Kiedy ogłoszono serial A Knight of the Seven Kingdoms, byłem mocno sceptyczny wobec projektu. Tych opowiadań o Dunku i Jaju nigdy nie czytałem, brzmiały mi nieciekawie, nie tego szukam w świecie Gry o Tron. Gra o Tron to mają być wojny, spiski, smoki, lodowe zombiaki, piuuu piuuu z laserka... no, wiecie o co chodzi. Kameralne przygody rycerza i jego giermka w ogóle mnie nie ekscytowały. Toteż i serial mnie nie ekscytował. Stwierdziłem, że to taka rzecz, która nikogo nie obejdzie i wypadła z mojego radaru. Ostatni raz, kiedy tak zdecydowałem - był to Andor, zatem jak widzicie, mam prawdziwego nosa do seriali xDD
Bardzo mi się podobał pierwszy sezon, od samego początku. Zrobiony z sercem, czuć w nim emocje, aktorzy się przykładają, ten kolejny wycinek ze świata ASOIAF jest zaskakująco ciekawy. Pod koniec zrobiło się mrocznie i przygnębiająco, co też wzięło mnie z zaskoczenia. Z zainteresowaniem będę czekał na drugi sezon.