Witam,
Jak waszym zdaniem wypada JA względem JO, bo mnie np. podobają się te wszystkie tricki jakich brakowało w podstawowej wersji JO, ale nie tylko, a jak wy oceniacie ??
Witam,
Jak waszym zdaniem wypada JA względem JO, bo mnie np. podobają się te wszystkie tricki jakich brakowało w podstawowej wersji JO, ale nie tylko, a jak wy oceniacie ??
Myślę, że JA jest dużo lepsza niż poprzedniczka. Te tricki, walki na miecze świetlne, ach... cudo. A fabuła jest fajna choć przydałoby się dodać niektóre postacie (Lando, Jan).
U mnie jest ono 2 X lepsze od poprzedniczki, moja ocena:
JO- 9,5/10
JA - 10/10
W JA jest prawie wszystko to czego brakowało mi w JO szkoda tylko, że fabuła pozostała wciąż liniowa. Dla mnie JA to najlepsza gra z cyklu.
Mam nadzieje, że doczekamy się kolejnej części ponieważ zmiany idą w dobrym kierunku. Moja ocena 9,5/10.
to chba najlepsze gry z serii. JA jest super zwłaszcza jeśli chodzi o te wszystkie combosy itd. Wszystko jest cacy po za tym że gra jest strasznie krótka. Trochę się rozczarowałem końcówką CSM ale to może być zapowiedź ciągu dalszego.
Jestem dopiero w drugiej grupie misji, ale mogę śmiało powiedzieć, że Jedi Academy jest dużo lepsza od Jedi Outcast. Podoba mi się zarówno pomysł bycia padawanem i wykonywania zadań na przeróżnych planetach, jak i strona wizualna gry. W JK2 klimat był trochę za bardzo duszący jak dla mnie: bunkry, statki gwiezdne, wszystko w metalu i odcieniach szarości. W JK3 mamy zdecydowanie większą różnorodność, która jest fascynująca: piasek, śnieg, zmagania na pędzącej kolejce, świątynie, grobowce... Poza tym rzeczywiście czuć ruch postaci, przynajmniej dla mnie jest to bardzo realistyczne. Do tego takie bajery jak jazda na tauntaunie czy na speederze. Można być zdecydowanie pod wrażeniem. Podwójnym mieczem grałem na razie jedynie z botami w multiplayerze, ale muszę przyznać, że to niezły wypas
. Podsumowując, Jedi Academy to kupa świetnej zabawy!
Chciałbym rozpocząć ten nowy temat by w miare możliwości rozstrzygnąć w przyszłości która gra jest lepsza: Jedi Outcast, czy Jedi Academy.
Jak dla mnie JO zasługuje na 10/10, a JA na 7/10.
Dlaczego?
A no dlatego że JO przebija JA klimatem. Dajmy np.: Misja na Nar Shaddzie, a dokładnie na samym początku w barze. Gdy Kyle chcąc nawiązać kontakt z barmanem wyciąga i kładzie na ladzie miecz świetlny. To było bardzo dobrze zrobione: muzyka, nagłe zainteresowanie innych klientów. Można tak wymieniać naprawdę dużo. Wielkim plusem jest fabuła: choć zdarzają się pewne nieścisłości to jest ona spójna, nie tak jak w JA gdzie główny wątek jest przerywany różnymi misjami. Niektóre są trywialne, np: misja gdzie się rozbiliśmy i musimy zebrać części zamienne do naszego statku. A w dodatku przeszkadza nam w tym czerw czy coś w tym rodzaju.
A może jeszcze jedno porównanie - plansze: porównajcie Nar Shaddę, a Coruscant. I co? Jest różica? Nar Shadda jest pięknie zrobiona w przeciwieńsie do Coruscant. (polecam przeczytać recenzje JA z CD-Action, jest tam oddzielny akapit dotyczący Coruscant)
Proszę o komentarze tych którzy grali i ukończyli oba tytuły. I jeżeli ktoś się srzeciwia to niech uzasadni chociaż swoją odpowiedź.
obie gry są na równym poziomie, obie mają wiele zalet, i jednocześnie wad, JO ma wspaniałe walki na miecze, których w JA niema, w JO pojedynki są może mniej spektakularne niż w JA (o tym zaraz), ale za to moim zdaniem lepsze. Minusem JO jest natomiast to, że niema dwóch mieczy świetlnych, i lightstaffów. No a w ogule, największym plusem JO jest oczywiście fabuła.
W JA pojedynki są bardziej spektakularne, z powodu tych wszystkich "dwóch mieczy" i lightstaffów. Ale walki są moim zdaniem dużo gorsze. Fabuła jest okej, wielu fanom Kyle`a Katarna nieodpowiada, dla mnie jest na wysokim poziomie. plusem JA jest także ulepszona grafika, i system ragdoll, no i oczywiście więcej kombinacji. minusem są także niestety nieco większe wymagania sprzętowe.
moja ocena w stosunku JO do JA:
55%:45%
Minimalnie wygrywa JO.
PS. o multiplayerze napiszę tylko, że w JA jest więcej trybów, i ciekawsze mapy, ale jakoś lepiej mi sie gra w multi JO.
...mieczy i walki dwoma. To w czasach gdy wychodził JO walka jednym mieczem była przełomowa. Nikt jeszcze w tych czasach nie marzył o dwóch mieczach czy o podwójnym.
Co do multi to właśnie w JO jest więcej map i trybów.
..., ale tam opisy są tego typu: (cytuje) "JA rzadzi pod karzdym wzgledem...poza fabułą ta lepsza była w JO". Takie opisy to ja sobie sam mogę wymyślać. Ja chcę w tutaj głębszych przemyśleń, a nie: "tak, bo tak". Rozumiecie?
że do mnie pijesz wiec zaznaczam że tamten post pochodzi z przed roku. A poza tym to kto ci bronie te przemyslkenia wypisywać w tamtym temacie ? Spójż choćby na to co napisał Sebastiannie. No i naprawde przeczytaj to: http://gwiezdne-wojny.pl/tekst.php?nr=537
BTW Paweł wróććććććć
Bez ciebie na tym biednym forum po prostu chaos się robi
że wystarczy sama fabuła. JO znudził mi się po 4...5 misji. Bo ciągle Katarn i Katarn... nudą wieje. Co innego JA (choc i tam KK musi wrzucić swoje 4 literki), tam mamy wybór... rasy, płci, strojów, saberów... mimo iz nasz bohater i tak i tak ma jedno imię to nie zmienia to faktu wiekszej róznorodności.
Walki może i rzeczywiście lepsze są w JO, ale mówię tak pewnie z przyzwyczajenia bo więcej grałem nią po Sieci....
Muzyka jak zawsze świetna w obu.
JO nie znudził ci się przypadkiem po tych 4-5 misjach ponieważ nie mogłeś ich przejść. Poza tym Kyle ma już swoją historię: wykradał np. plany gwiazdy śmierci. A Jaden? Nic. Pojawił(a) się z nikąd bez większej historii.
co... może ty jesteś taką osobą. Mnie jesli gra nudzi się na samym początku to i tak przechodzę chociaż raz całość. Poza tym Kyle jest już nudny.... Jaden też się znudzi jeśli kolejne kontynuacje JO będą powielały tą ppostać. Swoją drogą super KK nie dał mi rady w finalnym spotakniu JA.... powinien zginąć skoro zawalił się na niego sufit..... ale nieee!! musiał przeżyć by tłuc historię dalej. W myśl LucasArt odnośnie RPG że najlepiej omijać i pomijać bohaterów SW w swoich sesjach. Bo ich nie mozna zabić i taka brednia. KK może sie niektórym podobać, za charyzmę, spokój, dowcip... mnie to nie rajcuje.
...oczywiście twoje zdanie. Ale i tak dzięki za wpis.
Jedi Academy i Jedi Outcast są równymi sobie grami... JO już jest kolejną częścią o przygodach Katarna... ja gram od początku w jego przygody i wiąże mnie z nim jakaś więź... Co do JA ciekawa odmana jest tworzenie własnej postaci... no i walka mieczami dwoma lub podwójnym... JO na samym początku był trudną grą z powodu tego że nie posiadamy miecza... to czasami doprowadzało mnie do wielogodzinnych tułaczek... A JA możemy wybierać sami przeznaczenie i spełniać jakie chcemy misje... to jest duży plus... A wiec tak jak pisałem wcześniej te gry są dlamnie na równi...
YangObi napisał:
Jedi Academy i Jedi Outcast są równymi sobie grami... JO już jest kolejną częścią o przygodach Katarna...
Zgadzam sie z toba w 100%, moim zdaniem nie jest dobrym pomyslem porownywanie JO z JA, gry sa podobne ale zarazem inne. Wiele razy myslalem aby wreszcie mozna bylo zagrac jako uczen KK, a nie ciagle KK i KK. Ponad to JA chyba bardziej jest nastawiony na MP. jak dostalem JA bylem szczesliwy ze moge stworzyc wlasna postac i na dodatek wybrac rowniez strone Mocy, Jasna czy tez Ciemna. Dla mnie obie gry sa wspaniale i mam nadzieje ze nastepne z serii JK beda jeszcze inne, tylko zastanawiam sie w jakich czasach i realiach.
Więc tak: JO to dla mnie najlepsza gra roku 2002. Nigdy nie zapomnę szału jaki mnie ogarnął, kiedy pierwszy raz w niego zagrałem... Odwaliło mi totalnie. Potem, po jego przejściu, latałem do kafejek (nie miałem jeszcze wtedy neta) i ściągałem mody do niego, mapy, skiny... No szaleństwo. Kochałem tę grę. W sumie nadal kocham.
Z JA było już inaczej. Byłem obcykany w JO, więc nie było powiewu nowości, nie było szoku przy pierwszym odpaleniu... Dlatego potraktowałem tę grę o wiele spokojniej, już bez takich emocji. Ale gdybym powiedział, że JA jest mi mniej droga od Outcasta - skłamałbym.
Powiem tak. Outcast ma lepszą fabułę. Bardziej... angażującą gracza emocjonalnie. Chcemy pomścić Jan, potem chcemy ją uratować, potem chcemy ocalić Akademię... Zależy nam na tym, gra po prostu jest tak prowadzona, że gracz naprawdę wczuwa się w Katarna. I to jest jej wielki plus.
Co do multiplayera, to nie wypowiadam się, bo w życiu nie grałem w tę grę z żywymi graczami, a boty są do bani.
No a co ma JA? Cóż, fabularnie faktycznie niezbyt błyszczy. Fabuła jest prosta jak drut i nie ma szans wywołać u gracza większych emocji (no, może poza zdradą Rosha i późniejszym momentem wyboru między JSM a CSM). Ale za to ma inne zalety... Gra jest bardziej spektakularna i widowiskowa, wprowadza też dużo nowości: nowe miecze, nowe kombosy i ruchy, pojazdy (swoopy i tauntauny rządzą)... Jest też spora różnorodność misji. No i bardzo podoba mi się fakt, że można stworzyć sobie postać, a także to, że każda planeta wygląda zupełnie inaczej (inne niebo, architektura, nawet wygląd komputerów i urządzeń) i fakt, że możemy odwiedzić wiele kanonicznych w EU miejsc.
No a multi? Heh. W ok. miesiąc po pierwszym odpaleniu JA dorwałem się do neta... I po raz pierwszy zaznałem uroków gry w sieci we własnym domu. Efekt? JA nadal, po ośmiu miesiącach, siedzi u mnie na twardym. I nadal w nią gram. Jak za starych czasów Outcasta ściągam do niej mapy, mody i skiny... I nie nudzi mi się. Nadal mam olbrzymią radochę z tej gry, z kontaktu z żywymi graczami z całego świata. Wierzcie mi - spędziłem przy JA tak miłe chwile, że po prostu nie mogę powiedzieć, że lubię ją mniej niż Outcasta.
Konkluzja jest taka - każda z tych gier jest lepsza w innych aspektach. Ale nie potrafię wskazać faworyta, bo obie kocham tak samo. I szczerze mówiąc nie widzę sensu w szukaniu "tej lepszej"...
Aha, gdyby ktoś zapytał mnie czy nie wolałbym teraz zainstalować Outcasta i pograć w multi w niego zamiast w JA, to powiedziałbym "nie". Dlaczego? Bo JA ma nowe ruchy, nowe kombinacje, ma dual sabery i lightstaffy... A większa różnorodność to podstawa.
Ja już się wypowiedziałem na ten temat w wątku podanym przez Stridera
. Ale to było dawno, dopiero zaczynałem - teraz powiem trochę o czymś innym. Otóż ja wcale nie uważam dodanie podwójnych mieczy i dwóch mieczy za coś super. Owszem, to jest pewne urozmaicenie, lecz uważam, że jest ono nadużywane. Twórcy gry popełnili błąd czyniąc z dwóch i podwójnego zdecydowanie silniejszą broń od pojedyńczego miecza. Uważam, że to powinno być zrównoważone, bowiem obecny stan sprzyja lamerstwu i promuje mierne umiejętności. To naprawdę nie jest takie trudne wziąć dwa miecze albo miecz podwójny, zamknąć oczy i siec dookoła... Oczywiście każdego da się pokonać - lamera również - ale jeśli do takich mieczów dorwie się osoba potrafiąca walczyć, to pojedynek nie jest fair. Zresztą on nigdy nie jest fair jeżeli jeden gracz używa normalnego miecza, a drugi bierze te nowe bajery. Także ja się pod tym względem nie podniecam Jedi Academy. Tym niemniej cenię sobie pojedynki w JK3 i nie rozumiem osób, które zdecydowanie wolą JK2. Owszem, jest teraz więcej sposobów pozwalających graczom słabym i bez talentu zwyciężyć graczy dobrych i doświadczonych, no ale dla mnie to nie ma aż takiego znaczenia. Ja potrafię rozpoznać osobę, która nic nie potrafi, a wygrywa, bo zastosuje jakiś cios specjalny, bądź wali podwójnym mieczem. I jeśli tę osobę bawi, że jest niby lepsza, to ja mówię - niech się raduje jeśli satysfakcjonuje ją taki sposób walki, ja znam swoją wartość, znam swoje umiejętności i dobrze się z nimi czuję. Jedi Academy lubię i będę grał w tę grę - pojedynki sprawiają mi radość i o to przecież chodzi
. Jedi Outcast już nie mam na komputerze. Jest to dla mnie przeszłość, do której nie mam zamiaru wracać.
Nieco mnie zaskoczyłeś. Wiesz, kiedy zaczynałem grać w JA po sieci (początek listopada) to walczyłem wyłącznie dwoma mieczami - dobrze się z nimi czułem, były szybkie i po prostu mi pasowały. Wszyscy bardziej doświadczeni gracze wokół mnie mówili mi, że duale są dla lamerów i n00bów i że nikt z lightstaffem czy dualami nie pokona dobrego gracza używającego singla. Ale olewałem ich opinie i dalej walczyłem dualami... Wydawało mi się, że nigdy nie mógłbym się nauczyć grać pojedynczym mieczem, że po prostu nie czuję tego stylu itd. Po pewnym czasie jako tako radziłem sobie z dualami i było fajnie...
Aż do momentu, kiedy trafiłem na kilka serwerów, na których hulali naprawdę dobrzy gracze używający singli. I wtedy okazało się, że jeśli w przeszłości nieźle sobie radziłem z dualami, to tylko dlatego, że trafiałem na słabszych graczy... Bo teraz zacząłem tak dostawać po dupie, że się w pale nie mieściło. Trwało to jakiś czas, aż w końcu miałem tego powyżej uszu - za Chiny nie radziłem sobie z singlowcami, w końcu zacząłem się ich bać
Więc pewnego dnia podjąłem decyzję, że przerzucam się na single sabera - czyli robię coś zupełnie mi do tej pory obcego. No i co? Oczywiście początki były trudne, mozolnie mi szło i strasznie obrywałem... Ale w końcu wyćwiczyłem się jako tako. Rezultat? Obecnie nie zamieniłbym singla na żaden inny styl. Nie wiem jak w ogóle mogłem kiedyś woleć duale, bo teraz nie mogę na nie patrzeć. I w 100% zgadzam się z moimi starymi przeciwnikami: dobry gracz walczący singlem to niesamowicie trudny przeciwnik i najczęściej skosi dualowca lub lightstaffowca do poziomu trawy. No, chyba że trafi na naprawdę dobrego dualowca lub lightstaffowca - ale wtedy nie ma na co narzekać, prawda?
Chcę przez to powiedzieć, że moim zdaniem w tej grze nie istnieje coś takiego jak łatwiejsza wygrana gracza, który używa np. duali i macha nimi na oślep, z kimś doświadczonym używającym singla. Ten doświadczony zawsze wygra - tak przynajmniej wynika z moich obserwacji.
Dlatego nadal uważam, że nowe miecze w JA to świetna sprawa, bo naprawdę urozmaicają rozgrywkę... i pozwalają świetnie odróżnić doświadczonych graczy od newbies.
To jest niejednoznaczna sprawa. Bo rzeczywiście dwoma mieczami i podwójnymi walczą często marni gracze - tacy, którzy na przykład nie odrywają palca od przycisku myszki i latają po całej mapie. No i w porządku - takich da się pokonać, może nie zawsze, ale bardzo często. Tylko jest jeszcze kwestia zadawanych obrażeń - pojedyńczy styl niebieski zadaje niewielkie obrażenia, żółty średnie, czerwony duże i bardzo duże, a miecze podwójne i dwa zadają praktycznie zawsze bardzo duże obrażenia. I jeśli nawet walczysz pojedyńczym czerwonym przeciw podwójnemu czy dwóm, to i tak musisz gościa solidnie trafić kilka razy, a jemu wystarczą czasami dwa-trzy trafienia. Ja na przykład wczoraj grałem i zginąłem od jednego trafienia podwójnego miecza, a w innych walkach zabierał mi całą tarczę i zostawiał HP około 50. Tak więc jeśli masz za przeciwnika kogoś słabego to go pokonasz, ale ktoś dobry będzie potrafił cię wyczekać. To jest wkurzające jeśli kogoś trafiasz, a on cię ciachnie raz i po tobie, tylko dlatego, że on ma silniejszy instrument
. Tak więc moim zdaniem szanse są nierówne i pokazałem dlaczego. Oczywiście na samych szansach się nie kończy, bo wtedy gra byłaby bez sensu. Do walki trzeba zaangażować jeszcze umiejętności, doświadczenie i inteligencję...
Wiesz, Seba, ja ostatnio miałem sporą przerwę w JA. Niedawno wróciłem do tej giery i mam następujące spostrzeżenia: duale zadają słabiutkie obrażenia, gość trafił mnie kilka razy, ja patrzę, a tu zeszło mi zaledwie ok. 30 HP. Koleś z lightstaffem był już groźniejszy, zadawał większy damage, ale i tak raczej się nie zdarzyło żeby zbyt szybko pozbawił mnie tarcz... Dlaczego to co piszę jest sprzeczne z twoimi obserwacjami? Ano zapewne dlatego, że wszystko zależy od moda, jaki aktualnie jest aktywny na danym serwerze. I tu mamy odpowiedź, bo mody zazwyczaj modyfikują (stąd nazwa
) obrażenia zadane przez poszczególne style, np. w celu zbalansowania szans. A teraz większość serwerów jeździ na modach... Aktualnie najpopularniejszy to bodajże JA+ 2.1, i to na nim ostatnio głównie gram. I zupełnie nie mam problemów, jakie opisałeś.
Inna sprawa, że ja lubię sytuacje, w których muszę długo biegać wokół gościa, unikać jego ciosów, szukać luki w jego obronie i ciachać go po kawałeczku... Mam większą satysfakcję kiedy po takim pojedynku jestem górą. Dlatego nie przeszkadza mi zbytnio mniejsza siła moich własnych ciosów - jeśli jestem dobry i skuteczny, to w końcu przeciwnika skoszę. Ja jego albo on mnie... Zresztą kiedy używam czerwonego stylu, to na siłę ciosów nie mogę narzekać.
Oczywiście mody pozwalają na regulację obrażeń, ale na serwerach raczej się tego nie stosuje - są nastawione albo na Single Player Damage, albo na Multiplayer Damage, bardzo rzadko mamy Altered Damages. Wydaje mi się, że to może być też kwestia tego jak jest ustawiona opcja blokowania ciosów, czyli ile potencjalnych obrażeń pochłania miecz i jak łatwo jest go przełamać. Ale tutaj nie jestem pewien - po pierwsze nie mogę sprawdzić szczegółowych ustawień serwera, a po drugie nie chciało mi się nigdy w to wnikać.
Niemniej ja pozostaję przy swoim zdaniu, że podwójny miecz i dwa miecze co do zasady zadają bardzo duże obrażenia (co nie znaczy, że od razu zabijają - mogą zadać i 10 i 30, ale i 80 i 150 => zależy jak zostaniemy trafieni). Dodatkowo i jedno i drugie wyprowadza ciosy bardzo szybko, a więc mamy połączenie siły z szybkością czego nie mają inne miecze. Red, którego nie lubię - jest silny, ale bardzo wolny; yellow, który bardzo lubię - jest dosyć szybki, ale nie tak mocny (choć w gruncie rzeczy jest wystarczający). I owszem - ja też lubię taki styl walki jaki opisałeś. Tak naprawdę to to co napisałeś: "lubię sytuacje, w których muszę długo biegać wokół gościa, unikać jego ciosów, szukać luki w jego obronie i ciachać go po kawałeczku... Mam większą satysfakcję kiedy po takim pojedynku jestem górą. Dlatego nie przeszkadza mi zbytnio mniejsza siła moich własnych ciosów - jeśli jestem dobry i skuteczny, to w końcu przeciwnika skoszę" jest dokładnie tym samym co ja mógłbym napisać i napisałbym gdybyś zadał mi pytanie o mój styl
. Dlatego też używam yellow. I ja też nie narzekam. Tzn. nie narzekam jakoś specjalnie, bo wtedy zwyczajnie przestałbym grać
. Po prostu widzę jak to jest, widzę co mi się nie podoba, co mnie irytuje i to opisuję. Bo aczkolwiek lubię pomachać swoim żółtym, to jeśli w odpowiedzi dostanę raz i po mnie (co oczywiście nie jest regułą - zależy jak mnie trafią i czym), to wtedy moje oko mruga tak jak u komisarza Dreyfusa z Czerwonej pantery
. No cóż... taka gra
.
...za jakiegoś szczególnie utalentowanego gracza w JA, chociaż w swoim czasie dość często pykałem w to z ludźmi z sieci (teraz odinstalowałem, żeby sobie pograć w Far Cry, ale pewnie wkrótce wrócę). W każdym razie moje spostrzeżenia są nieco inne. To prawda, że dual może być zarówno szybki i silny, jednak jest to caly czas styl defensywny, a obrażenia nie są takie duże, jak mogłoby się wydawać. Podobnie lightstaff, chociaż tutaj dochodzi większa szybkość ciosów i lepsze kombosy można trzaskać. Poza tym nie zgodzę się, że tym stylem wygrywają lamerzy; kiedy po raz pierwszy włączyłem multipla na lightstaffie i poszedłem w przeciwnika, siekając na lewo i prawo, to dostałem jednego cepa i się poskładałem. Obecnie używam duala, bo trudniej mi cepa sprzedać
Natomiast zgodzę się, że doświadczony gracz na singlu zmiecie przeciwnika z powierzchni ziemi. Mój brat (chociaż tak bardzo doświadczony to jeszcze nie jest) trzaska singlem, bo ma on podstawową przewagę nad pozostałymi stylami: regulację siły i szybkości. Poza tym, wbrew temu, co mówisz, wystarczy odpowiednio sieknąć czerwonym stylem dwa razy, żeby koleś się poskładał. No i trzeba przyznać, że trochę łatwiej jest optymalnie zadawać ciosy jedną klingą, niż dwoma (pomijam fakt, że prędzej trafisz dwoma, ale jak ktoś już nauczył się celować, to ma większe pole do popisu na singlu). Poza tym rzut mieczem bardzo ładnie się sprawdza na singlu (na dualu niby też, ale to inna kwestia).
...mamy nieco różne spostrzeżenia (tzn. głównie Seba ma inne
) - najwyraźniej każdy gracz ma własne obserwacje i doświadczenia. Do tego co pisze Misiek o single saberze dodam jeszcze, że cenię sobie ten styl za najlepszą kontrolę nad mieczem. Bo lightstaff i - zwłaszcza - duale, są nieco chaotyczne w użyciu...
Może powinniśmy pomyśleć o umówieniu się na małą partyjkę, co, chłopaki? Jakby co, to - o ile zgadamy się wcześniej - jestem do dyspozycji...
...ja bardzo chętnie, tylko, że na pewno nie od siebie z domu, bo mamy ścianę na sieci i w gry tylko wewnątrz
Dlatego na razie to odpada (poza tym moja wersja JA jest nieprzewidywalna i nie zawsze multi działa). Ale może kiedyś na Alderaan ktoś wymyśli turniej JA (tylko pewnie znów Seby nie będzie...)
Albo panowie zagracie na wyjeździe w Jeleniej Górze
A co do uwagi o singlu, to słuszna uwaga, zapomniałem o tym wspomnieć.
Odpowiem może zbiorczo
. Otóż ja mam swoje obserwacje odnośnie tych kwestii i dlatego mogę zdanie zmienić wyłącznie jeśli zobaczę potwierdzenie waszych słów na serwerach, a niestety go nie widzę. Uważam, że równa walka jest wówczas, gdy obaj gracze stosują ten sam rodzaj miecza. W przeciwnym wypadku to nie jest fair, nie wdając się w mody i inne szczegółowe rozwiązania stosowane na serwerach. Dla przykładu dzisiaj zostałem zaproszony na turniej, w którym były jasne reguły gry - tylko pojedyńcze miecze, tylko oryginalne modele postaci, tylko oryginalne rękojeści. Być może gdyby ktoś wziął podówjnego to zająłby ostatnie miejsce - to wcale nie jest wykluczone - tylko, że wtedy nie ma zupełnie skali porównawczej, byłoby po prostu nieuczciwie. I ja tak traktuję podobne walki, w których posługujemy się różnymi instrumentami - jako co do zasady nieuczciwe. Zawsze daję jeden przykład: jeśli napadnie cię ktoś z kijem baseballowym a ty masz przy sobie tylko scyzoryk, to wcale nie musisz przegrać; wystarczy, że gościu się zamachnie, ty uskoczysz i wsadzisz mu ten scyzoryk w oko - po sprawie. Tylko czy walka była równa nawet pomimo tego, że wygrałeś? Może po prostu tamten był sierotą? A może większość z kijami baseballowymi to niemyślące ciołki? No ale czy to coś zmienia w ocenie? Moje zdanie jest jednoznaczne - kij przeciw nożykowi to nie jest fair i już. Oczywiście moglibyście się ze mną spierać i zachwalać scyzoryka... I przecież ja też wolę scyzoryk od kija baseballowego, tylko że fakty i zasady są tutaj dla mnie jasne. Tak samo jest w przypadku mieczów świetlnych.
Jeśli chodzi o wspólną grę, to ja oczywiście jestem bardzo chętny. Tylko że to się nie może odbywać na Alderaanie, bo, jak Misiek słusznie zauważył, mnie tam nie będzie. Musimy się zgadać normalnie na jakiś konkretny serwer, konkretnego dnia, o konkretnej porze - najlepiej dość później porze
.
...że jeżeli chodzi nam o porównywanie umiejętności poszczególnych graczy to nie da się, jeżeli nie mamy wspólnego wykładnika tychże (chociaż dałoby się ustalić poszczególne parametry każdego stylu i na ich podstawie wyciągnąć razem z umiejętnościami jakąś średnią do klasyfikacji, ale kto by się w to bawił...). I generalnie zgadzam się z twoim rozumowaniem.
Problem w tym, że zabija to wszelkie urozmaicenia. Gdyby ustalić, że wszyscy tłuką się singlami i bez Mocy, to gra powoli staje się schematyczna (oczywiście każdy walczy inaczej, ale różnice będą istotne tylko na jednej płaszczyźnie). A i tu do pełnego fair play nie dojdziemy, bo skoro na przykład ja lubie sobie pogrywać z Mocą i walczyć dualem, a pojedyńczy miecz to tylko praktykowałem w JO i w singlu JA, to taki Guf ma tutaj przewagę, chociaż na moich warunkach to pewnie ja byłbym górą (założenie czysto hipotetyczne). A gdy każdy walczy najlepiej, jak umie, to pojedynki stają się bardziej ciekawe, urozmaicone, a przede wszystkim lepiej odzwierciedlające umiejętności graczy.
Jeżeli wymuszę na adminie, żeby na noc firewalla wylączył, to bardzo chętnie
Myślę, iż odnośnie konfrontacji różnych rodzajów miecza mamy mniej więcej porozumienie w sprawie zasad uczciwej walki.
Obawiam się Misiek, że twoje oczekiwania mogą pozostać niespełnione. Nie wiem czy wiesz, ale na żadnych szanujących się serwerach nie ma dopuszczalnego użycia Mocy, ani innych broni poza mieczem świetlnym (oczywiście mówię o każdym rodzaju miecza). Tak jak wspomniałem wcześniej, na turniejach zasady są jeszcze bardziej rygorystyczne i dopuszczalny jest tylko jeden rodzaj miecza. Mnie to jednak nie przeszkadza - jestem stałocieplny i nie ma we mnie żądzy nowych wrażeń jakie mógłby mi dostarczyć podwójny, Moc czy co tam jeszcze się da ustawić
. Jak zwykle w moim liberalnym nastawieniu do otaczającego świata, w stosunku do samego siebie stosuję kryteria bardzo konserwatyne
. Zadowala mnie sam pojedyńczy miecz świetlny, dobrze się z nim czuję i niech tak pozostanie.
Teraz jeśli chodzi o firewalla, to jeśli twoje ustawienia LANu nie pozwalają ci grać, to jest to właściwie niewyobrażalne. Przecież zdecydowana większość ludzi może sobie wejść na serwery, jeżeli tylko ping im na to pozwala i z tego naprawdę nie ma żadnego ryzyka. Jeżeli ktoś blokuje tę opcję to w gruncie rzeczy morduje jedną z podstawowych korzyści z Internetu
. Powiedz swojemu adminowi żeby za przeproszeniem się wypchał i wyłączył sobie lepiej ściąganie plików, to będziecie kwita
. Przeglądanie stron pewnie też może mieć jakieś negatywne konsekwencje, więc chyba powinieneś mu jednak podziękować, że chociaż na to ci pozwala
.
...nie używam, a co do Mocy... to tutaj głównie rządzi speed ewentualnie push, czasem coś kombinuję z innymi technikami, ale to głównie wtedy, kiedy na sieci znów się skrzykną wszyscy na mnie... generalnie często korzystam z takich cudów, jak wbieganie po ścianach, czasem ścianę z mieczy postawię... jak gramy ffa i nie ma czegoś takiego, że ja jestem sam na wszystkich, to jeszcze można się ograniczyć, ale bez murków, salt i force jumpa to chyba bym nie potrafił...
A co do admina to nie jest tak źle... Internet i poczta działa, Muł też, tylko z łączeniem się na serwery gier był problem. Nie jestem do końca pewien, na czym on polegał, ale wszystko wskazywało na to, że połączenie jest blokowane (no, chyba, że to jakiś burak w mojej wersji gry).
Dla mnie zarówno Jedi Outcast, jak i Jedi Academy to świetne gry. Prezentują podobny (bardzo wysoki!) poziom. Każda z nich ma swoje zalety i wady, ale myśle, że nie należy ich porównywać. A to tylko dlatego, ze w jednej bohaterem jest Kyle, a w drugiej Jaden Korr. Dwie gry o innej postaci na tym samym silniku graficznym. Dwie równie udane i pojedynku nie rozstrzygam
jak ci za coś nie płacą to sie zbytnio nie wysilasz 
hiehiehie
się wysilać drugi raz?
Zainteresowanych wysyłam do mojego tekstu
- http://gry.o2.pl/recenzje/?co=pokaz&id=83
to były twoje początki na gry.o2... same bugi w recce 
hiehie najbardziej podoba mi się: "Od tego mementu minęło trochę, acz niedużo." ... a czego???
Ta recka pop rawdzie to jeszcze sprzed portalu, kiedy to zaczynałem pisać recki gier (bodajże druga moja). Tworzyłem wtedy zina Revolter
czytałem kilka numerów... szkoda tylko że po twoim przyjściu się rozlecieli... przypadek??
oooooaaaaaaaaa... no to teraz o2 padnie
..a mają takie duze konta
trzeba odciągnąć Fetta od o2, ja tam mam dwa baardzo pojemne konta.. jak się sypnie to mój anor poleci, otas też poelci... musimy coś z tym zrobić Otasie
że Revolter sie nie rozleciał, tylko przeszedł na wyższy poziom (portal)
To mój niezwykły wdzięk i talent sprawiły, że rozwijamy się bardzo bujnie
że grałem JO / JA zaraz jedna po drugiej i mogłem je sobie na świerzo porównać.
Zacznę od końca czyli ostatecznego porównania ... każdą z nich oceniłbym na 8/10 z tym że zdobywają/tracą punktu w różnych miejscach. JO ma świetną, wciągającą fabułę, która powoduje iż ciągle wracamy do ostatniego save i chcemy poznać jej dalszy ciąg, rozbudowane poziomy z wieloma alternatywnymi drogami potrafią zatrzymać w niektórych miejscach gracza na długie godziny, grafika jak na swoje czasy była bardzo dobra a tekstury urozmaicone. Jedyną wadą (którą zauważyłem dopiero po zagraniu w JA) jest słaby algorytm walki mieczem świetlnym (a to tygryski lubią najbardziej). Ten właśnie element, walka na miecze, jest natomiast najmocniejszym punktem JA ... po prostu sam miód a możliwość używania dual sabera oraz lightstaffa oraz szeroki wybór stylów walki jest rewelacją. W JO gdy zobaczyłem 10 przeciwników to kombinowałem jak ich załatwić .. a w JA po prostu wpadałem między nich (z dzikim śmiechem) i ich po prostu zabijałem (a potem zlizywałem krew z ostrza
). Co do poziomów to rzeczywiście były bardzo krótkie i nieskomplikowane, zawsze było wiadomo co trzeba dalej zrobić .... choć z drugiej strony takie krótkie misyjki (choćby misja ewakuacji rozbitków) są fajne i mogły by być pewnym przerywnikiem pośród wiekszych i bardziej skomplikowanych.
Czekam aż ktoś stworzy grę, która połaczy najlepsze cechy z tych dwóch wspaniałych tytułów.
W JK i JKO miecz trzeba było własnoręcznie zdobyć. W JK pamiętam tą radość i niedowierzanie jak przeciwnicy padają z dymiącymi kończynami po jednym cięciu, nawet był filmik jak Katarn zapala zieloną klingę. W JKO też trzeba było się troszkę napocić by zdobyć upragnionego lightsabra – ten dreszczyk emocji gdy przyciąga się go w ostatniej chwili przed spadającą klatką i klinga rozbłyska w dłoni błękitem – ach, ach
W JA masz już tę najpotężniejsza broń od samego początku – moim zdaniem to psuje sporo frajdy z jej posiadania...
No i Moc w JKO - nie mogło się uwierzyć, że nagle można skakać na 3 metry
Niby szermierka w JA lepsza ale.. nie miałem już takiej frajdy z walk – połowa wrogów biegała z mieczami – to już nie to.
Minusem JKO jest to, że fabuła rozkręca się dopiero przy 4 levelu, (choć potem, a zwłaszcza pod koniec jest naprawdę nieźle, jak pisze Otas) a w np. JK już po pierwszych filmikach wsysło mnie w ekran
Choć w JA jest jeszcze gorzej – fabuła jakaś postrzępiona.
Generalnie JKO oceniam dużo wyżej. JA to dla mnie tylko dobry dodatek do JKO a nie osobna gra.
...za Kylem. Wypisałeś kolejne plusy tej gry o których ja zapomniałem.
Dzięki!
Ja zdecydowanie wole JA chociarz że JO nie ukończyłem.
A co ci się w JA podoba bardziej niż w JO?
w JO można być tylko Kylem Katarmem a w JA można wybrać aż
sześć ras. W JA można mieć nie tylko pojedyńczy miecz. A poza tym w JA są lepsze misje.
Nie lepsze. Chciałeś powiedzieć prostsze. Sam w sumie napisałeś, że nie przeszedłeś JO. Ja ukończyłem JO na drugim poziomie trudności; bez kodów oczywiście. Co do ilości postaci: liczy się jakość, nie ilość! No i dziwię się, że nie czujesz klimatu w JO.
poniewarz w kompie spalił mi się dysk i nie mogłem dalej grać.
Misje JA są bardzo proste. Na najwyższym poziomie nawet się nie spociłem. Za to JO na Jedi Master gra daje kopa. Poza tym dla mnie najważniejszy jest klimat. A postać Kyle`a jest jedną z moich ulubionych.
Też lubie Kyla. Ale JO nie ma szans z JA.
podpuszczałem cię do rozwijania wypowiedzi ale wiedz ze coś mi nie idzie
Pawcio kiedy piszesz ze [cytat]JO nie ma szans z JA[cytat] czy cokolwiek innego postaraj się to uzasadnić.
1. w JA jedynie Stouker Concussion Rifle, i podmieniony skin do blastera (z `Kyle`owego` na `Hanowy`
)
2. fakt, na niektórych mapach jest nieco ciemno (np, w kopalni gdzie panują całkowite ciemności [pomijając świecące kryształy
], ale od czego jest noktowizor) ale w większości wystarczy rozjaśnienie monitora, lub po prostu - zgaszenia światła w pokoju / zasłonięcie żaluzji / firan / czegokolwiek_żeby_słońce_nie_świeciło ;-)
...jakiej zasadzie twierdisz, że JO nie ma szans z JA? Moim zdaniem ma, i to o wiele większe, niż odwrotny układ. Nie sama ilość świetlówek decyduje, a klimat, który, w JO jest o niebo lepszy, mroczniejszy, i bardziej interesujący.
Fakt, faktem, że rozgrywka w JA jest bardziej dynamiczna, ale JA, to już niestety za bardzo zręcznościówka, a za mało tej niepewności, czy z za rogu wyskoczy przeciwnik, czy nie? Bo on prawie zawsze wyskakuje zza tego rogu. W przeciwieństwie do JO, a już szczególnie do JK, gdzie jak wyskoczył, to można było podskoczyć na krześle.
...mizernym, jak widać, z mizernym. Do tego pawcia nie dochodzi, że trzeba pisać sensownie... ech... BTW. masz ochotę na mizerię?
...jaką? z ogórków
a o jakiej myślałeś?
Pozatym, ja pociągami nie jeżdżę! 
Co się stało, zę się poddajesz?
Masz awersję, do dłuższych tekstów, nie umiesz wyłożyć swojej opini i jej uzasadnić? Czy też nie wiesz jak się zgodzić z czyimś zdaniem? dłuższą wypowiedź chce zobaczyć
PS. Otas => tak Ryż!
i Sake
.
nie wiem co widzisz w misjach które trwają po kilkanaście minut i sa liniowe do bólu (jak jest 3 drzwi w pomieszzczeniu to wiadomo że tylko 1 będą sie otwierać). Rzeczywiście walka mieczem w JA jest rewelacyjna i bije na głowe JO... ale gra jest banalnie prosta... takie misyjki to mogły by być przerywnikiem, chwila odprężenia, do długich i skomplikowanych misji z JO ... w JA nie ma tego nastroju, który toważyszył nam w JO. Dodatkowo... człowiek praktycznie nie myśli jak zaatakowac, jak walczyć by nie zginąć.. w 99% przypadkó po prostu biegnie się do przodu i zabija wrogów.... nie to co w JO gdy człowiek liczył się na początku z kazdym pkt. zycia.
Jak pisałem wyżej.. najlepszy byłby miszmasz tych dwu gier.
-walka mieczem w JA jest rewelacyjna i bije na głowe JO
a dupa!! walki w JO są o wiele wiele lepsze niż w JA. ta dynamika, ten realizm, w JO się CZUJE że się nawala... i te odbicia po zderzeniu, a w JA czasami miecze przechodziły przez siebie, raniąc wroga mimo że miecz machał `10 centymetrów` od ciała
te walki mieczem w JA stały się po prostu nudne, mimo że jest więcej ciosów, stylów, itp, to są po prostu nudne
zdecydowanie wolę walki w JO, w JA są one.. sztuczne, takie.. bajeranckie.. jak już mówiłem - w JO się czuło te machanie mieczem
już właściwie niepamiętam jak jest w podstawowej wersji JO (mam całe zmodowane
skiny, bronie, odgłosy etc.), ale `moje JO` jest po prostu idealne (dla mnie
).
JA już daawno mi sie znudziło, a w JO czasami z wielką przyjemnością sobie pogrywam, stale na tych samych mapach, te same misje, i za każdym razem jest to ciekawe
no i właśnie ten post odnosił się tylko i wyłącznie do powyższego cytatu 
i to jest najlepsze określenie... powiem tak .. .walki w JO przypominająpojedynek OW i Vadera lub też Luke`a i Vadera... czyli typowe machanie cepem
... natomiast w JA sa one o wiele bardziej dynamiczne, płynne, bajeranckie i przypominają walki w TPM i AOTC 
Nie machanie cepem. Grałeś w TPM? Tam było machanie cepem. JO walka jest interesująca, za każdym razem inna, np. gdy jakiś sith przymierzał się do ataku, podnosząc miecz nad głową, widziało się ten moment, w którym można było go z ranić, chwilę później było już po nim, gdy ściołem go w pół. Takich momentów jest wiele.
W JA natomiest - tam walki wcale nie widzisz - miecze świetlne zasłaniają wszystko (szczególnie jak walczysz dwoma).
tak się właśnie macha cepem
.. przeciwnik podnosi swój do góry a ty wtedy masz chwile aby go rąbnąć w bebehy
"W JA natomiest - tam walki wcale nie widzisz - miecze świetlne zasłaniają wszystko (szczególnie jak walczysz dwoma).
" ... i dla mnie TO jest właśnie walka na miecze świetlne!!... dla mnie TAK właśnie powinny wyglądać walki prowadzone przez Jedi/Sith ..... Walki z JO są dosyć statyczne i jak pisałem wcześniej przypominają bardziej walkę OB?DV czy choćby DV/Luke ... dla mnie ideałem walki jest walka Annakin/Dooku ale z nowelizacji a nie z filmu .... gdy Annakin walczył 2 mieczami to, jak było opisane, dosłownie nie było widać mieczy tylko same smugi ..... to jest walka Jedi/Sith!!!!
Każdy ma własne zdanie co do "tej-najlepszej-gry". Jedni mówią że klimat pond wszystko, a drudzy że akcja. Inni że bajeranckie machanie mieczem jest lepsze od tego bardziej realistycznego.
Pawcio poddał się, zanim tak naprawdę się rozkręcił (jeżeli wogóle). A szkoda, naprawdę.
Tak więc wydaje mi się, że niema odpowiedzi na pytanie "która gra lepsza?". Nie istnieje sposób by zmienić w kimś nastawienia co do tych gier. Najważniejsze jest to by te gry (nieważne która bardziej) sprawiały nam przyjemność. By móc za ich pomocą na chwilę odetchnąć od bolączek codzienności.
...mnie lepsza jest gra JO ponieważ fabuła jest bardziej rozbudowana i trzeba też pomyśleć zanim śię coś zrobi. JA można przejść w 3 godziny no i bez "użycia mózgu" więc: JO 10/10 JA 5/10
PS: w JO jest więcej misji
outcast ma lepsza fabule
a jedi academy grafe i wiecej mozliwosci
co lepsze?
trudno powiedzieć
Wg mnie Outcast jest dużo lepszy od Academy. Po cześci to zasługa fabuły, ale jest też coś innego... klimat? Chyba klimat. Nar Shaddaa(jedna z najlepszych plansz), Bespin, kopalnie Artus, Doomgiver... Jasne, w Akademii mamy Tatooine, Bakurę, pojawia się Rancor... ale ta częśc wydaje mi się bardziej cukierkowa. A Outcas ma zdecydowanie mroczniejszy klimat.
Nie jestem pewien ale taki temat chyba już był. No ale jak nie jestem pewien, to się wypowiem
.
Osobiście uważam że lepszą grą okazała się Academy. Przeważył zdecydowanie...klimat
. Darth Phabious Napisał:
"Jasne, w Akademii mamy Tatooine, Bakurę, pojawia się Rancor... ale ta częśc wydaje mi się bardziej cukierkowa".
I tu się zgadzam. Bo co by nie mówić, to wnętrza grobowców na Korriban są "cukierkowe". Mamią swoimi kolorami i bogactwem wystroju jakby zostały poddane renowacji na tydzień przed przylotem Tavion. Mroczniejsze to były pomieszczenia świątyni na Dormmund Kaas a nie (o zgrozo!) na planecie - cmentarzu, jaką jest Korriban.
A więc o co mi chodzi? O to że gra Jedi Academy w jakiś sbosób nieodzownie kojaży mi się z trylogią K.J. Andersona, a w niej, treść w żaden sposób nie kojaży mi się z potwornie mrocznym klimatem lecz bardziej z niecodzienną przygodą...co osobiście bardzo mi przypadło do gustu. Czytając więc trylogię Andersona miałem nadzieję że klimat gry będzie może nie taki sam, ale przynajmniej podobny. Oczywiście nie zawiodłem się
.
Ostatnio grałem w obie wspomniane gry i nasuneła mi się mała refleksja dotycząca muzyki. Nie jest to aspekt, który odgrywa jakąś szczególną rolę, ale też trudno przejść czasami obojętnie obok niego. Mam po prostu wrażenie, że dobór muzyki w Jedi Outcast jest znacznie lepszy niż w Jedi Academy. Myślę, że najbardziej jest to widoczne podczas ostatnich misji i finałowych walk. Z Academy najlepiej wspominam oprawę muzyczną z misji na Hoth. Ale w tym przypadku to nic dziwnego, bo muzyka do niej pochodzi z TESB.
...to się nie zgodze, że Academy ma ją lepszą. Grałem w obydwie na najwyższych detalach i lepiej wyglądał Outcast, academy nieco "przedobrzyli".
Dodatkowa Outcast ma lepszą fabułe no i sam fakt, że miecza nie mamy od początku pozwala nam go naprawde docenić.
Moim zdaniem Jedi Academy ponieważ tam kierujesz poczynaniami stworzonego przez siebie Jedi a nie jak w Jedi Outcast ciągle tym Katarnem
Jedną z lepszych gier spod znaku SW jak dla mnie jest Dark Forces. Debiut SW w 3D
fantastyczny klimat, motyw zemsty Kyle`a, niezły poziom trudności, fenomenalne poziomy z dziesiątkami szturmowców w jednym ( sic! ) pomieszczeniu, niesamowita muzyka SW< dobrana w odpowiednych momentach, atak na Akademię Jedi...I ogólnie mrocznt klimat tej produkcji
JA to dużo więcej nawiązań do EU, od groma walk na miecze świetlne, dwa miecze, ligthstaff...ale to już imho nie to samo...Sry, ale wymieniłbym 3/4 tych walk na miecze, na jedną akcję z hangaru niszczyciela w JK 2, gdzie otworzyłem wrota hangru i obserwowałem dziesiątki szturmowców wylatujących w kosmiczną pustkę...Miodzio
Gra w te dwie gry ktoś jeszcze? ^^
... to było pytanie retoryczne, jak mniemam. W te gry będą grać, dopóki... no nie wiem
Bądź, co bądź, jeszcze dłuuuuuuuuuugo.
Wszystkie sekcje ja/jo w zakonach powoli umierają - coś nie widze tego długo.
... jeszcze długo niezorganizowane grupki będą sobie od czasu do czasu pykać.
dokładnie. Jeśli patrzeć przez pryzmat popularności to Battlefront miał scenę tylko przez pierwsze 2, 3 miesiące, bo grało wtedy dużo osób. Później jak liczba graczy przekraczała 100 było nieźle, ale wciąż grupy osób w to grają (głównie z Niemiec), więc JA też jakoś się będzie trzymać.
Taaa, kiedyś jak sprawdzałem ile osób gra w JO, to nie znalazłem nikogo.
W JA to same nooby, używające JA+... Np pykasz duela, zadajesz mu (przeciwnikowi) za dużo obrażeń to daje sleepa, albo uzywa mocy. :/
Ja w SP wole JO. Gra poprostu wymiata, mimo tego że jest mniej mocy.
Za to MP w JA, to ideał MP
PS. Zna ktoś sposób, aby w JO przenieść moce z MP do SP, albo z JA do JO? Widziałem kiedyś na youtubie filmiki jak jakieś ziomki zmieniały jakieś pliki w HL2. Efekt był taki, że mogi używać portala w zwykłym HL2
JO za to ze jest KK jako glowny bohater i nawiazuje do poprzednich czesci a JA nie. Kto gral w cala serie JK (gdzie Mysteries of the Sith serwuje niezapomniany klimat) ten rozumie. Jesli chodzi o cala serie to u mnie wyglada to mniej wiecej tak:
1. JK: Dark Forces II (za fabule i za to ze moglem zostac nowym Imperatorem - kto gral ten pamieta ostatnia cut-scenke po CSM!
)
2. JK: Mysteries of the Sith (za klimat i Mare z fioletowym mieczem
)
3.JK: Jedi Outcast (za fabule i wspaniala grywalnos w pieknej oprawie graficznej)
4. Dark Empire (za fajne wprowadzenie KK i poprostu za to ze to legendarna gra
)
5. JK: Jedi Academy (za grywalnosc)
Jak dla mnie JO bije JA na głowę fabułą, grałem w obie gry, obie mi sie podobały, jednak prawdziwa moją PC`tową miloscią jest KOTOR, którego ostatnio odkopałem, oraz przechodze po raz siedemnasty
JO jest lepsze pod względem fabuły, natomiast w JA podobał mi się bardziej styl walki.
Chce się zdecydować na kupno jednej z tych gier i nie wiem którą wybrać.
Słyszałem dużo dobrego zarówno o Outcast jak i o Academy ,pomóżcie mi się zdecydować,proszę o podanie która gra jest lepsza:
Fabularnie
Graficznie
Dźwiękowo i Muzycznie
Która ma lepsze opcje
W której lepiej się walczy z przeciwnikami
Która ma lepszy klimat?
Fabularnie - Outcast
Graficznie - Identyczne obydwie
Dźwiękowo i Muzycznie - Outcast
Która ma lepsze opcje - Academy
W której lepiej się walczy z przeciwnikami - lepiej strzela w Outcast, lepiej walczy na miecze w Academy
Która ma lepszy klimat? - Outcast
Fabuła w Outcast mimo że liniowa to ciekawa i wciągająca.
Graficznie w Academy, ten sam silnik tylko trochę ulepszony i dodano nowe funkcje.
Dzwiękowo i muzycznie, niewielkie róźnice, ale w Outcast bardziej "wyczuwalna".
Walki dużo lepsze w Academy, ale osobiście lubię prostotę jaka była w Oustcast.
Klimat lepszy ma Outcast
Polecam jednak przejść najpierw Outcast, a później Academy.
Fabularnie - JO
Graficznie - JA
Dźwiękowo i Muzycznie - JA
Która ma lepsze opcje - JA
W której lepiej się walczy z przeciwnikami - JA
Która ma lepszy klimat? - JO
Ja bym wybrał obie
Fabuła Outcast "łączy się" z fabułą Jedi Academy, ale jeśli chciałbyś nie mieć mętliku w głowie od tych wszystkich Katarnów, Orsów (tak się pisze?), Korrów, Travionów, Galaków, to lepiej zebrać serię gier Dark Forces i serie Jedi knight. Co prawda pierwsze (i drugie, trzecie...) z pierwszej serii są już staru(uuuu)sieńkie i jeśli stawiasz na dobrą grafę, to cię nie zadowolą.
To taka porada, bo ja grałem tylko w Outcast i Academy (dalej gram w niektóre fajniejsze misje
) i powiem, że jeśli się w poprzednie części nie grało, to na początku Outcast można być zagubionym, ale potem się łatwiej gra w Academy, wiadmomo, kto jest kto...
Dobra, teraz według twojej "tabelki":
która gra jest lepsza:
Fabularnie - Większość mówi, że Outcast, bo Academy ma fabułę nieskomplikowaną i mało zawiłą ale jednak dobrą
Graficznie - Academy jest lepsze w kilku, ale kilku nieistotnych szczegółach
Dźwiękowo i Muzycznie - prawie identico
Która ma lepsze opcje - ACADEMY
W której lepiej się walczy z przeciwnikami - Zależy, czy blasterem, czy lśniącą pałą plazmową(
), strzela się lepiej w Outcast, ale w Academy o wiele lepsza walka mieczem. Inna sprawa, że w Academy mamy miecz od dosłownie pierwszej misji i tylko jedną rozgrywamy bez lightsabera, a w Outcast otrzymujemy mieczyk i moce Jedi, tak trochę później
Która ma lepszy klimat - Outcast, te momenty, kiedy się chodzi po tym reaktorze w początek spoilera carin koniec spoilera, albo po ulicach początek spoilera Bespin koniec spoilera, ach... Piękne misje...
________________________________________
To chyba dość informacji, wybierz sam, ja bym kupił obydwie
W Jedi Academy mamy ciekawe światy, misje (no czasami, mniej ciekawe), trochę nowych ataków i broni (chyba dwie, jak dobrze liczę, plus nowe opcje miecza). Jedi Outcast bije jednak na głowę fabułą i klimatem. Zresztą Outcast było niemałą rewolucją, był to z pewnością olbrzymi krok, dzięki któremu możemy dziś grać np. w Force Unleashed. Tak poza tematem i pomijając technikę samej gry to Force Unleashed i Jedi Outcast to dla mnie jak na razie dwa najlepsze scenariusze w grach i boli mnie to, że ta pierwsza nie pojawi się na PC...
Zacytuję Wedge`a:
Fabularnie - Outcast
Graficznie - Identyczne obydwie
Dźwiękowo i Muzycznie - Outcast
Która ma lepsze opcje - Academy
W której lepiej się walczy z przeciwnikami - lepiej strzela w Outcast, lepiej walczy na miecze w Academy
Która ma lepszy klimat? - Outcast
________
Mam na ten temat identyczne zdanie.