rysu historycznego. Zanim zaczęsto pisać książki o Obcym, były komiksy. Pierwsze komiksy powstały po Alienie 2, a przed 3, i opowiadały nam dalsze losy Hicksa i Newt. Potem wyszła 3, której początkowy akt sprawił, że kanoniczność tych komiksów zrobiła się nieco, eee, niezręczna xD, więc w kolejnych dodrukach zmieniono tożsamość głównych bohaterów z Hicksa i Newt na Wilks i Billie. Tyle, że w trzecim tomie pojawia się też Ripley, więc chcąc zachowac zgodność z filmami zrobili jeszcze lepszego fikołka, ale to już może nie będę spoilerował. W każdym razie, takie ingerencje nie pomogły historii, ale na szczęście i tak była durna, więc żadna strata. Na podstawie tych komiksów napisano potem książki i o nich tu mowa.
    Na początku jeszcze było obiecująco. Mieliśmy żołnierza z traumą i młodą kobietę, która za dzieciaka przeżyła straszliwe rzeczy i dalej sobie z tym nie poradziła. Autor w miarę zgrabnie znajduje sposób, żeby raz jeszcze wysłać ich ku temu, co tę traumę spowodowało , znów: klasyka gatunku, korporacje, żołnierze, androidy, obcy i królowe, widać w tym było jakiś pomysł i ambicje. Przede wszystkim, autor prowadził fabułę w skali dotąd mi nienapotkanej w książkach Obcego. To spore ryzyko i ma swój koszt w postaci tego, że obecnie nijak się to nie skleja z reszą uniwersum. Najlepiej traktować to jako alternatywny sequel Aliena 2 (i w tym momencie nie trzeba było zmieniać tożsamości bohaterów). Jakkolwiek by nie kombinować, w drugim tomie zaczyna się ostry zjazd jakości, a trzeci to już fanfikowy dramat bez ładu i składu. Fabuła robi się coraz bardziej absurdalna, ciąg przyczynowo-skutkowy ulega dezintegracji. Ledwo dobrnąłem do (durnego) końca.
    Kiedy jeszcze Vesper wydawał Alieny, widziałem często w komentarzach zapytania o reedycję tej trylogii (bo wyszła ona w latach 90. w Polsce). Zawsze odpowiadali, że może kiedyś, ale póki co koncentrują się na innych książkach. Bardzo mądra decyzja. Lepiej przybliżać czyelnikom nowsze książki, bo wydaje mi się że jest tam kilka perełek, niż taki paździerz. O tym najlepiej zapomnieć.

    Alien: Covenant Origins - Alan Dean Foster

    To mnie kusiło, bo mam spory niedosyt z okresu czasowego Prometeusza/Covenanta. Tu mamy wprowadzenie do tego drugiego. I niespodzianka: to pierwsza powieść, w której nie ma Obcych. W ogóle. To właściwie korporacyjny thriller o bolesnych początkach kolonizacji, walce o to żeby wysłać Covenanta w przestrzeń wbrew ziemskim intrygom, które chciałoby to uniemożliwić. Bohaterowie filmu przewijają się tu w niemałych ilościach, a oprócz tego możemy obserwować ciężkie początki Weyland-Yutani (tuż po fuzji). Ciekawy pomysł, coś oryginalnego. Doceniam.

    LINK

ABY DODAĆ POST MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..