Trailer:
https://www.youtube.com/watch?v=38wD8YayVos
Plakat:
https://imgur.com/hAqhyWZ
Christensen to w porządku gość ale nie ma szczęścia do ról.
Trailer:
https://www.youtube.com/watch?v=38wD8YayVos
Plakat:
https://imgur.com/hAqhyWZ
Christensen to w porządku gość ale nie ma szczęścia do ról.
Han shot first!
za to zażenowanie na twarzy Willisa (wszyscy widzą jak puste ma konto...) - bezcenne
Kolejna ambitna rola dla tego mlodego artysty. Ciesze sie
Taka dygresja:
Nie tak ambitna jak machanie makaronem przez wybitnego Aldena u booskich braci Coen...
Jeśli chodzi o FK, co my tu mamy?
Hayden. Plus Bruce Willis. Plus strzelanka. Plus kategoria R.
Czuję że to będzie *bardzo kobiece kino.
*ironia
Brakuje jeszcze Dawida Ogrodnika, to by może nawet o Oscara powalczyli
Ale to, że głupkowato się śmiejesz, z najlepszego aktora naszych czasów, to mnie w ogóle nie dziwi.
Princess Fantaghiro napisał:
najlepszego aktora naszych czasów
-----------------------
https://www.youtube.com/watch?v=mCOGJ8565yA
Dobrze, że mamy na bastionie najbardziej obłąkaną osobę naszych czasów. Śmiechu co nie miara.
Nie przesadzajmy, o gustach się nie dyskutuje, a stopień uwielbienia dla danego aktora to nie jest wyznacznik zdrowia psychicznego.
no czasem trochę jest
Jeśli fanka wpisuje się w model `psychofanki` i na przyklad stalkuje ulubionego celebrytę - nie tylko followuje go w social mediach ale na przykład ingeruje w jego prywatność, atakuje osoby które mu uchybiły - to raczej to nie jest do końca normalne zjawisko, nie? Uwielbienie - jak zresztą większość zjawisk - może być zdrowe bądź niezdrowe.
(uwaga ma charakter ogólny)
Rozumiem, ale jeśli uwielbienie nie jest psychofanostwem/UltraFangirlem, to lubienie Ogrodnika/Christensena/innego aktora nie jest wskazówką, że coś nie tak ze zdrowiem psychicznym. Bo odnoszę mimo wszystko wrażenie, że od niektórych Princess obrywa nie tylko za obronę Anakina, ale i za określone gusta.
Raczej nie tyle za gusta, co za głoszenie ex cathedra że są one jedynie słuszne, a kto uważa inaczej, głupim robakiem jest. Niby każdemu wolno, ale jakoś tak...
Po pierwsze, nikogo tu za "głupiego robaka" nie uważam.
Po drugie, to mnie się non stop wyzywa od idiotki. Bo nie zachwycam się o jakżeee genialnym TFA z och jakże świetnymi dialogami, przewspaniałą silną postacią kobiecą i nowym bożyszczem Hollywoodu typu *Driver/Ehenhreich, nieznanego sobie skreślić*
Ona po prostu "obudowała" linię obrony swojego zdania w bardzo skrajny sposób. Dziecinna ucieczka w stronę ad personam to w jej wykonaniu wręcz standardowy rytuał. Jakiś czas temu na forum padła sugestia ze strony princess właśnie, że faceci, którzy nie lubią Haydena w roli Anakina... czują się gorsi z powodu jego atrakcyjnego fizys...
Dawno nie słyszałem większego przekłamania na temat zdrowej psychologii płci, gdzie większość osobników płci męskiej przykłada największą uwagę, nadzieję i obawy do zarobków, statu społecznego czy pasji.
Poza tym jakoś się to kłóci z powszechną sympatią również facetów do takich aktorów jak Pitt czy Downey Jr, którzy są dużo atrakcyjniejsi i lepsi aktorsko. No i imo przez takie wypowiedzi zacierające granice dyskusji a personalnych wjazdów princess zbiera najwięcej minusów.
Tylko cały dramat wynika z tego jak płynne są granice między fanostwem a psychofaństwem.
A Princess obrywa nie tyle za gusta co za sposób ich wygłaszania. Pewnie nikt nie miałby pretensji za `wiem że moja opinia jest wbrew wszystkim, ale ja widzę w tej postaci...`, niestety częściej padają frazy pokroju: `skoro ktoś poprzestaje na płytkiej interpretacji SW jako...`. Wiesz, jednak jest to różny klimat
Coś w tym jest. Ja, mimo że nie podoba mi się taka bezpardonowa jazda po Princessie, to jednak nie skaczemy sobie do gardeł z Lubsokiem, mimo że on nienawidzi Ahsoki a ja ją bardzo lubię.
Jesteś znacznie nudniejszy od Księżniczki tbh.
Odnosiłem się do całokształtu twórczości. Co do Ogrodnika dla mnie typowy średniak i tyle
czy te jazdy po Princess zrobiły się niesmaczne, czy po prostu nudne
Niesmaczne (kwestia jakości) mogły być niezależnie od tego, czy zrobiły się nudne (kwestia ilości).
Jak komuś się nudzi, to wystarczy, że napisze coś w stylu "Christensen jest gópi, co powiesz, Princess?". I shitstorm gotowy.
Ja po Princess nie jeżdżę, założyłem temat bo dotyczy roli jednego ze znanych starwarsowych aktorów. I to jest ciekawe samo w sobie.
Princess jest przywołana w tytule ponieważ jest znaną na forum stronniczką H.Ch. i ma do tego pełne prawo. Offtopem dotyczącym osoby P nie mam zamiaru się zajmować.
Hayden to ma tysiące kilometrów do bycia aktorem młodego pokolenia wielkiego formatu pokroju Hardy`ego. Nie jest też raczej aktorem o interesującym portfolio, gdzie większość jego filmów to takie sobie zamulacze. Willis jest spoko, ale najlepsze lata ma za sobą i w sumie nie ma czego już komu udowadniać, bo swoje osiągnął.
Sam film pewnie zginie i zostanie zapomnianym przeciętniakiem w zalewie filmów, które są skazane na hałas dookoła nich- nowy Blade Runner, Diuna.
że ten wątek powstał, by toczyć tu rozmowy o tytułowym filmie.
Ale to była dość krótka chwila
Ja właśnie po to założyłem wątek ale wszyscy dostają sraczki ze względu na P. Mnie to nie obchodzi i w tym nie uczestniczę.
Film wygląda niestety do dupy, sądząc po trailerze. Willis gra kompletnie olewczo i wygląda to amatorsko. Również kiepsko prezentuje się to od strony wizualnej.
W sumie szkoda bo HCh jest bardzo charyzmatyczny i zasługuje na coś lepszego. Lepszą rolę, lepszego reżysera, lepszy scenariusz, lepszych towarzyszy na ekranie. Może jego czas jeszcze nadejdzie.
darth_numbers napisał:
Ja właśnie po to założyłem wątek ale wszyscy dostają sraczki ze względu na P. Mnie to nie obchodzi i w tym nie uczestniczę.
-----------------------
Byłoby łatwiej w to uwierzyć, gdybyś w temacie nie dodał "...czyli coś dla Princess"
Czasami, jak czytam posty z "dla Princess" w tytule.l, to szukam wiaderka na wymiociny (ostatnio w temacie o ojcu Anakina)
Ja rozumiem że posty księżniczki mogą wydawać się kontrowersyjne, prowokujace czy niekiedy głupie, ale wrzucanie w to gwałtow itp. ( w tym manipulacja cytatami - to do Ciebie, Karas) toctakie ciosy poniżej pasa bardzo.
tak się zapatrzyłam na dwóch dziadków Haydena i Bruce`a
że nie zauważyłam Renly`ego Beratheona...
Njejeden Wielki Wróbel stwierdziłby że
Czas na #walkofshame
:
wypowiadać w tym temacie, bo jeszcze coś triggernę... xD
No w każdym razie, widziałem. Taki solidny akcyjniak klasy B. Fabuła całkiem, całkiem, napięcie jakieś tam chwilami się pojawia, Willis raczej roli życia nie zaliczył, ale swój poziom trzyma, Hayden jak to Hayden - mieszanka drewna i betonu
ale oczy też nie krwawiły jak się na niego patrzyło. Miał rolę która nie wymagała specjalnych popisów aktorskich i się w niej sprawdził. W sumie dawno z nim nic nie widziałem, ciekawie było popatrzeć na takiego Anakina +10. Bardzo ładna pani grała jego żonę <3
Ogólnie taki film do piwka na raz, jak ktoś jest ciekawy to śmiało można obczaić.
To tak z rozpędu, jakby ci się nudziło, możesz obczaić dziś "Banitę" na TV4, tak do piwka. Idealne filmoszcze dla hejterów Haydena, masz jedyną i niepowtarzalną okazję zobaczyć jak sika na niego Chińczyk.
No i z niedomagającego aktorsko Nicolasa Cage`a można się pośmiać.
Bardzo ładna pani grała jego żonę <3
Niejaki Bruce Willis bardzo by się ucieszył, że na jego żoneczkę lecisz.^^
Nie no, żarty żartami, ale to jednak mi się wydaje dziwne, jak jakiś aktor/aktorka lubi patrzeć i być przy tym, nie ma nic przeciwko, a nawet jest za, jak mu/jej inna/inny męża/żonę obściskuje, a tej drugiej osobie też to pasuje - jak tutaj państwo Willisowie...Niby taka praca, aktorstwo, ale jest w tym jakaś lekka perwersja chyba.
Czasy się zmieniają i oczekiwania także. Gdyby Hayden grał Anakina w 2015 to pewnie byłby uznany świetnym aktorem... na takiej samej zasadzie, jak Daisy Ridley jest oceniana jako dobra aktorka po roli Rey. Po prostu miał sporo pecha, że zagrał w filmach, które przyćmiły jego aktorstwo, w otoczeniu znacznie lepszych aktorów i lepiej napisanych postaci.
P.S Co do filmów z udziałem Christensena to polecam wszystkim z czystym sumieniem naprawdę bardzo przyzwoity film SF z jego udziałem "Zniknięcie na 7 ulicy", który nie doczekał się większej uwagi, a wielka szkoda bo jest naprawdę świetnym filmem w klimatach SF-Horror.
" i lepiej napisanych postaci."
Ciekawe jakich. Oprócz Qui-Gona i Palpatine`a postaci są płaskie i słabo napisane. Aktorzy błyszczeli tylko słynnymi nazwiskami.
Hayden według mnie wypadł w porządku, niektóre sceny Anakina były po prostu słabe i nic nie mógł na to poradzić, ale myślę, że Anakin i tak jest jednym z jaśniejszych punktów prequeli.
Zapomniałam dodać - dzięki za polecankę, właśnie szukam podobnych filmów ^^
Qui-Gon, Palpatine, Obi-Wan, Hrabia Dooku, a nawet Padme to jednak bardziej spójne postacie od postaci Anakina. A co do aktorstwa to podobnie: w prequelach prawie każdy występujący na ekranie obok postaci Anakina granej przez Christensena jest już uznanym i dobrym aktorem.
Krogulec napisał:
.. Po prostu miał sporo pecha, że zagrał w filmach, które przyćmiły jego aktorstwo, w otoczeniu znacznie lepszych aktorów i lepiej napisanych postaci.
-----------------------
Dodałabym do tego też nadzór reżysera, który nie ma w dorobku kilkudziesięciu filmów jako reżyser i nie jest mistrzem świata w pisaniu postaci... Lucas jest fajnym pomysłodawcą i wizjonerem i przy tym powinien pozostać. Oglądając prequele zastanawiam się czy on w ogóle zwracał uwagę na to jak grają aktorzy, czy to miało dla niego znaczenie. Przecież każda scena ma kilka dubli, czy faktycznie najlepsze wersje zostały użyte w filmie? Najlepiej zagrane czy najlepsze wg Lucasa? Znając dorobek większości aktorów grających w prequelach zastanawiam się czy są w stanie oglądać swoje występy bez zgrzytania zębami... i w tym wszystkim młody Christensen, w głównej roli, roli życia można powiedzieć, aktor praktycznie bez doświadczenia i z kiepskim reżyserem za plecami... i wyszło jak wyszło...
Tzn. Ja uważam, że preqeuele i tak są bardzo dobre, a Zemsta Sithów to film wręcz genialny, natomiast rzeczywiście aktorstwo to najsłabszy moment Nowej Trylogii. Z tym, że to i tak jest lepszy poziom od większości współczesnych produkcji. Tak jak pisałem - spore znaczenie miał moment, kiedy te filmy wyszły.
Zgadzam się, że czasy się zmieniają. Gdyby Lucas dziś wypuścił prequele, i załóżmy że do tego czasu nikt nie wpadłby na coś podobnego - ludzie oszaleli by z zachwytu. Niestety, Lucas najpierw wypuścił o wiele wcześniej starsze części, sam poniekąd podstawiając sobie nogę, bo "wychował sobie" ortodoksów, którzy wychodują sobie dziwaczne oczekiwania...
I "ofiarą" tych zabiegów, niestety padł w ogromnej mierze Christensen, w mojej (tak wiem, niepopularnej) opinii aktor świetny, do którego, co najwyżej przeciętnego - i to w porywach - imho warsztatu Ridley - nawet nie będę porównywać.
W moim odczuciu Christensen stworzył kreację idealną, nie ma nic co zmieniłabym w tym jak odtworzył młodego Vadera. Każdą prequelową sceną udowadnił że nadaje się do tej roli jak nikt inny, właściwy człowiek na właściwym miejscu, nie do zastąpienia. Zresztą, podobnie jak każda inna postać Sagi...Niestety, tutaj też mam, (zapewne dla niektórych szokujące) odmienne od dość często wykrzykiwanego w Internecie, zdanie - dla mnie aktorstwo w prequelach u wszystkich aktorów jest bardzo dobre. Czy to u nieodżałowanego Christophera Lee, Samuela L.Jacksona który wyjątkowo nie gra wrzaskliwego "luzako-debeściaka" z karabinem maszynowym nadużywającym słówka "moth*er" - choć napisu na mieczu sobie nie odmówił^^ , Ewana, Liama Neesona a nawet! Portman. Która szczerze mówiąc, obecnie zachwyca mnie tylko w SW i Leonie Zawodowcu, bo jak próbowałam powtórzyć sobie seans "V jak Vendetta" i "Czarnego Łabędzia" to nie dałam rady, i to jej masowo uznane aktorstwo było czynnikiem, który zniechęcił mnie do powtórnego seansu, tych niegdyś- jak mi się zdawało, rewelacyjnych filmów. Tzn, dopuszczam możliwość iż nadal za takie bym je uznała, a tylko aktorstwo Portman się dla mnie przeterminowało, ale na wszelki wypadek nie chcę sobie zepsuć wrażenia.^^
"Lepiej napisanych"? - w moim odczuciu nie ma w SW lepiej napisanej postaci od tego co po mistrzowsku wyczynił Lucas ze swoją koronną postacią i ukochanym "dzieckiem", które jak sam bodaj określił "jest jednak zaborcze, wymaga masę uwagi, przyciska do ściany i nie pozwala mu wyjść z pokoju". XD
Tak, wiem, jestem od odosobniona w opinii.^^ A jednak moje odkrycie, - tutaj chyba tylko Darth Grom może zrozumieć i podziela moje uczucia, choć w przypadku kompletnie innych postaci, a nawet uniwersum
- odnośnie tego co kryje się za zagadką tak niezwykle skomplikowanego, przez większość zupełnie niezrozumiałego, uznanego za "niespójny" charakter, daje mi olbrzymią satysfakcję.
Nawet samodzielne odkrycie - metodą kamyczków - iż G. R. R. Martin stworzył książkową postać Petyra Baelisha na bazie "Wielkiego Gatsby`ego" - największe olśnienie do mnie przyszło w momencie seansu starej wersji z Redfordem, kiedy Mia Farrow grająca Daisy mówi: "Och, mój biedny, Mały Palec, cały posiniaczony!" - co natychmiast skojarzyło mi się z pojedynkiem młodego Baelisha z Brandonem Starkiem, który omal nie umarł w pojedynku o swoją miłość - nie dała mi takiej satysfakcji jak zrozumienie że Anakin/Vader cierpi na pograniczne zaburzenie osobowości.
Co do poleconego filmu to się ciut zdziwiłam.
nie żebym nie ceniła klimatu w "Zniknięciu...", świetnej gry aktorskiej, duetu Thandie Newton&Christensen, na który też po cichu zaczynam liczyć w spin-offie o Solo
. To jednak za wyśmienite filmy, gdzie Hayden może się poszczycić imho wybitnymi kreacjami jest "Życie jak dom", "Pierwsza strona" czy "Dziewczyna z fabryki"...ale wiadomo, każdy inaczej, no i jak ma być straszno to wybieramy "Zniknięcie".
Choć już osobiście nie mogę doczekać się występu Ch. w postapokaliptycznym tworze z Keitelem:
https://visiondelcine.com/wp-content/uploads/2017/06/numb-1.jpg
W pierwszym momencie sądziłam że ktoś pomylił Haydena z Henry Cavillem.
Zagrała fajnie w EP VII. No, ale ma zbyt małe portfolio, żeby cokolwiek o niej powiedzieć sensownego. Zobaczymy co pokaże w Orient Expressie i czy sam film będzie ok.
Jak przez SW będzie miała trampolinę do paru dobrych filmów pod rząd, to jakoś jej pójdzie.
Będzie żeńskim, fajnym odpowiednikiem Goslinga ;p Mimika nie jest jej mocną stroną https://pl.pinterest.com/pin/304626362285146633/?autologin=true https://www.youtube.com/watch?v=sg29Sa6QFes&t=1m2s
No ale tamtemu gościowi nie przeszkadza to w dobrze całkiem solidnego repertuaru od paru lat, z czego może się pochwalić występami w paru perełkach. Tak więc trzymam kciuki, żeby Ridley poszła podobną drogą
Widzę, że wyszło fajnie.
https://www.rottentomatoes.com/m/first_kill_2017/
http://www.imdb.com/title/tt5884234/
http://www.metacritic.com/movie/first-kill
Szkoda, że Willis od paru lat gra na krzyż albo w filmach jak ww,które #nikogo albo kolejnych odcinkach die hard albo G.I. Joe. Super, że taki śmieć filmowy jest tak ważny, że aż doczekał się własnego tematu xd