TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Wioska Gungan w Lesie Ewoków

Zos Kia Cultus -)O+

Boris tBD 2003-09-18 00:30:00

Boris tBD

avek

Rejestracja: 2001-09-17

Ostatnia wizyta: 2020-04-14

Skąd: Piaseczno

Austin Osman Spare i Kult Zos Kia
H.P. Lovecraft w jednej ze swoich koszmarnych opowieści wspomina o pewnych istotach, "które zamieszkują nieznane nam przestrzenie, znajdujące się pomiędzy tym, co znane. Wiodą swój żywot spokojny i pierwotny tam, gdzie nie ma wymiarów i gdzie ludzkie oko nie sięga".

Ten krótki opis dobrze pasuje do Austina Osmana Sparea. Już sam moment jego narodzin wskazuje na ambiwalencje i zawieszenie stanowiące temat jego praktyki magicznej. Spare nie wiedział, czy urodził się ostatniego dnia grudnia 1888 roku, czy pierwszego dnia 1889 roku. Mógł więc być Janusem zwróconym do tyłu, bądź też Janusem patrzącym do przodu. I chociaż trudno rozstrzygnąć, który aspekt bóstwa reprezentował, pozostaje faktem że jego życie było dziwaczną mieszaniną przeszłości i przyszłości. Mimo że nie mógł zapamiętać czasu swych narodzin, miejsce w którym to nastąpiło było dobrze znane. Spare urodził się w Londynie, na Snowhill, jako jedyny syn policjanta.
Kiedy jeszcze nie ukończył dwudziestego roku życia, zaczął pisać Księgę Przyjemności, w której posłużył się sztuką i seksem dla zgłębienia podświadomości. Księga Przyjemności tak bardzo naszpikowana jest demonizmem, że Mario Praz w Romantycznej Udręce nazywa Sparea "satanicznym okultysta" i umieszcza go w tej samej kategorii co Crowleya.

Te specyficzne zainteresowania Sparea mrocznymi aspektami czarnoksięstwa pochodzą z czasów, kiedy jako nastolatek przyjaźnił się ze starą mieszkanką kolonii, która twierdziła że pochodzi od tej linii czarownic z Salem, które Cotton Mather nie zdołał wymordować. Spare wspominał o tej kobiecie jako o pani Paterson i nazywał ją swoją "drugą matką". Posługiwała się ona bardzo ograniczonym słownictwem, składającym się głównie z żargonu wróżbiarskiego, a jednak potrafiła opisywać i wyjaśniać najbardziej abstrakcyjne idee o wiele bardziej wyraźnie niż to czynił Spare z całym pokaźnym zasobem słów i metafor.
Pani Paterson była bez grosza, a jednak nie przyjmowała zapłaty za wróżby, przyjmowała tylko symboliczną monetę, która służyła jej jako dowód ofiary. Poza umiejętnościami wróżbiarskimi, jako jedyna znana Spareowi osoba potrafiła nadawać myślom widoczne kształty. Dla porównania, Aleister Crowley, który przyciągał do siebie wszelkiego rodzaju osoby o uzdolnieniach parapsychicznych, spotkał w swoim życiu tylko dwie takie osoby, które posiadały to szczególne siddhi (pierwszą z nich był Allan Bennett, o drugiej Crowley nigdy nie wspominał).

Kiedy pani Paterson przystępowała do wróżenia, natychmiast odczytywała charakter człowieka zanim przechodziła do przyglądania się jego przyszłości. Kiedy zaś nie potrafiła wysłowić się na temat przewidywanych zdarzeń, wizualizowała je tak potężną siłą, że klient mógł zobaczyć je rozgrywające się w mrocznym kącie pokoju. Nigdy nie zdarzyło jej się pomylić.
To bez wątpienia wpływ pani Paterson rozbudził w Sperze zainteresowania okultyzmem, które wraz z jego niebywałym talentem malarskim zaowocowało rysunkami i obrazami przedstawiającymi dziwne istoty, jakie napotykał w zaświatach. Spare malował bardzo wiele portretów pani Paterson. Jeden z nich ukazał się w Osi Życia, wydanej w 1921 roku przez Morland Press. Inny jej rysunek, przedstawiający ją jak eksterioryzuje siebie w postaci dojrzalej dziewczyny, ukazał się ostatnio (1971r.) w encyklopedii Człowiek, mit i magia.

Spare także czasami potrafił zaklinać myślokształty do widzialnej postaci, a jednak nie udawało mu się to tak często i bezbłędnie jak tej starej wiedźmie. Pewnego razu wszakże dar ten okazał się nad wyraz skuteczny, co najdobitniej poczuło na swojej skórze dwóch angielskich dżentelmenów. Byli to dyletanci, szukający w okultyzmie taniej sensacji. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, poprosili Sparea żeby pokazał im żywiolaka. Widzieli już bowiem zmaterializowane duchy umarłych podczas seansów spirytystycznych, lecz nigdy nie widzieli jeszcze żywiolaka. Spare starał się im to wybić z głowy, tłumacząc że te stworzenia są podświadomymi automatyzmami nawiedzającymi ludzki umysł na poziomach normalnie niedostępnych świadomości. A ponieważ zawsze towarzyszyły im atawistyczne żądze i cechy, byłoby aktem głupoty wywoływać je, ponieważ ich ingerencja w świat jawy mogłaby się skończyć tragicznie. Dwaj głupcy nie słuchali jednak jego przestróg.
Posługując się własną metodą ewokacji żywiolaka, Spare przystąpił do operacji magicznej. Przez pewien czas nic się nie działo, lecz nagle zielonkawe opary, przypominające morskie glony, wypełniły cały pokój. Kłąbczaste wyziewy powoli nabierały konkretnych kształtów. Z sekundy na sekundę stawały się bardziej widoczne. Gęstniejącym miazmatom towarzyszył odrażający smród, a zrazu jaśniejące ogniki przyoblekały się w głupawą twarz, która zdawała się wypełniać całą przestrzeń. Kiedy nabrała już pokaźnego rozmiaru, para gapiów przeraziła się i zaczęła błagać Sparea, żeby ją odpędził. Spare spełnił ich prośbę. Mgła jakby zafalowana, zmniejszyła się i opadła na podłogę, wtapiając się w nią bez śladu. Wcześniej jednak była wyraźnie widoczna i namacalna. Sprawiała wrażenie złowieszczej. Na gości wywarła dziwny wpływ. W ciągu kilku tygodni jeden z nich umarł z nieznanych przyczyn, drugiego zaś musiano umieścić w szpitalu psychiatrycznym.

Spare był przekonany, że to jakaś tajemna siła wyraża się poprzez jego obrazy, rysunki i teksty. Nie potrafi jej jednak odkryć. Codziennie kontaktował się z duchem opiekuńczym, przewodnikiem duchowym, którego nazywał Czarnym Orłem i malował jego portrety. Tym niemniej nie uważał go za jedyne źródło swoich automatyzmów. Wystarczyło że się obejrzał a już wokół niego pojawiało się wiele duchów opiekuńczych. Czasami udawało mu się je złapać, a wtedy powstawały cudowne obrazy.
Te liczne kontakty z mieszkańcami niewidzialnych światów skłoniły go do wypracowania graficznych sposobów łączenia wszystkich myśli - dawnych, obecnych i przyszłych - w płynnym eterze świadomości. Jego symbole graficzne składały się na kompletny język przeznaczony do komunikowania się ze światem parapsychicznym, światem podprogowym.

Spare uważał, że każdy musi wytworzyć własny język nieświadomości, jeśli chce by był on skuteczny. Słabe sprawdzanie się wróżb tłumaczył tym, że nawet jeśli wróżbita dobrze skojarzy w podświadomości tradycyjne symbole z ich prawdziwymi wartościami, to jednak wiele z nich wymykać się będzie właściwej interpretacji, przez co brakować im będzie związku i pozostaną bezpłodne.
Spare nie tylko był bardzo skutecznym wróżbitą, korzystał też z kart do wywoływania na zastępy subtelnych istot zamieszkujących światło astralne i przy ich pomocy dostępował mocy magicznych.

Opracował własną talię kart, którą nazwał Arena Anona. Każda karta nosiła znak magiczny, który stanowił modyfikacje jakiejś litery z Alfabetu Pragnień. Kiedy mocno wizualizuje się sigila, ten tajemniczo zapada w podświadomość, a wtedy z umysłu wylania się odpowiadający mu obraz bądź seria obrazów. Skuteczność sigila zależy od jego wyrazistości oraz od wiary, jaką się w niego pokłada. Jeśli sigil zapadnie w poziom pamięci kosmicznej lub antycznej, mogą pojawić się zadziwiające obrazy, które zdolny czarownik potrafi wrzucić do materiału astralnego umysłów innych ludzi, dzięki czemu widzą je jakby były czymś namacalnym. Spare nie tylko wpływał na umysły innych ludzi, potrafił też posługiwać się żywiołami. Nie zapominał wszak o tym, że wielkie niebezpieczeństwo może nieść ze sobą opętanie, dlatego wzbraniał się przed opisywaniem swoich technik. Wszelkie wiadomości o nich czerpię z naszych osobistych rozmów.
Już jako dziecko Spare posługiwał się tymi dziwacznymi sigilami. Przypominają się tutaj słowa Yeatsa z Trembling of the Viel: "Mathers opisywał jak będąc jeszcze chłopcem ciągle rysował upragnione zdarzenia; nazywał te rysunki magią instynktów".

W wieku lat siedemnastu Spare przebywał w domu wielebnego Roberta Hugha Bensona, autora Nekromantów i innych powieści okultystycznych. Pewnego letniego dnia udali się na spacer. Czyste, bezchmurne niebo święciło ponad ich głowami. Była piękna pogoda, a Benson zaciekawił się, czy Spare mógłby w takich okolicznościach wywołać deszcz przy pomocy magii. Spare stwierdził, że nie ma w tym nic trudnego i przystąpił do sporządzania sigila. Narysował go na zużytej kopercie, po czym skupił na nim całą swą uwagę. W ciągu dziesięciu minut na niebie poczęły gromadzić się chmury, zbiły się tuż nad ich głowami i nagle zaczęło grzmieć. Benson i Spare przemokli di suchej nitki.
Nie całe dwa lata później Benson zapoznał Sparea z Evanderem Feildingiem, sekretarzem Towarzystwa badań Psychicznych. W tym czasie Feilding współpracował z Frederickiem Blighem Bondem, przewodniczącym Towarzystwa Archeologicznego, który przy pomocy parapsychologii odkrył zakopaną Kaplicę Edhgara w Opactwie Galstonbury. Podobnie jak Benson, Feilding domagał się od Sparea dowodów potwierdzających jego domniemane magiczne moce. Zaproponował przy tym następujący sprawdzian: Spare miął zmaterializować przedmiot, o którym pomyśli sobie Feilding. Miał to uczynić bez jakichkolwiek wskazówek co do natury owego przedmiotu.

Spare narysował jeden ze swoich sigili, który wcale nie był symbolem nieznanego wybranego przedmiotu, lecz ideografem ducha pomocniczego, a z którego pomocy korzystał, kiedy chodziło o czytanie w myślach.
Po jakimś czasie Spare odczytał o jakim przedmiocie myśli Feilding. Narysował wtedy drugi sigil, powiedział Feildingowi, żeby przestał się koncentrować i sam uczynił podobnie. Nagle ich konwersacje przerwało stukanie do drzwi. Feilding podreptał do drzwi, otworzył je i z wielkim zdziwieniem ujrzał swego lokaja, który przyniósł mu pantofle. Nie mógł wyjść ze zdumienia, przeto zwrócił się do Sparea wypytując go o to jak to zrobił!

Technika Sparea opiera się przede wszystkim na natychmiastowym zapominaniu. Może być to trochę trudne dla nowicjuszy. Przypomina to króla, który obdarzył fortuną alchemika w zamian za to, że ten wyjawi mu sekrety wytworzenia Kamienia Filozoficznego. Po przekazaniu królowi długich i skomplikowanych instrukcji, które król powtórzył w głowie, alchemik uśmiechnął się i powiedział z aprobatą: "O tak, Wasza Wysokość zapamiętał wszystko doskonale, jest wszakże jeszcze jeden mały szczegół do zapamiętania. Trzy minuty przedtem, jak alchemiczna substancja się skrzepnie, musisz się skoncentrować na jej połysku, kiedy wrzeć będzie w amblemiku. Pamiętaj wszakże, żebyś w tej chwili nie ważył się myśleć o zieleni." Król podziękował alchemikowi i rozpoczął pracę nad Kamieniem. Wszystko szło zgodnie z planem aż do ostatnich kilku minut, kiedy umysł króla zaatakowała armia zielonych przedmiotów, od których nie mógł się opędzić.
Podobnie się dzieje z sigilami Sparea. Powodem, dla którego postuluje on zapominanie pragnienia w trakcie przywoływania go jest fakt, że powodzenie tej operacji magicznej zależy od tego, czy świadomość nie będzie przeczuwała transakcji. Świadomie wyrażane pragnienia potrzebują czasu, żeby się zmaterializować. Podświadome pragnienia realizują się bardzo szybko. Świadomość pragnień niweczy cały proces, należy zatem odnaleźć sposób na zapominanie podczas trwania ewokacji magicznej. Spare nazywał ten proces "zjednoczeniem dzięki zamyśleniu" i doradzał metodę jogiczną opróżniania umysłu ze wszystkiego poza sigilem. A ponieważ nie jest ona zawsze skuteczna, jako alternatywę proponował sigilizację wieczystych pragnień, pragnień, które pojawiają się okresowo, jak na przykład pożądanie pięknej kobiety. Niektóre z tych pragnień poddaje się sigilizacji, następnie gromadzi do kupy, po czym odstawia się na bok na kilka dni. Kiedy ponownie zbierze się karty z narysowanymi w ten sposób sigilami, nie wiadomo który sigil co oznacza! Rytuał ten jest zatem łatwo wykonać, ponieważ wymaga tylko skupienia umysłu.

Spare często uzupełniał ten proces seksualną formułą, która zapewniała mu większą skuteczność. Większość swoich formuł magiczno-seksualnych czerpał od Wyroczni Delfickiej, która łączyła się z nim podczas sesji automatycznego pisania. Ta wyrocznią była prawdopodobnie pani Paterson, która prowadziła go z zaświatów.
Jedna z tych formuł umożliwiała mu "nadanie życia autyście poprzez gliniany garnek dziewicy". W świetle współczesnego upodobania do wspomagania ekstazy praktykami auto- erotycznymi, wskrzeszenia wibratora (W czasie, kiedy to piszę, zwróciłem uwagę na "pierwsza europejska gazetę erotyczną", która odzwierciedla obecną obsesję czysto mechanicznymi aspektami miłości własnej. Niezależnie od tego, takie metody wykorzystane na sposób magiczny mogą pomoc praktykującemu w nawiązaniu bezpośredniego kontaktu ze swoim demonem bądź geniuszem.) oraz szerzącego się zainteresowania czarem seksu, formuła Sparea wydaje się być szczególnie ciekawa, chociaż dla niego posiadała wyłącznie magiczne zastosowanie.

Przed uzyskaniem tej formuły Spare, jak sam to wyłożył "spółkował głownie z powietrzem bądź zużytymi kurwami, czarownicami i prostytutkami wszelkiego rodzaju oraz nielicznymi dziewicami".
W celu przełożenia konkretnego pragnienia z poziomu subiektywnej świadomości na poziom materialny, obiektywny, wyrocznia radziła mu stworzyć urnę dopasowaną do rozmiarów jego penisa. Na samym jej końcu należało zostawić w niej wystarczającą ilość przestrzeni, by mogło zostać jeszcze trochę miejsca po wejściu fallusa. Dziurga ta miała zawierać sigil pragnienia, który w sposób automatyczny był konsekrowany w chwili orgazmu. Zwiększona przyjemność spowodowana wsysającą mocą próżni powiększała znacznie penisa i powodowała niezwykle przedłużony orgazm. W chwili kulminacyjnej, pragnienie należało mocno zwizualizować i przetrzymywać w umyśle jak najdłużej. Kiedy obraz w umyśle począł blaknąć i zanikać, urnę hermetycznie zapieczętowywano i zakopywano w szkatułce z ziemią lub w samej ziemi.

Spare utrzymywał, że formułę tę stosowali starożytni greccy garncarze, stąd też i jej nazwa. W jednym ze swoich niepublikowanych tekstów przekazywał następujące wskazówki: "Zakop urnę o północy, kiedy Księżyc jest w kwadrze. Kiedy Księżyca ubywa odgrzeb urnę i powtarzając odpowiednią inkantację, wysyp jej zawartość do ziemi. Następnie ponownie ją zakop."
Ponieważ sperma do tego czasu by wyschła, Spare proponował jej uzupełnienie przed drugim "pogrzebem". Opisuje Gliniany garnek Dziewicy jako "najpotężniejszą ze znanych formuł, która nigdy nie zawodzi i jest niebezpieczna". Dlatego co nie jest zapisane, powinno być odgadnięte.

"Od tej właśnie formuły pochodzi legenda o mosiężnym garnku łączona z osobą króla Salomona."
Nie wiem, czy tak jest naprawdę, ale w znamienitym Dyskursie o Kulcie Priapa Payne Knighta (Londyn, 1865 r.) istnieje dziwaczny rysunek nie opisany w tekście. Składa się on z dwóch części i przedstawia męska postać z penisem w erekcji. Postać ta w prawej ręce trzyma pochwę w kształcie wazy, którą nakłada na fallusa. Druga cześć rysunku przedstawia ten sam obrazek, lecz z fallusem ociekającym spermą po wytrysku. Ta sama postać ma tym razem tors spowity owocami symbolizującymi dopełnienie się rytuału. Podobne magiczne praktyki sugerują dwie ilustracje z Repertoire des Vases Peints Reinacha (Paryż, 1899 r.).

Spare bez wątpienia mógł materializować atawizmy ze swej nieświadomości i przyoblekać je na krotki czas w seksualna ektoplazmę (bądź nasienie astralne) swych atmosferycznych kopulacji.
Czasami istoty te osiągały taki stopień gęstości, który czynił je widzialnymi a nawet namacalnymi przed innymi ludźmi. Nazywał je "automatami żywiołów", bądź "natarczywymi duchami pomocniczymi". Często spułkowały ze sobą, niemal natychmiast wydając na świat potomstwo. Spare szczegółowo opisywał zachowanie wielu tych istot oraz przypadki sabatów, które odbywały się w ich towarzystwie. Bardzo wyraźny jest tutaj wpływ starej pani Paterson, ponieważ korzystał z jej podobizny do przedstawienia typu czarownicy w wielu swoich rysunkach.

Jednym z nieustannie powracających tematów w dziełach Sparea jest przekształcenie starości w młodość. Kiedy pani Paterson po raz pierwszy przekształciła się na jego oczach, czar tej chwili pozostawił niezatarte na nim wrażenie, które obecne jest w jego późniejszych dziełach. W jednej chwili była starą, zgrzybiałą jędzą, a potem nagle, w oka mgnieniu zmieniała się w syrenę wyposażoną we wszystkie atrybuty sex-appealu, która potrafiła zaspokoić jego najbardziej lubieżne pragnienia. Nie potrafił odkryć, w jaki sposób promieniowała takim pięknem i chociaż nigdy nie rozwikłał tej tajemnicy, starał się pójść za jej przykładem. Korzystał przy tym z ekstazy magicznej, która wyzwalała w nim stan dużego pobudzenia. Całymi dniami potrafił być wtedy bardzo aktywny, obywając się bez snu i pokarmu. Towarzyszyła temu wzmożona aktywność seksualna. Kiedy kilka razy się zdarzyło, że nie przetworzył tej energii w artystyczną wizję, gorzko tego żałował, czuł taki głód, że w ciągu jednej nocy mógł przespać się z osiemnastoma kobietami. Nazywał te porywy "dionizyjskimi spazmami pan-seksualizmu", podczas których miał wizje, że "wszystko ze sobą cudzołoży".
Spare spisywał wskazówki swojej wiedzmy i po wielu latach opracował je w kilku swoich książkach, ilustrowanych jego najlepszymi grafikami. Dopiero jednak pod koniec życia nadal naukom pani Paterson ostateczny kształt. Powstała wtedy seria aforyzmów i magiczny grimuar, który ukończył na łożu śmierci w 1956 roku. Oba te dzieła przetrwały w formie rękopisu. Grimuar zamierzał nazwać Księgą Żywego Słowa Zosa, od słowa Zos, które było jego magicznym imieniem w kulcie czarownic.

Grimuar jest w mniejszym stopniu streszczeniem tradycji czarownic z wysoce zindywidualizowanym systemem czarostwa odzwierciedlającym jego geniusz twórczy i teorie estetyczne. Zawiera również rozwinięcie i poszerzenie jego alfabetu magicznego, alfabetu atawistycznego, o którym pisał po raz pierwszy w 1913 roku w Księdze Przyjemności. Każda jego litera przedstawia zasadę seksualną mogąca obudzić głębokie atawistyczne pokłady psychiki. W Grimuarze możemy odnaleźć przykłady, jak wykorzystuje się je w czarostwie. Oto dosłowne tłumaczenie jednego z najbardziej ulubionych zaklęć Sparea:

O potężny Rotawresbo!
Przywołujemy cię, który przebywasz we wszystkim, co budzi pożądanie!
Przywołujemy cię mocą znaczeń wynikłych ze stworzonych przez nas postaci!
Przywołujemy cię talizmanami wymawiającymi tajemną formułę pragnienia!
Przywołujemy cię ofiarami, wstrzemięźliwością i przewartościowaniem!
Mocą świętych pojęć stanu pomiędzy daj nam ciało!
Mocą quadrigi sexualis daj nam niezmienne pożądanie!
Mocą przezwyciężenia zmęczenia daj nam wieczne wskrzeszenie!
Przywołujemy cię najświętrzym sigilem niebios!

Ta modlitwa, czy też ewokacja ucieleśnia tradycyjne koncepcje sabatu i może być nazwana alfą i omegą doktryny Sparea.
Rotawresbo to słowo "Obserwator" mówione od tylu, nie tyle z przyczyn podawanych w związku z rozmowami anielskimi Dee i Kellyego, lecz dlatego ze symbolika "odwrócenia" zawiera klucz do reifikacji pragnienia, ostatecznego pochłonięcia strumienia ego przez jego źródło - Jaźń. Dlatego właśnie Spare kładzie nacisk na Miłość Własną, czyli autoteliczną ekstazę. Rotawresbo jest symbolem sięgania w otchłań czasu dzięki mechanizmowi usilnej nostalgii. Księżyc patronujący nocnym orgiom sabatu, taniec tyłkami czarownic i czarowników oraz niesławny pocałunek tyłka demona na sabacie - wszystko to wskazuje na nieograniczoną regresję, która prowadzi do atawistycznego wskrzeszenia i inwersji seksu ku Miłości Własnej.

"Czyż mam mówić o tej wyjątkowej namiętności bez formy? Czy znacie ekstazę od środka? Rozkosz, jaka się rodzi miedzy ego a jaźnią? W tym czasie ekstazy nie pojawia się żadna myśl o innych; nie ma myśli."
Pierwszy wers ewokacji odwołuje się do metody stosowanej podczas sabatu dla spełnienia się życzeń dzięki przyjemności własnej. Objaśniają go słowa: "Nie ma znaczenia poza zmysłowym nakładaniem się ciął na siebie". Jaźń żyje, przenika i utożsamia rzeczywistość - wiecznie obecna świadomość - żywe mięso złożone z wiecznie urzeczowionego marzenia.

Druga część ewokacji odnosi się do sigili oraz liter świętego alfabetu, przy pomocy których Zos wytwarza swoje subtelne zaklęcia, rzutując swą Jaźń na mgły materii, poza. Innymi słowy, język pragnienia i jego znaczenia przenikają ciche rejony świadomie zapomnianych doświadczeń, wywołując rozbrzmiewającą mocą nieuchronne wspomnienia, które wiecznie spoczywają w podświadomości.
"Talizmanami, które wymawiają tajemną formułę pragnienia" są przede wszystkim dwa główne narzędzia magiczne systemu Sparea - Ręka i Oko, którego tajemnymi symbolami są fallus i kteis. Stosuje się je, podobnie jak w kulcie Crowleya, do ewokowania bądź prowokowania "namiętnej świadomości, widzialnej ekstazy".

Czwarty punkt modlitwy sabatu dotyczy okultystycznej maksymy, która powiada że wielkie osiągnięcia następują po wielkim wydatkowaniu energii w jednym wielkim porywie ujścia, do którego dochodzi po pewnym okresie ofiarowania i wstrzemięźliwości, kiedy gromadzi się i potęguje potrzebną energię. "Sabat to zawsze tajemnica, wspólnotowa i okresowa; zwieńczenie prawie nieograniczonego spełnienia się życzeń."
"Długa dobrowolna wstrzemięźliwość, stłumienie i ofiara, uwalnia się w masowym zjednoczeniu seksualnym i przekształca się w jeden cel: eksterioryzację życzenia, które jest w ten oto sposób osiągane dzięki wielkiemu zachowywaniu i całkowitemu wydatkowaniu".

"Przewartościowanie" osiąga się dzięki rozbijaniu konwencjonalnych przekonań i wyobrażeń oraz wchłanianiu wyzwolonej w ten sposób energii. Spare nazywa tę energię "wolną wiarą". Z tej właśnie bezcelowej energii korzysta się podczas sabatu, kierując ją na obrany przez siebie cel.
Piąty punkt modlitwy porusza jeden z najbardziej istotnych aspektów magii Sparea, kwestię stanu pomiędzy.

W życiu codziennym jedno szaleństwo, jedna "wiara" następuje po drugiej. Dzięki procesowi nie-wierzenia, wypróżniania szaleństwa, opróżniania obsesji z jej zawartości, możemy przechytrzyć mechanizm wiary, kiedy jedna obsesja podmienia inną. Możemy dzięki temu popaść w ekstazę komunikacji z atmosferycznym "ja", które Spare nazywa Kia, stanem pomiędzy, Ani-Ani.
Pierwotną wiarą jest "Jaźń", "Bóg" czyli "Kia" (nie ważne, jak to nazwiemy). Jest to jedyna wiara, która wydaje się znajdować poparcie w rzeczywistości, ponieważ doświadcza jej każdy w każdej chwili swojego istnienia. Jest to również jedyna wiara, która nie potrzebuje wiary, ponieważ bycie oznacza bycie żywym, jak ładnie to określa Spare. Nie potrzebuje stawać się czymś innym, ponieważ przez cały czas jest wszystkim naraz i może być tylko sobą. Kiedy to zrozumiemy, nie będziemy popadać w błąd konceptualnego myślenia, które stale podsyca inne myśli, z którymi się tymczasowo utożsamiamy; buddyjskie koło narodzin, śmierci i odrodzenia.

Spare w kilku słowach wykłada sedno swej doktryny: "Wiara i nasienie, gdy powstrzymuje się je od zapłodnienia, stają się proste i kosmiczne". Dopiero wtedy, gdy pragnienie stanie się kosmiczne, całkowita ekstaza, która cechuje Kia, może zabłysnąć w świadomości jednostki, nie będącej już ograniczoną i spersonalizowaną świadomością, lecz świadomością kosmiczną, mogącą się cieszyć przez wieki.
Innymi słowy, należy powiększyć wiarę bądź pragnienie aż obejmie sobą wszystko. Spare zachęca nas do "ciągłego niezaspokojenia, szalonego pobłażania sobie i pierwotnej seksualności", ponieważ wiara wolna od pojęć miesza pragnienie z Nieskończonością, prowadzi do jedności Samopoznania (które jest również Miłością Własną) a przekracza dwa bieguny obiektywności i subiektywności, odkrywając pomiędzy nimi Prawdziwa jaźń, Kia, Atmosferyczne "Ja".

Po ślubowaniu składającym się na piąty poziom ewokacji, refren ulega zmianie z "Przywołujemy Ciebie!" na żądanie od ukrytego Obserwatora: "Daj nam ciało!" Jest to prośba o materialne medium, za pomocą którego pragnienie nabierze treści.
Z pewnych historycznych zapisków wynika, że pieczone mięso, dzieci i zwierząt były czasem składane w ofierze mocom piekielnym jako ofiary prowadzące do spełnienia się pragnień uczestników sabatu. Dosłowne wykonywanie tego ofiarowania stanowiło degenerację pierwotnego aktu magicznego transsubstancji, który przeprowadzał czarownik składając ofiarę z dzieci swych lędźwi, czyli wtedy gdy zjadał bądź spalał zsigilizowane życzenie w ogniu zapomnienia.

Następny etap rytuału porusza "quadrige sexualis" (czterech jeźdźców, czyli moce seksu), która określa rożne pozycje mistyczne (formy zjednoczenia, postawy) wykorzystywane podczas sabatu. Choć jest ich wiele, można wyróżnić ich cztery główne rodzaje. Po pierwsze, gest stałego zjednoczenia; po drugie, gest abstrakcyjnego tworzenia (gest onanistyczny) obejmujący Rękę, Oko i Atmosferę; po trzecie, gest symulacji, czyli astralnej refleksji, symbolizowanej Formułą Boskiej Małpy; i po czwarte, gest typowy dla kultu czarownic, który polega na sodomistycznym wykorzystaniu organizmu kobiety.
Niemal od razu pojawiają się tu analogie z kultem magiji seksualnej Crowleya. Spare jednak opisuje te cztery główne gesty w następujący sposób.

Najpierw, interpretuje "stałe zjednoczenie" jako wieczną grę Woli (symbolizowanej przez Rękę) z Wyobraźnią (symbolizowaną przez Oko), ponieważ to Wola i Wyobraźnia sprawiają, że coś się pojawia. Tybetańskie yab-yum stanowi Wschodni sposób przedstawiania tej stałej gry potencjału czynnego i biernego. W ten sposób gest stałego zjednoczenia streszcza podstawową funkcję rytuału sabatu, którą jest "odtwarzanie" czyli wypłyniecie z "wewnętrzności" poprzez żywy kontakt z "wszelką innością" określaną przez świat zewnętrzny.
Drugi gest, gest abstrakcyjnego tworzenia wykonuje się dzięki szczególnej wibracji mantrycznej. Symbolem narzędzia magicznego, którym się to wykonuje są Usta. Rozbrzmiewająca ewokacja, modlitwa, adoracja pieśnią, inkantacja lub mantra przenoszą energię pragnienia poprzez tembr dźwięku do koniecznego poziomu podświadomości. Technika skutecznego głosu, rezonowania głębin pamięci kosmicznej i ustanawiania "świętych wyrównań" stanowią główną tajemnicę kultu Zos Kia. "Co rozlega się w głębinach i łączy Wolę z Wiarą? Jakiś niewysłowiony hieroglif, sigil nakreślony z wzrastającego Pragnienia i tętniący rytmem rozwiązanego Ego". Jak z tego widać, drugi gest oznacza wypowiedzenie Wielkiego Pragnienia na planie astralnym, przed jego "od-tworzeniem", projekcją oraz następującym po nich ucieleśnieniem.

Trzeci gest "quadrigi sexualis", koncepcja symulacji, ujawnia sposoby reifikacji Wielkiego Pragnienia. Archetypem wszelkich takich technik symulacji jest stan całkowitej próżni, który Spare nazywa Pozycją Śmierci. Dokonuje się on przez symulację śmierci, czyli unicestwienia. Pozycję tę omawiam w następnym rozdziale.
Czwarty i ostatni gest to gest reorganizacji, prze-stawienia, czyli "zerwanego zjednoczenia" wskazuje na formułę magiczną pochodzącą ze starożytnych Kultów Smoczych Egiptu. Chodzi tu albo o Magię Księżyca albo Formułę Gomory. Obie z nich pojawiają się w Kulcie Crowleya jako aspekty, kolejno IXo i XIo O.T.O. Reorganizacja mocy magicznej w organizmie ludzkim obejmuje konsolidację urzeczowionego pragnienia, dopóki nie wyczerpie się ono w stanie "nie-konieczności". Dlatego gest "quadrigi sexualis" zapładnia czar wcześniej rzucony na plan astralny, obdarzając go energią samego czarownika, przez co staje się on żywą istotą, potrafiącą spółkować wkoło "w-twórczemu" stosunkowi.

Spare nazywa sabat "odwrotnością-rewersją ku samo-uwiedzeniu; zgubą dla odwróconego aktu woli. Z seksu korzysta się jako z techniki i środka działania magicznego. Nie chodzi tu wyłącznie o erotyczne zaspokojenie; lubieżnik jest odizolowany i kontrolowany aż do czasu ostatecznej przemiany, cały jego trening ma nauczyć go uległości [wobec Wiedźmy], aż będzie w stanie kontrolować, przekształcać i kierować swoją energię magiczną tam gdzie zapragnie, zimną i amoralną pasją".
Po odniesieniu się do "quadrigi sexualis" następują słowa "Daj nam niezmienne pożądanie!" Pożądanie poza wszelkimi wahnięciami, niezróżnicowane i nieróżnicujące prowadzi do spełnienia niezmiennej rozkoszy, która jest wolna od wszelkich pojęć, a przez to sama w sobie nieskończona. "Ekstaza to nasze odprzęgniecie, dotkliwa rzeczywistość: potężna chwila płodności; jej nadwyżkę można stosować niezależnie dla wcielenia innego pragnienia" i tym podobnych spraw, w nieskończoność. Na tym właśnie polega "rozbrzmiewająca ewokacja."

Siódmy etap rytuału dotyczy "przezwyciężenia zmęczenia" jako podstawy dla skutecznego działania sabatu. Chodzi tu o doświadczenie somatycznej, rdzeniowej i psycho-magicznej energii zapewniającej silną ekstazę, w czasie gdy Wielkie Wyczerpanie umożliwia wejście w stan próżni konieczny dla projekcji sigila, próżni będącej kielichem, w którym znajduje się Wielkie Pragnienie. Przypomina to crowleyowskie niezliczone działania magiczno-seksualne dla osiągnięcia "Mocy Seksu i Przyciągania".
Przedostatnia prośba : "Daj nam wieczne wskrzeszenie" jest apelem o stały powrót pierwotnie zapamiętanej rozkoszy, aż pojawi się stała błogość, kiedy Kia postrzega się, czuje i rozpoznaje jako źródło wszystkich możliwości, źródło twórczości i cel wszelkich przyjemności. jest to doktryna atawistycznego wskrzeszenia.

Modlitwę sabatu wieńczy inwokacja "najświętszego sigila niebios". Sigil Niebios to glif Bogini, w którym zawiera się właściwy cel sabatu. Jest to tajemny glif Kultu Zos Kia. Przywołuje boginię podczas gdy poprzedzające działania zmierzały do jej wywołania. Inwokacja jest przywołaniem ducha, żeby pojawił się subiektywnie. Ewokacja jest wywołaniem ducha do postaci obiektywnej. Ukrytego Rotawresbo wywołuje się do widzialnej postaci "mocą znaczeń wynikłych ze stworzonych przez nas postaci".
Według Sparea wiedźma przewodnicząca sabatem jest "zwykle stara, groteskowa, obeznana w świecie i rozkoszy. Jest też równie pociągająca co trup. A jednak staje się najlepszym narzędziem spełnienia. Jest to niezbędne dla transmutacji osobistej kultury estetycznej czarownika, która w ten sposób zostaje zniszczona. Perwersje stosuje się dla przekroczenia przesądów moralnych i konformizmu. Dzięki wytrwałości umysł i pragnienie stają się amoralne, skupione i całkowicie chłonne, a siła życiowa Id (Wielkiego Pożądania) uwalnia się od zakazów przed ostateczną kontrolą.

"W ten sposób sabat staje się w końcu orgią seksualną, której celem jest eksterioryzacja, czyli urzeczywistnienie artystycznej myśli na mocy przeniesienia. Seks należy w pełni wykorzystywać, a ten kto nie krzywdzi innych, nie krzywdzi tez siebie samego".
Spare wierzył, że osobista kultura estetyczna (czyli wyobrażenie jednostki na temat tego, co tworzy piękno i brzydotę), kiedy podniesie się ją do rangi wartości samej w sobie niszczy bardziej uczuciowe przyciąganie niż jakakolwiek inna "wiara". "Lecz ten, kto przekształca tradycyjnie pojmowaną brzydotę w inną wartość estetyczną doznaje nowych rozkoszy bez strachu."

Podobną tezę przedstawił Crowley w Liber Alef. Ekstaza magiczna wyzwolona podczas zjednoczenia z groteskowymi szkaradnymi obrazami, której zwykle towarzyszy niechęć, wstręt, a nawet paniczny lęk, posiada znaczną przewagę nad energią wyzwoloną w trakcie (potocznie akceptowanego) zjednoczenia przeciwieństw. Przypomina się tutaj uwaga Salvadora Dali, że upragnione wyspy pełne skarbów mogą znajdować się dokładnie w tych obrazach panicznego leku, które w sposób naturalny wzbudzają wstręt świadomości. Takie przekształcenie wartości, na wspak, poprawia zdrowie i prowadzi do samokontroli, tolerancji, zrozumienia i współczucia. Nie jest po prostu zwykłym dodatkiem do rytuału, ponieważ znacznie przyspiesza spełnienie Wielkiego Pragnienia.
"Niczego nie da się osiągnąć zwykłym `chciejstwem`; epistemologia, eschatologia a nawet Bóg na nic się zdadzą; ale - rzecze Zos - symulacje `jak gdyby` są równie wspaniałe co realne istnienie. Przekształcenie wszelkiego `rozsądku` w `ślepą` siłę życia jest całą mądrością".

Rysunki Sparea były zawsze natchnione Nową Estetyką, Nową Seksualnością. Swoją kreską przypominały prawie że masturbacje. Zwija się ona i skręca wokół siebie, poczym wspina się na wyżyny w porywie ekstazy, przez co sigile spłatają się w pełną marzeń siec.
Gdy przyglądamy się uważnie kresce na niektórych jego rysunkach z sabatu, opuszczamy ziemie i zagłębiamy się na ukos w te przestrzenie, o których pisał Lovecraft w swoich koszmarnych opowieściach. Rysunki te są same w sobie przejściem na sabat. Wciąga nas wir i wirujemy w leju świadomości, która eksploduje w nieznane światy. Spare nigdy nie pokazałby tych grafik magicznych, które otwierają komórki tych przerażających wymiarów.

O sabacie wyrażał się, że jest zawsze otoczony tajemnicą, odbywa się w ramach wspólnoty i w pewnych odstępach czasu. Twierdził, że jest samym spełnieniem nieograniczonych pragnień: "Hiper-erotyzm wywoływany tą wielką skalą histerii, tymi saturnaliami nie musi koniecznie mieć oparcia w sadomasochizmie. Często również dobrze zastępuje go symulacja. Zanim rozpocznie się obrzęd, każdy z uczestników odgrywa przypisaną sobie rolę, co zwykle przechodzi w chaotyczny szał rozwiązłości. Wtajemniczeni uczą się swych ról indywidualnie. Odgrywają bierna rolę, podczas gdy wiedźmy przejmują inicjatywę. Symbolizuje to lot na miotle.
Jest takie miejsce spotkań oraz złożona ceremonia, która dysponuje taką mocą hipnotyczną, że przezwycięża wszelkie opory psychologiczne. Zmysł powonienia, słuchu i wzroku są uwodzone przez kadzidła, inkantacje mantry i rytuał, podczas gdy smak i dotyk są pobudzone dzięki spożywaniu wina i stosunkom oralnym. Po całkowitym seksualnym spełnieniu przy pomocy wszelkich możliwych sposobów, namiętność staje się uzewnętrznioną halucynacją wcześniej ułożonego pragnienia, które jest w swoim świecie czystą magią. Nikt nie może stwierdzić, dlaczego pewne rzeczy się dzieją a inne nie. Każdy ma inne i równie wyraźne przeżycia. A jednak, w każdym przypadku dochodzi do pewnej formy lewitacji. Moje własne doświadczenie z wielu sabatów powiada, że dochodzi do eksterioryzacji (ukrytych mocy), które sprawiają wrażenie absolutnie realnych.

To wiedźmy symbolizują wszystkie wyjątkowo sadystyczne akty, a całość symulacji dokładnie naśladuje schemat wszystkich rytuałów miłosnych. Cała ceremonia opiera się głownie na ortodoksyjnych, religijnych posługach".
W innym piśmie (również niepublikowanym) Spare powiada że: "Czary są niezwykłym działaniem, podczas którego dochodzi do pewnych metamorfoz dzięki wykorzystaniu żywiolaków. Czary prowadzą do łączności z pośrednią naturą, czyli eterem, astralami wielkich drzew i rożnych zwierząt. Naszym medium jest Wola, naszym narzędziem jest Wiara, a Pragnienie jest tą siłą, która łączy nas z żywiolakiem. Kryptogramy to nasze talizmany i strażnicy."

Należy stłumić wolę, czyli energie nerwów, żeby wytworzyć napięcie. Może być ono uwolnione jedynie w przełomowej chwili. "W tym to momencie należy wpatrywać się poza najbliższy horyzont, należy wpatrywać się w eon - przestrzeń poza naszą małostkowością, poza przyswojonymi poradami, dogmatami i przekonaniami - aż zacznie się wibrować w przestrojonej jedni. Trzeba wciągnąć oddech aż ciało będzie drżeć, po czym gwałtownie wzdechnąć, uwalniając całą energię swych nerwów w sam środek swoich pragnień. A kiedy nasze palące pragnienie zleje się z wszechobecnym morzem prokreacji, odczujemy niezwykły przepływ transformacji. I nawet sam diabeł nie przeszkodzi nam w spełnieniu naszej woli".

LINK

ABY DODAĆ POST MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..