Wielu ludzi narzeka na ten sezon, a nie różni się jakoś specjalnie od poprzednich. Ok, czuję, że to nadal wodzenie za nos, dokładanie, blabla - i bardzo dobrze. Rozwiązanie mnie nie interesuje, interesuje mnie podróż.
Finał był jednak rozczarowujący - ani to cliffhanger, ani zakończenie wątków. Raczej jak połowa sezonu. Dostaliśmy też sporo wyjaśnienia początek spoilera miejsce zbudowane na rytuale, więc trzeba robić rzeczy w konkretny sposób koniec spoilera
I w sumie po tym sezonie wyrobiłem sobie własną interpretację, która mi się podoba i której będę się trzymał.
Dalej będą SPOILERY, ale nie będę tego oznaczał w sumie.
Otóż jest to przedstawienie życia prehistorycznego w czasach współczesnych. Ni mniej, ni więcej.
Dlaczego? Otóż człowiek współczesny istnieje od kilkudziesięciu tysięcy lat. Może 40, może 90, ale od bardzo, bardzo dawna. Według obecnej wiedzy, nie różnili się od nas tak bardzo. Tak samo drapali się po tyłkach, tak samo odklejali jajka od uda. Wrzucacie sąsiadów do jaskini, albo lasu - tak właśnie żyli ludzie, tacy sami ludzie.
A co mieli robić całymi dniami? Jasne, większość czasu (lub sporą część) spędzali na zdobyciu pożywienia. Ten wątek też był poruszony w jednym sezonie, ale wyjmijmy to z równania. A poza tym, co? Siedzieli w jaskini, dupcyli się, grali w gry, walczyli, może coś tam jeszcze. Ale bez bodźców łeb usycha.
I tu mamy przedstawienie takiego życia prehistorycznego.
Plemiona, grupy ludzi, przemieszczają się. Czasem zostają gdzieś na dłużej. Jedni giną, drudzy ich zastępują. Jaskinia zapewnia schronienie - domy to jaskinie (plus talizmany) - być może mieli i takie. Skąd malowidła naskalne, może miały odstraszać drapieżników? Przynajmniej w jakimś stopniu, albo w niektórych miejscach. W nocy z lasu wychodzą drapieżniki. W ogóle, las nocą. Byliście kiedyś w lesie nocą? Ale takim prawdziwym lesie. To jest inny świat. Działał na wyobraźnię. Drapieżniki do tego stopnia przerażały ludzi, że w niektórych kulturach samo wywołanie imienia było tabu. Stąd w językach słowiańskich NIEDŹWIEDŹ - praindoeuropejski korzeń, który dał potem w grece i łacinie ursus i arctos, został zastąpiony eufemizmem "ten, który prowadzi do miodu". To było przerażające.
Dlaczego przez dziesiątki tysięcy lat ludzie nie rozwijali się - być może ze strachu przed wiedzą i działaniami. Zwróćcie uwagę, że zdobywanie wiedzy i jej konsekwencje stanowią motor historii. Ilekroć się czegoś dowiedzą, coś się dzieje, winią to. Obwiniają też siebie za konsekwencje działań, które mogą nie mieć związku z efektami, a przynajmniej w normalnym świecie by nie miały. Ale nie w świecie przesądów i myślenia magicznego. Patrzcie - ścięliśmy święte drzewo, zgasło słońce. Dzisiaj wiemy, że to nie ma związku. A czterdzieści tysięcy lat temu, w normalnych warunkach, co mieli sobie pomyśleć - robią A, staje się złe B, więc nie wolno robić A.
Z resztą ta "prehistoria" jest mocno hintowana tutaj, wiecznym cyklem, nawet niedające się zrekonstruować "anghkooey", niepodobne do niczego, podpowiada, że historia zaczęła się tak dawno temu, że nie da się współczesnymi metodami lingwistycznymi choćby oszacować czasu powstania miejsca. Nawet prąd jest odpowiednikiem ognia - skądś się bierze, ale skąd? Nei wiadomo, ale fajnie że jest (uproszczenie, bo ludzie potrafili rozniecać ogień długo wcześniej, ale analogia wciąż pasująca). Choć i ten prąd w umiarkowanym zakresie potrafili pozyskać, więc się trzyma.
Tabitha i Jade posiadający pamięć przodków - heloł, które wierzenie pierwotne nie ma podobnych motywów? (no, któreś na pewno, ale było to jednak powszechne). Pełnią tu rolę szamanów, cholibka, Jade nawet bierze grzybki, jak prawdziwi szamani, by się połączyć z wiedza tajemną.
Zatem ludzie radzili sobie jak mogli, by przeżyć, cały świat był niezrozumiały, próbowali pojąć go tak, jak mogli, ale choć dysponowali rozumem, to brakowało wystarczająco wiedzy i doświadczenia, by to rozbudować i pojąć bardziej. Nawet jeśli ktoś już coś rozumiał, to pojawiała się plaga, zaraza, drapieżnik, inna katastrofa, i to było zapominane. I tak w koło. Aż do momentu, kiedy nie.
Jeśli spojrzycie na to pod tym kątem, to wszystko ma sens. Dosłownie, wszystko, myślałem nad tym i nie znajduję słabego punktu xD mogło to nie być celowe, ale mogli korzystać z jakiejś metanarracji. Ale moja interpretacja mnie całkowicie satysfakcjonuje, niczego więcej od serialu nie oczekuję xD