-,,Po pierwsze wraz z Taraissu przeżyliśmy tę burzę"- Nie przeczę że doświadczyliście tego na własnej skórze, ale wiec że ja też przeżyłem i to nie jedną...
,,więc trochę Ci przybliżę mazurskie realia." - Mazury(nie obraź się Wedge) ale gdzie to jest 

równie dobrze IMO morskie realia i środki ostrożności nadają się na Mazury... no może z kilkoma wyjątkami(np. race)
,,Nikt, powtarzam nikt nie zapoznaje się ze skokami ciśnienia." -to chyba tylko w Polsce i to niektórzy.
,,bo to nie ma żadnego znaczenia." -owszem, ma tylko wszystko zależy od ,,dnia" czyli od pogody i akwenu...
,,wyznają zasadę że "wyczarteruję Tango czy nawet jacht pełnomorski, będę miał busolę, koło sterowe zamiast rumpla i w ogóle będę taki wielki i zarąbisty". Widziałem takich całe masy - może tacy dla szpanu potem czytają barometry gdy inni na nich patrzą." -owszem są tacy, ale ja do takich nie należę
,,Śledzenie skoków ciśnienia na Mazurach jest jak zakładanie kapoka do kąpieli w wannie - zbyteczne totalnie." -no cóż i tu połowicznie się zgodzę, to za małe bagno...a tak na powagę, to z barometru można jednak dowiedzieć się wielu rzeczy...nawet na Mazurach
,,Uwierz mi że wychowywałem się w etyce żeglarskiej i ani słowa o barometrach w niej nie ma." -a mi mój ,,mistrz" żeglarstwa mówił: ,,Tam jest taka mała najważniejsza strzałeczka na jachcie, którą prawo regulować ma TYLKO kapitan...
,,Wskaż mi poza tym publiczny barometr w Mikołajkach, Rynie czy Rucianej Nidzie a dostaniesz gratulacje." - fakt, z takowym będzie ciężko, ale założę się że jakaś marina takowy posiada... publiczna raczej nie 
,,I to naprawdę o to chodzi - by obserwować niebo a nie barometry." - no tak jak kto woli... ja tam obserwuję i niebo i barometr, a z Twojego posta wynika, że ja jak żegluję, to siedzę w ,,mesie oficerskiej" i gapię się na barometr...
,,Po prostu trzeba zabierać ze sobą rozum na jacht i wszystko będzie dobrze." - rozum to nie wszystko...ale tak, to pierwsza zasada...