George Lucas wraca do „Gwiezdnych Wojen” ale w sposób trochę inny niż można się spodziewać. Otóż 22 września odbędzie się uroczysta inauguracja Lucas Museum of Narrative Arts. Z tej okazji zostanie tam udostępniona wystawa poświęcona sadze, a dokładniej pojazdom w ruchu.
Pierwszą wystawą związaną z kinem w muzeum Lucasa będzie „Star Wars In Motion”. Będzie tam okazja zobaczyć zarówno landspeeder Luke’a z „Nowej nadziei” (1977), aż po fizycznie zbudowny model pojazdu generała Grievousa z „Zemsty Sithów” (2005). Wystawa skoncentruje się na sposobach poruszania się po odległych i egzotycznych światach.
Więcej o samym muzeum, które znajduje się południowej części Los Angeles można przeczytać na jego stronie.
KOMENTARZE (3)
W dniu dzisiejszym swą premierę na Disney+ mają odcinki dziewiąty i dziesiąty „Maula: Mistrza cienia”, zatytułowane „Dziwne sojusze” („Strange Allies”) oraz „Rozdział 10” („Finale”). Tym samym żegnamy się z pierwszym sezonem serialu. Poniżej zajawka oraz opisy epizodów.
„Dziwne sojusze”: Nowe sojusze zostają poddane próbie na jedynej drodze ku wolności.
„Rozdział 10”: Ostatni test, ostatnia szansa na ucieczkę i przetrwanie.
Odcinek i muzyka
Jeśli jeszcze nie mieliście okazji obejrzeć serialu, to mamy dla Was dobrą wiadomość - Oficjalna wrzuciła pierwszy odcinek na YouTube'a.
Do tego w tymże serwisie dostępne są już utwory z serialu autorstwa Deany i Seana Kinerów.
Ze świata Twittera
Oficjalna jak co tydzień pokazała nowe spoty, do tego mamy plakat z inkwizytorami.
Sam Witwer pojawił się na jednym ze Star Wars Nites, czyli wydarzeniu odbywającym się w Disneylandach po zmroku. Promował przede wszystkim serial.
Maul meet Maul.
Sam Witwer comes face to face with Maul at Disneyland After Dark: Star Wars Nite. Star Wars: Maul - Shadow Lord now streaming on @DisneyPlus. pic.twitter.com/lbvdyYWzHY
— Will of The Force - Will Diamond (@Will_ofTheForce) April 29, 2026
Witwer powiedział też sporo o podejściu do kanonu w wywiadzie dla ComicBooka. Jego zdaniem Star Wars jest jak opowieści opowiadane przy ognisku: (...) Ahsoka Tano miała niebieskie miecze świetlne podczas oblężenia Mandalory, a może zielone? Zależy przy którym ognisku usłyszałeś tę historię. Czy Starkiller ściągnął niszczyciel z nieba, czy użył sztuczki umysłowej na pilocie? To zależy przy którym ognisku byłeś i kto opowiedział tę historię. Skąd nagle mowa o Starikllerze? Ano podobno takie właśnie podejście miał Lucas podczas gdy powstawało „The Force Unleashed” - to miała być „specyficzna wersja SW” przeznaczona dla gier, w której to Moc jest przesadzona i wyolbrzymiona. Obecnie Filoni stosuje podobną zasadę - to, co literackie, ma trafić do literatury, a to, co gierczane, do gier. Co jest ironiczne, biorąc pod uwagę, że to sam Dave napisał we wstępie do powieści „Nowy świt”, że od czasu przejęcia firmy przez Disneya wszystkie media mają być na jednym poziomie.
Najważniejsza informacja, którą dostaliśmy od aktora, to bez wątpienia wieść o drugim sezonie serialu. Witwer nie może nam zdradzić, kiedy ten będzie miał swą premierę, ale wie, kiedy to się stanie i nie będziemy musieli długo czekać. Podobno jest w produkcji już od dłuższego czasu. Być może to oznacza, że dostaniemy go już w przyszłym roku.
Merch
Jeśli chcecie ozdobić swą torbę lub plecak Maulowym breloczkiem, to będziecie mieli taką okazję. Trafią one do sprzedaży podobno pod koniec czerwca i będą pakowane w formie blind bagu. Na razie można je zamówić na przykład na Libristo lub ENBooku, aczkolwiek jest to zestaw składający się z 24 torebek, więc wychodzi drogo.
Wygląda na to, że we współczesnych czasach dalej obowiązuje coś na kształt Indeksu Watykańskiego, czyli listy dzieł zakazanych. Taką listę ma Lucasfilm, a umieszcza na nich pewne elementy dawnego Expanded Universe.
Na ten temat trochę więcej wypowiedzieli się autorzy na konwencie MegaCon. Byli tam obecni Claudia Gray i Timothy Zahn, twórca Mary Jade. Okazuje się, że pracując nad swoimi nowokanonicznymi powieściami, zadają pytania do Lucasfilmu, co można zrobić, a co nie. Co mogą wykorzystać ze starego EU, a czego nie. Oboje zapytali, zupełnie niezależnie od siebie, o możliwość wplecenia w swoje historie Mary Jade. Oboje dostali kategoryczną odpowiedź: „Nie”.
Faktem jest, że sam George Lucas nie przepadał za bardzo za Marą Jade, nie podobał mu się pomysł, że została żoną Luke’a Skywalkera. Więc jak pisał swój pomysł na sequele, całkowicie wymazał ten wątek. Ale skoro jego pomysły i tak wylądowały w koszu, zastąpione trylogią, której kierunek nadało kierownictwo Lucasfilmu i Disneya, nie wiadomo, dlaczego nie można do Mary wrócić. Fani chcieli, a tu nadal „ban”.
Gray powiedziała, że to nie jest jedyne dzieło, do którego nie można sięgać. Otóż autorka miała pomysł, by opisać losy Mission i Zaalbara. Ale też nie pozwolono nic z tym zrobić.
Heather Antos, która jest redaktorem w Marvelu potwierdziła również ten ostatni zakaz. Otóż, od lat pytała ona o możliwość zrobienia dwóch komiksów, jednego o Thrawnie, drugiego związanego z KOTORem. Oba się nie do końca podobały Lucasfilmowi, ale ten pierwszy ostatecznie powstał pod tytułem Thrawn w 2018. Na KOTORa nadal nie dostała zgody. O ile obecnie zapowiedziana gra „Fate of the Old Republic” może tłumaczyć niechęć do dotykania tematów KOTORowych, o tyle w zeszłej dekadzie nie było to wytłumaczenie.
KOMENTARZE (30)
W dniu dzisiejszym swą premierę na Disney+ mają odcinki piąty i szósty „Maula: Mistrza cienia”, zatytułowane „Dochodzenie” („Inquisition”) oraz „Noc ściganych” („Night of the Hunted”). Poniżej zajawka oraz opisy epizodów.
Jak to zwykle na Twitterze bywa, doszło do sprzeczki dotyczącej tego, jak właściwie Maul wrócił. Sam wyjaśnił, że sam pomysł pochodził od Lucasa, a Filoni był odpowiedzialny za wykonanie - a nie, jak twierdzi jeden z fanów, był temu przeciwny.
Regarding Maul's return. George called the objective, Dave executed on that objective. They did it together. It was a lot of great work.
Twórcy rozmawiali z Polygonem na temat Spybota. Porównali go do starwarsowej wersji białego persa Bloefelda z „Jamesa Bonda” (tym bardziej, że mruczy), ale ma budzić jednocześnie skojarzenia z pająkiem i panterą.
Ploteczki
W rozmowie z Comicbookiem Wagner Morua - który wciela się w kapitana Lawsona - powiedział, że jest gotów zagrać swojego bohatera również w wersji live-action. Zdaje sobie jednak sprawę, że szansa na to jest mała. Aktor bardzo chwali swoją postać - wie, że to dobra osoba, dobry policjant i dobry ojciec, choć nie jest obecny w życiu syna tak bardzo, jak by chciał. Sam ma trzech chłopców i również wolałby spędzać z nimi więcej czasu.
Fanarty
W porcji fanartów z tego tygodnia dominuje oczywiście tytułowy bohater. Oficjalna zaprezentowała kolejny plakat, mamy też Icarusa robiącego sobie makijaż czy oryginalną czcionkę serialu.
So, you are beginning to see things from a new perspective.
W dniu dzisiejszym swą premierę na Disney+ mają odcinki trzeci i czwarty „Maula: Mistrza cienia”, zatytułowane „Szepty pośród mroku” („Whispers in the Unknown”) oraz „Duma i zemsta” („Pride and Vengeance”). Poniżej zajawka oraz opisy epizodów.
You are beginning to see things from a new perspective.
„Szepty pośród mroku”: Plany Maula nabierają kształtu, a Devon staje przed ważnym wyborem.
„Duma i zemsta”: Konfrontacja między Maulem a Lawsonem zagraża wszystkim.
Zaprezentowano nam też nowy film zza kulis.
Filoni podkreśla, że pomysł na powrót Maula wziął się od Lucasa, a ekipie udało się ową ideę zrealizować. Zabrak jest przepełniony agresją i gniewem oraz dostrzega je w otaczającym go świecie. Choć serial nie wykorzystuje technologii motion-capture, to twórcy poprosili Sama Witwera, by wykonał dla nich ujęcia referencyjne. Możecie zobaczyć na filmie, że aktor miał w nich namalowane Maulowe wzory na twarzy.
Devon stara się odkryć różnice między dobrem a złem oraz zaadaptować do nowych warunków. Sceny akcji są bardzo dynamiczne, bo kilkoro członków ekipy jest ekspertami w dziedzinie sztuk walki. Na potrzeby serii stworzono nie tylko obrazy na szkle, lecz także makiety (podobnie było w TCW, przynajmniej w pierwszych sezonach). A w odgłosy mieczy świetlnych David W. Collins wmiksował krzyki Witwera.
Ze świata Twittera
Przed nami nowa porcja materiałów promocyjnych z Oficjalnej. W drugim filmiku Sam zdradza, że sekretem głosu jego postaci są... zielone jabłuszka. Zresztą przyznał, że przynosi je również członkom zespołu animacji.
Zaprezentowano również plakaty z Branderem, Two-Bootsem i przestępcami - oznacza to, że te, o których wspominaliśmy w tym newsie są prawdziwe. Niestety zniknęły one z Disney Wiki, ale można je znaleźć na Reddicie, tylko uwaga na spoilery.
Lawson and Two-Boots are here to keep the citizens of Janix safe.
Na początek może coś nie do końca z serialem związanego: w wywiadzie z Polygonem Witwer powiedział, że jeśli tylko Lucasfilm poprosiłby go o powrót do roli Starkillera, to od razu zgoliłby głowę. To właśnie dzięki tej postaci aktor w ogóle znalazł się w starwarsówku. Były nawet plany, by pochodzący z Legend uczeń Vadera został inkwizytorem, ale tak ostatecznie się nie stało... ale w sumie droga nadal pozostaje otwarta. Aktor chciałby też, by w kanonie pojawił się Kyle Katarn, skoro w „Andorze” już mamy jego blaster. A także gra z Zabrakiem.
Ciekawą rzecz powiedział też Brad Rau Polygonowi. Zapytany o to, czy w przyszłości Zabrak mógłby mieć swój własny moment pod tytułem „Maul jakoś wrócił”, odparł, że nigdy nie wiadomo. Cóż, chyba obie strony zapomniały, że czarny charakter został pokonany przez Obi-Wana w „Rebeliantach” i przezeń skremowany, więc powrót byłby dość problematyczny.
Jeśli chcecie, możecie przeczytać recenzję pierwszych ośmiu odcinków na The Holo Files. W teorii jest bezspoilerowa, w praktyce trochę można tam wyczytać: (Spoiler):Niestety nie odwiedzimy innych planet poza Janiksem. Nie spodziewajmy się dużej dawki humoru. Aż do siódmego odcinka Maul będzie przedstawiony tak, jak na początku - to znaczy raczej w cieniu, a większy nacisk zostanie położony na Branderze i Devon. Dopiero w wyżej wspomnianym epizodzie dowiemy się o Zabraku czegoś nowego i wejdziemy do jego „udręczonej psychiki”.(Koniec Spoilera)
I jeszcze ciekawostka z niedawno wydanego w Wielkiej Brytanii słownika obrazkowego z „Mandalorianina”, która łączy się z pewną fanowską teorią: jak się okazuje, (Spoiler):rogi na hełmie Zbrojmistrzyni są fałszywe - co ucina spekulacje, jakoby była Zabraczką. Zamiast tego, mamy informację, że „przypominają one o przeszłości”, co prawdopodobnie wskazuje na powiązanie kobiety z Manadalorianami Maula, co byłoby kolejnym dowodem na to, że bohaterka może być tak naprawdę Rook Kast.(Koniec Spoilera) Może serial nam to wyjaśni.
Fanarty
Postanowiliśmy kontynuować badbaczową tradycję i co tydzień zaprezentujemy wybrane fanarty związane z serialem. Większość z nich na razie przedstawia po prostu bohaterów, ale mamy nawet plakat zaprezentowany przez Oficjalną. O co chodzi z Maulem towarzyszącym małej czarodziejce? To Koko, bohaterka „Atelier spiczastych kapeluszy”, którego anime zadebiutowało w tym samym dniu, co nasz serial. A w ostatnim autor napisał w aurebeshu „Bar braci Opress”, co skłoniło samych Kinerów i Witwera do zastanowienia się jakie nazwisko (i czy w ogóle) nosił Zabrak. Maul Opress? Maul Talzin? Może serial odpowie nam na to pytanie.
Z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej premiery „Maula: Mistrza cienia”, a newsów wcale nie ubywa. Dzisiaj mamy niezwykle ważną informację dotyczącą przyszłości serii oraz sporo nowych materiałów.
Drugi sezon zapowiedziany
Pojawiały się różne głosy na temat możliwych dalszych odcinków, ale mamy oficjalne potwierdzenie, że powstanie sezon drugi. Powiedział to sam Filoni, a w newsie wspomina się też, że prace już nad nim trwają; tak też można wywnioskować z wypowiedzi Keitha Kellogga.
Kiedy zatem możemy spodziewać się nowych epizodów? Jeśli faktycznie robota już się rozpoczęła, to optymistycznym założeniem będzie zapewne przyszły rok. Z drugiej strony Athena Portillo powiedziała, że w produkcji są też inne projekty, niekoniecznie związane z tym serialem. Cóż to może być? Najświeższe plotki mówią o rzekomym dużym filmie animowanym i remake'u anime „Nowej nadziei”, ale są one mocno niepotwierdzone. Nie zapominajmy też o nadchodzącym „Dziewiątym Jedi”.
Klipy i reklamy ponownie
W Internecie znalazła się nowa porcja klipów i reklam z serialu. W nowym fragmencie mistrz Eeko-Dio Daki staje naprzeciwko lorda półświatka.
Poniżej maulowe spoty. Co ciekawe, w drugim mamy zaprezentowaną sithiańską wersję mantry Jedi („I'm one with the Force and the Force is with me” - „Silna jest Moc, Mocą jestem silny”): „I master the Force and the Force serves me”. W ostatnim z kolei Marrok zwraca się do jakiegoś lorda... a kandydatów jest kilku. Kogo obstawiacie?
Na Disney Wiki pokazały się nowe plakaty z postaciami. Trudno stwierdzić na ile są autentyczne, więc ich tu nie zamieszczamy. Uwaga tylko na spoilery, bo wśród nich pojawia się znana, acz spodziewana w serii postać.
Wczoraj w siedzibie Lucasfilmu odbyła się premiera pierwszych ośmiu odcinków serialu dla wybranych fanów i blogerów. Odbiór jest bardzo pozytywny: większość podkreśla, że „Mistrz cienia” jest bardzo mroczną i dojrzałą produkcją, która doskonale spełnia swą funkcję: bycie produkcją o złoczyńcy. Małżeństwo ze Star Wars Explained podkreśla, że to seria dla osób, które wychowały się na TCW i już dorosły. Ich zdaniem wątek Lawsona budzi skojarzenia z „Andorem”
After watching episodes 1-8 of Maul: Shadow Lord, I can honestly say it's intense, dark, and an incredible new perspective to @starwars animation as well as Maul's life. Every episode only got better and better as the season progressed and will leave fans jaw-dropped. What a… pic.twitter.com/GoKfAhq2Cp
— sage⁵⁰¹ 💌 shadow lord era ❤️🖤 (@ahsokasgoggles) April 4, 2026
Twórcy znowu mówią
Jak zwykle mamy sporo wypowiedzi twórców i aktorów związanych z serialem. Na dobry początek: Oficjalna wstawiła film z Filonim, który opowiada o Maulu z TCW i Rebelsów.
W TCW ekipa świadomie budowała historię Zabraka do momentu konfrontacji z Sidiousem. Wcześniej nie mogło to nastąpić, gdyż stworzenie wiarygodnie wyglądającej peleryny z kapturem było bardzo trudne. A ponadto Sheev był złolem należącym do Lucasa, a niekoniecznie do Dave'a i twórca nie chciał za bardzo ingerować w tę postać. Ponadto trzeba było jakoś rozwiązać kwestię złamania/nagięcia Zasady Dwóch. Sidious nie ukazuje tutaj swej pełnej potęgi, ale i tak widać, że niepotrzebne mu miecze, bo jest w stanie pokonać byłego ucznia wyłącznie Mocą. Ekipa podczas tworzenia sceny pojedynku studiowała filmowe sceny walki, a Filoni rozrysowywał na białej tablicy np. gdzie chce, by zginął Savage - w tym przypadku było to mandaloriańskie malowidło inspirowane „Guernicą” Picassa.
W „Rebeliantach” Maul jest trochę bardziej stylizowany, bo i sam styl serialu jest nieco bardziej „zabawny”. Jego twarz ma przypominać maskę Hannya, która w japońskim teatrze Noh reprezentuje zazdrosną demonicę. Pod wpływem byłego Sitha Ezra zaczął wierzyć, że aby ochronić swą przybraną rodzinę, musi zdobyć większą potęgę. Zabrak chciał go uczynić podobnym sobie, bo niedola lubi towarzystwo, ale ostatecznie chłopak był dla niego tylko kolejnym środkiem do celu. W momencie oślepienia przez Maula Kanan widzi czerwień, która abstrakcyjnie ma reprezentować jego stan psychiczny.
Dave (i inni) rozmawiał też z Esquire (stąd też pochodzą wplecione w tekst nowe obrazki), gdzie zauważył, że Maul jest bardzo intrygujący i składa się na to wiele czynników. Na pewno warto zwrócić uwagę na to, że tego bohatera motywuje strach - przed byciem nie dość dobrym czy na zawsze zapomnianym, a jedyny sposób, jaki zna na poradzenie sobie z nim, to poszukiwanie potęgi - a w swych poszukiwaniach jest bardzo wytrwały. Fani bardzo go polubili, toteż za ich sprawą mężczyzna co rusz powraca - o ile ta forma powrotu odpowiada ludziom. Athena Portillo zauważyła, że postać ta non stop wybiera ciemność, przez co przegrywa - a jeśli ciągle ponosi się porażkę, to w końcu traci się nadzieję. Matt Michnovetz również stwierdził, że ta postać jest z gruntu zła, ale trzeba jej przyznać, że potrafi przetrwać.
Choć Dave zazwyczaj ufał Lucasowi, to w przypadku Maulowego zmartwychwstania miał wątpliwości - ale Maker wierzył, że uda mu się tego dokonać w TCW. Zostało to wytłumaczone ziejącą w Zabraku ciemną stroną, którą wezwał, by utrzymać się przy życiu - bo w sumie na dobrą sprawę Anakin też powinien być umrzeć od ran na Mustafarze. Były Sith chciał powrócić do boku swojego dawnego mistrza, lecz Palpatine nie mógłby mieć tego bardziej w poważaniu. Maul ostatecznie odrzuca tytuł Sitha i wykorzystuje chaos pod koniec wojen klonów, aby uciec i się przyczaić. Wówczas rozpoczyna się „Mistrz cienia”.
Schwarzcharakter zbiera pozostałości po Straży Śmierci, zwabionych głównie obietnicą nielegalnie zdobytych pieniędzy. Trafia na Janix - świat łączący w sobie splendor Coruscant z bezprawiem Tatooine. Tam prowokuje wojnę pomiędzy bossami półświatka, aby samemu zyskać. Inni złoczyńcy sprzedali go, gdy Imperator przejął władzę, dlatego - zdaniem Sama Witwera - chce wrócić na galaktyczną mapę, a przy okazji dać paru zdrajcom nauczkę. W tym aspekcie serial ma przypominać filmy „Mały Cezar”, „Biały żar”, „Nietykalni”, „Ojciec chrzestny” czy „Batman” z 1989 roku z Jackiem Nicholsonem. W produkcjach tych wspólne jest to, że czarne charaktery w nich występujące święcie wierzą, że świat w jakiś sposób im zawinił, dlatego zaczynają łamać zasady.
W „Rebeliantach” widzimy jak Zabrak stał się wędrownym pustelnikiem, kimś nie do końca w pełni władz umysłowych. A z kolei „Solo” ukazuje go jako pełnoprawnego bossa. Jak to się stało? Na to pytanie odpowie i serial, i komiks „Shadow of Maul”. Ale osiąganie jego celów, zdaniem Filoniego, czyni go podobnym do Syzyfa, bo nie dają mu one satysfakcji i ciągle musi sięgać po coś nowego.
W wywiadzie z The HoloFiles Sam Witwer powiedział, że sporym wyzwaniem podczas tworzenia serialu był fakt, że jego protagonistą jest czarny charakter. Trzeba było zatem zrównoważyć fakt, że Zabrak jest zły, ale z drugiej strony nie może tylko chodzić i mordować. Zobaczymy zatem dlaczego mężczyzna robi to, co robi i jakie są jego motywacje. Aktor zapewnił, że fabuła flirtuje z ciemną stroną jak nigdy przedtem, ale ma jednocześnie nadzieję, że nie zaczniemy myśleć o jego postaci jako o szczęśliwej osobie - to postać, której jest ciężko. Witwer, prócz roli aktorskiej, został też konsultantem w sprawie swojego bohatera, dzięki czemu miał głos w sprawach dotyczących na przykład scenariusza.
Aby seria nie była jednowymiarowa, wprowadzono wiele innych bohaterów i jedną z nich jest oczywiście Devon Izara. Były Sith uważa ją za klucz do swojego sukcesu. Zdaniem aktorki ją grającej, Gideon Adlon, relacja Twi'lekanki z Zabrakiem jest podobna do tej, którą miała z Samem. Zresztą wszyscy dookoła byli bardzo pomocni i wspierający. W przeciwieństwie do innych ukazanych podczas rozkazu 66 Jedi - jak choćby Obi-Wana czy Cala Kestisa - zobaczymy jak Devon ma problemy z naprawdę podstawowymi rzeczami, jak chociażby znalezieniem schronienia czy jedzenia. A to doprowadzi ją do kwestionowania swojego kodeksu moralnego.
Temat Devon został też podjęty w rozmowie z Gamesradarem. Jej relacja, zdaniem Michnovetza, będzie inna od tej Maul-Savage czy Maul-Ezra. Dziewczyna ma na ramionach diabełka w postaci Zabraka i aniołka, którym jest jej mistrz. To właśnie ów aniołek sprawi, że przeciągnięcie Twi'lekanki na stronę cienia wcale nie będzie takie łatwe. Z drugiej strony, jako nastolatkę, pociąga ją robienie czegoś zakazanego. Brad Rau stwierdził, że jest zafascynowany fanowskimi teoriami, jakoby dziewczyna była Darth Talon. Stwierdził, że nie może tego skomentować i na razie pozostawi to tak, jak jest.
Co się nawet ciekawie składa, bo sklep Heroes and Villains, sprzedający licencjonowane ubrania, wypuścił kolekcję inspirowaną serialem i... znajduje się tam Darth Talon właśnie. Przypadek czy nie?
— sabine ☽☾ ddba spoilers!! (@hunterbadbatch) March 31, 2026
W The Holo Files Athena Portillo wyjawiła, że przed odejściem do pracy nad drugim sezonem „Ahsoki” Filoni nakazał im sprawić, by animacja była jeszcze lepsza: od teł po symulację ubrań. Mimo tego ekipa sięgnęła po stylizację, co zresztą widać na klipach: twarz Maula zdaje się ręcznie malowana, a miecze świetlne „gliczują”.
Twórcy ukazują nam kryminalny półświatek inspirowany kantyną z Mos Eisley czy „Opowieściami z podziemi”, ale z noirowym twistem. Dodatkowo dochodzi sięganie do horroru - Maul ma być „pozornie nieśmiertelnym złoczyńcą” jak Jason Voorhees czy Michael Myers: czaić się w cieniu i wyłaniać się, gdy ktoś się najmniej tego spodziewa. Co ciekawe, serial ma też sięgać do... „Parszywej zgrai”, zwłaszcza w kontekście motywu odnalezionej rodziny.
Skoro o horrorach mowa, to inkwizytorzy mają być straszniejsi, wręcz przerażający. Marrok ma poruszać się powolutku, a potem nagle wyskakiwać na ofiarę, niczym czający się drapieżnik.
Na koniec drobna rada od Sama Witwera: nie trzeba znać żadnych „Gwiezdnych Wojen”, by w pełni cieszyć się serialem, bo wszystko będzie w nim zawarte.
I'm often asked what you need to watch beforehand to enjoy Maul - Shadowlord.
...Nothing.
...Even if you've never seen a Star Wars film or TV show. ...Everything you need to know is in the show. pic.twitter.com/yGxL3PtoeK
Przyszła wreszcie pora na najnowszą porcję maulowych ploteczek. Tym razem w towarzystwie wieści ogólnie ze świata animacji.
„Maul” jak „Underworld”
Z ciekawą wieścią przyszedł do nas Screen Rant: serwis twierdzi, że nadchodząca animacja będzie czerpała z Lucasowego „Underworld”.
Przypomnijmy: miał być to serial aktorski dziejący się w mrocznych czasach, opowiadający o półświatku Coruscant, zdecydowanie doroślejszy i odważniejszy niż reszta Sagi, a do tego uderzający w klimaty noir. Powstało około 60 scenariuszy odcinków, ale niestety ogromne koszty zdecydowały o wstrzymaniu produkcji. Co prawda wyciekł testowy fragment, ale reszta jest trzymana w sejfach Lucasfilmu.
Screen Rant uważa zatem, że „Mistrz cienia” w podobny sposób ukaże nam dwuznacznego moralnie protagonistę, a klimat noir uda się odtworzyć dzięki postaci Brandera Lawsona - detektywa uwikłanego w gierki przestępczego świata. Na pewno też warto dodać, że Filoni lubi czerpać z dawnych twórców i nawiązanie do dzieła stworzonego przez Lucasa jest niewykluczone.
Nowa twarz w Lucasfilm Animation
Bespin Bulletin dotarł do ciekawej informacji: umowę z Lucasfilm Animation podpisała Natasha Kline. Jest to twórczyni serialu „Kuzyni” z 2024 roku, opowiadającego o 9-letniej meksykańskiej dziewczynce, która spędza lato z braćmi i siostrami. Jej pierwszą pracą było natomiast tworzenie storyboardów do „South Parku”. Wedle jej profilu na LinkedInie pracuje w starwarsówku od listopada 2025. Możliwe więc, że właśnie w tych okolicach zaczęło powstawać coś nowego.
Wedle jednego z animatorów, Kline ma stworzyć nową starwarsową animację dla Lucasfilmu i jeszcze jedną dla Disneya. Bespin teoretyzuje też, że może też chodzić o animowanego „Indianę Jonesa”, o którym mówi się co jakiś czas. Pożyjemy, zobaczymy.
Dwie nowe animacje?
No właśnie, bo ciężko sobie wyobrazić, że „Maul” miałby być jedynym, nad czym pracuje teraz Disney. Oczywiście trzeba pamiętać, że jeszcze w tym roku czeka nas animowany „The Ninth Jedi”, a to ponoć niejedyny projekt spod znaku „Wizji”. Tak czy siak, niejaki Star Wars Santa, który wedle Reddita przyjaźni się z ludźmi z firmy, zdradził w swoim podcaście, że Lucasfilm przygotowuje nam dwie nowe animacje. Informacje o tym możecie znaleźć w okolicach 01:09 filmu.
Mikołaj nie chce na razie sam zdradzać konkretów, gdyż czeka, aż zrobi to np. Bespin Bulletin czy Jason Ward. W każdym razie pierwszy projekt ma być „ogromny” i mamy „nie być na niego gotowi”. Nie ma tu szczegółów na temat tego, czy jest to serial czy film. Drugi zaś ma być konkretnie serialem animowanym, ale Santa nie zna szczegółów. Tutaj z pomocą może przyjść kolejny leaker, Fives Walker, którego zdaniem w produkcji jest film animowany, a także remake „Nowej nadziei” w wersji anime (co pewnie wpasowywałoby się w przyszłoroczną rocznicę).
Pamiętajmy rzecz jasna, by to takich sensacji podchodzić z dużą dozą ostrożności.
Magazyn „Forbes” opublikował listę 250 największych amerykańskich, żyjących innowatorów. George Lucas znalazł się na 4 pozycji na tej liście. Wyprzedzają go: Elon Musk, Jeff Bezos i Bill Gates.
Forbes stwierdził, że Lucas jest jednym z ojców współczesnych blockbusterów. On także zrewolucjonizował przemysł okołofilmowy związany z figurkami i masą innych produktów, co zaskutkowało olbrzymią ilością figurek z Gwiezdnych Wojen, czy nawet pudełek na lunch z Indianą Jonesem. Zbudował firmę od efektów specjalnych Industrial Light & Magic, stworzył standard dźwięku THX i sprzedał te narzędzia innym twórcom filmów.
Pełną listę żyjących innowatorów można znaleźć tutaj. Dodajmy, że z przedstawicieli Starwarsówka Steven Spielberg znalazł się na 29 pozycji, a Robert Rodriguez na 249.
KOMENTARZE (12)
Zapewne nieraz już widzieliście zwiastun „Maula: Mistrza cienia” i zastanawiacie się kim mogą być nowe postaci i jaką rolę będą odgrywały w najnowszej animacji. Bez wątpienia najważniejszą z nich jest Devon Izara - nastoletnia Twi'lekanka, która zostanie uczennicą Maula. Gdy tylko dziewczyna pokazała się podczas Celebration, fani od razu zaczęli spekulacje czy nie mogłaby ona być kanoniczną wersją jednej z bardziej rozpoznawalnych żeńskich czarnych charakterów z Legend - Darth Talon. Ale skąd w ogóle pomysł, by połączyć ze sobą dwie Twi'lekanki? Tego dowiecie się z naszego artykułu. Swoje wersje napisały chociażby The Holo Files, Inverse czy The Direct.
Tło historycznoliterackie
Darth Talon - której prawdziwego imienia nigdy nie poznaliśmy - jest bohaterką komiksowej serii „Dziedzictwo”, napisanej przez Johna Ostrandera i zilustrowanej w głównej mierze przez Jan Duursemę. Historia rozpoczyna się w roku 130 ABY i ponieważ minęło aż sto lat od wydarzeń znanych z filmów, to poniżej przedstawiamy co się w tym czasie działo w galaktyce. Uwaga na mniejsze i większe spoilery.
Sam początek wydarzeń po „ Powrocie Jedi” przypomina to, co mamy na razie w kanonie: Imperium nie upadło całkowicie wraz ze śmiercią Imperatora, gdyż liczni watażkowie, w tym między innymi Thrawn czy Zsinij, walczą jeszcze długo po tych wydarzeniach. Mon Mothma ogłasza powstanie Nowej Republiki, która za swoją stolicę obiera Coruscant. W roku 5 ABY Thrawn ginie, zabity przez swojego ochroniarza Rukha. To jednak nie koniec kłopotów nowego rządu: Palpatine (jakoś) powraca, przeciąga Luke'a na Ciemną Stronę i znów zagraża galaktyce. Z powrotem ku jasności sprowadza go Leia i wraz z nim ostatecznie zabija Imperatora. Skywalker decyduje się odbudować zakon i zakłada na Yavinie IV akademię Jedi. Jednocześnie żeni się z Marą Jade - byłą „Ręką”, czyli zabójczynią na zlecenie Palpatine'a - i ma z nią syna Bena. Han i Leia z kolei mają troje dzieci: Anakina, Jacena i Jainę.
W 19 ABY dochodzi do podpisania traktatu pomiędzy Nową Republiką a resztkami Imperium, który formalnie kończy galaktyczną wojnę domową. Ci drudzy zajmują niewielki skrawek na „północy” Galaktyki, ze stolicą na Bastionie. Ostatecznie na tron wstąpi tam Jagged Fel - mąż Jainy Solo. Ich potomkowie będą władać tym państwem aż do czasów komiksowych wydarzeń.
Spokój nie trwa jednak długo, bowiem już w 25 ABY dochodzi do kolejnej wojny - tak zwanej inwazji Yuuzhan Vongów. Nienawidzący technologii przybysze z innej galaktyki podbijają setki planet, przekształcając je za pomocą swojej bioinżynierii tak, by były przystosowane do ich flory. Ofiarą pada sama Coruscant, a życie traci wiele istot - zarówno zwykłych osób, jak i znanych nam bohaterów. Rozbita Nowa Republika łączy siły z Imperium i jako Sojusz Galaktyczny ostatecznie pokonuje wrogów pięć lat potem. Vongowie zostają zesłani na żyjącą planetę Zonama Sekot. O tych wydarzeniach opowiada 19-tomowa seria „Nowa Era Jedi”, ale co ciekawe w „Punkcie przełomu” Matta Stovera Mace Windu ma wizję Coruscant przejętej przez dżunglę, co jest subtelnym nawiązaniem do nadchodzących wydarzeń.
Sojusz rozpoczyna tak zwany Projekt Ossus - aby najeźdźcy mogli odkupić swe winy, mają odbudować sto wybranych światów. Dowodzi nim potomek Luke'a - Jedi Kol Skywalker.
Zło jednak nigdy nie śpi - Sithowie cały ten czas potajemnie czekali na swój powrót na planecie Korriban. Dowodzi nimi niejaki Darth Krayt, który odrzucił doktrynę Bane'a - według jego filozofii, zwanej Zasadą Jednego, wszyscy członkowie bractwa zamiast skakać sobie do gardeł, mieli być wierni jednemu przywódcy i jednemu zakonowi. Ponadto znakomita większość z nich barwiła swoje ciała na czerwono i ozdabiała tatuażami - bardzo podobnymi do tych, które nosił sam Maul. Gdy rozpoczyna się Projekt Ossus, Sithowie wyczuwają okazję i potajemnie sprzymierzyają się ze zdradzieckimi imperialnymi moffami bez wiedzy Imperatora Roana Fela. Wspólnymi siłami sabotują Jedi i Vongów, przez co ofiary transformacji przechodzą jeszcze większe zmiany. Najeźdźcy z innej galaktyki zostają ponownie oskarżeni o próbę rozpętania wojny, a Sojusz Galaktyczny się rozpada. Siły Sithów uderzają na Ossus, gdzie bronią się resztki Jedi. Z masakry cało wychodzi niewielu z nich - między innymi główny bohater serii, syn Kola - Cade Skywalker.
W wyniku traumatycznych wydarzeń Cade porzuca ścieżkę zakonu i zostaje łowcą nagród, któremu ani trochę nie chce się ratować galaktyki. Jego niezwykle silne połączenie z Mocą - w tym również z jej mrocznym aspektem - przyciąga wszak uwagę Krayta. Sith bowiem był kiedyś niewolnikiem u Vongów i został przez nich zakażony. Choć dzięki naukom Ciemnej Strony jest w stanie powstrzymać rozwój pasożytów, to jednak nie potrafi wyplenić ich całkowicie. Mniej więcej w tym momencie rozpoczyna się komiksowa opowieść, którą gorąco polecamy do samodzielnej lektury - jest to po prostu kawał dobrej historii, pełnej napięcia i niezapomnianych bohaterów.
Historia wojowniczki
Co zatem z Talon? Ta zadebiutowała już nawet przed samą opowieścią, bo w tak zwanym numerze „0”, który to przedstawiał zarys historii oraz główne postaci. Potem poznajemy ją, gdy jej mistrz, Darth Ruyn, przedstawia ją Kraytowi. Mężczyzna zachwala jej umiejętności, a mistrz zakonu pyta kobietę czy kocha swojego nauczyciela. Gdy ta potwierdza, Krayt nakazuje jej go zabić, a wojowniczka wykonuje polecenie bez mrugnięcia okiem. Za to zostaje pasowana na Dłoń - osobistą zabójczynię mistrza, a jej pierwszym zadaniem zostaje odnalezienie i porwanie księżniczki Marasi Fel - dziedziczki imperialnego tronu. Krayt liczy, że dzięki temu ujawni się sam Roan, który przez wiele lat uderzał na niego z ukrycia.
Tak rozpoczyna się opowieść o Twi'lekance. W przeciągu akcji trwania wszystkich zeszytów niejednokrotnie przyjdzie jej skrzyżować miecz z Cade'em (choć lądują też razem w łóżku). Co prawda w dalszych numerach schodzi trochę na dalszy plan, dając miejsce innym Sithom, niemniej cały czas pozostaje wierna swemu panu. A jej historia ma w Legendach zakończenie otwarte i było widać, że scenarzyści szykowali się na ciąg dalszy.
Jak fani odbierali Talon? Sithanka nadal ma wielu wielbicieli, którzy cenią ją za stoicką, zdeterminowaną osobowość, umiejętność walki, no i oczywiście wygląd, bo jest nie tylko piękna, lecz także wizualnie podobna do innego ulubieńca - samego Maula. Nie obyło się oczywiście bez kontrowersji. Duet Ostrander-Duursema przez niektórych był oskarżany za zbytnie seksualizowanie kobiet, w tym zwłaszcza Twi'lekanek. CBR w swoim artykule uznał skórzane bikini kobiety za najbardziej skandaliczny strój w „Star Wars”, aczkolwiek tu trzeba oddać Duursemie, która wyjaśniła na forum TFN-u, że nie chciała spłycać swojej bohaterki. Zamiast tego chciała stworzyć kogoś na podobieństwo piktyjskiej wojowniczki, a jej nagość miała się kojarzyć z kulturą prymitywną, a nie po prostu golizną. Sprawa stroju jeszcze powróci.
Tak czy siak, Talon cieszyła się sporą popularnością - na konwentach niejednokrotnie można było spotkać przebraną za nią fankę, Oficjalna pokazała w sekcji dla dzieci jak ją narysować, a na Celebration w 2012 można było kupić print zatytułowany „Duel of the Twi'leks”, w którym nasza bohaterka pojedynkuje się z Aaylą Securą. W „Teorii wielkiego podrywu” jeden z bohaterów, Howard, ma w kolekcji jej statuę od Sideshow.
Lucas wkracza na scenę
Kobieta spodobała się nie tylko fanom - zwrócił na nią uwagę sam George Lucas. Maker znany był z tego, że potrafił wziąć do „oficjalnego” kanonu wątki czy postaci z EU - tak chociażby na ekrany kin trafiła Aayla Secura, która początkowo była postacią komiksową, zaprojektowaną - a jakże - przez Ostrandera i Duursemę. Talon zaś miała zostać bohaterką gry „Battle of the Sith Lords”, znaną też pod kryptonimami „Damage” i „Maul”.
Tytuł ten był ofiarą tak zwanego piekła developerskiego, którego to przyczyną był zarówno brak jasnej komunikacji, jak i sam Lucas. Według jego filozofii dzieło jest wiecznie otwarte na zmiany, stąd chociażby mamy tyle wersji OT. George jednak zupełnie nie rozumiał gamedevu, który diametralnie różni się od produkcji filmów. Tutaj nie wystarczy nakręcić sceny jeszcze raz, skreślić kilka zdań w scenariuszu czy narysować nową pracę koncepcyjną - każda, nawet najdrobniejsza zmiana może obsunąć produkcję o miesiące, jeśli nie o lata.
O samym tytule mamy tak naprawdę skrawki wiadomości, które momentami ciężko poskładać w logiczną całość; część nie jest też do końca pewna. Za jego stworzenie miało odpowiadać studio Red Fly, które dało nam „The Force Unleashed II” na Wii. Produkcja rozpoczęła się mniej więcej w 2010 roku, a ekipa dostała od Lucasfilmu jedynie tytuł. Wymyśliła więc ona, że będzie to opowieść o początkach Maula - o tym, jak jako młodzik trenował pod okiem Sidiousa. Fabuła miała zakończyć się wraz z jego śmiercią w „Mrocznym widmie”. Potem jednak Lucas spotkał się z pracownikiem studia, Danem Borthem i oznajmił mu, że Zabrak przeżył, nie przedstawił mu jednak fabuły planowanych odcinków TCW (powrót Sitha to rok 2011), jedynie drobnostki takie jak pajęcze nogi czy istnienie Savage'a. Błąd ten naprawił Filoni, który ukazał mu więcej szczegółów i powstał pomysł, aby gra była trylogią, z której ostatnia część miała inkorporować wydarzenia z serialu.
Bez konkretów na temat fabuły Red Fly skupiło się na gameplayu, który był inspirowany TFU, choć miał się od niego różnić. To z tego okresu pochodzą zachowane fragmenty, w których Maul walczy z członkami Straży Śmierci. Miał być to jednocześnie tytuł o wiele brutalniejszy niż to, co znaliśmy z SW do tej pory - widać jak Mandalorianie tracą głowy.
Potem nastąpiło kolejne spotkanie z Lucasem, który oznajmił, że w grze ma się pojawić Talon. Wedle donosów wyciągnął statuy kobiety i Maula, po czym powiedział: „Są przyjaciółmi!”. Gdy mu powiedziano, że to niemożliwe, bo ta żyła jakieś 170 lat po Zabraku, stwierdził, że w takim razie należy fabułę przenieść w czasie, a głównym bohaterem uczynić klona bądź potomka Maula. Maker opisywał też, że Twi'lekanka miała być dla głównego bohatera jak Lauren Bacall dla Humphreya Bogarta - to para aktorów filmów połowy XX wieku, w których kobieta jest seksowna, a jednocześnie sprytna.
Fabuła w końcu zaczęła się kształtować - klon/potomek miał wystąpić przeciwko Kraytowi i Jednemu Sithowi za łamanie Zasady Dwóch, a u jego boku miała stanąć Talon. Gameplayowo miała być dla niego wsparciem jak Catwoman dla Batmana w serii Arkham. Powstało wielu nowych Sithów, aczkolwiek różnili się oni wizualnie od tych z komiksowego „Dziedzictwa”. Sama Talon również dostała kilka nowych strojów, jedne bardziej roznegliżowane, inne mniej.
Studio nagle przestało dostawać jakiekolwiek wiadomości od LucasArts, a oficjalnie tytuł skasowano w czerwcu 2011. Jedną z przyczyn miała być podobno sprzedaż firmy Disneyowi. Red Fly próbowało jeszcze nieraz wskrzeszać projekt - między innymi w 2015 roku - ale Disney/EA nie byli nim zainteresowani. Wątpliwe jest też, by powrócił.
Nowy Darth Vader
Mimo że George sprzedał firmę Disneyowi, to nadal miał swoje pomysły. W 2012 roku przygotował zarys swojej wersji sequeli. Wedle niego to właśnie Talon miała być głównym złym - nowym Darthem Vaderem, a większość akcji miała się kręcić wokół niej. Jej mistrzem został stary już Maul, a zadaniem Twi'lekanki miało być przeciągnięcie na Ciemną Stronę syna Hana i Lei. Gdy jednak pracę nad filmem rozpoczął J.J. Abrams, jej postać ewoluowała - najpierw stała się „Zabójcą Jedi”, który to zmienił się w Kylo Rena. Jak słusznie zauważył Pablo Hidalgo, „Zabójca Jedi, który miał skorumpować syna, sam stał się synem”. Zanim tak jednak się stało, legendarny artysta koncepcyjny Iain McCaig narysował Twi'lekankę w towarzystwie niebieskiego obcego o pseudonimie „Uber”. Jeśli chodzi o wygląd kobiety, artysta ponoć wzorował się na Rihannie.
W „The Art of Star Wars: The Force Awakens” możemy też znaleźć krótki storyboard, w którym Talon zostaje napadnięta w barze. Ratuje ją Jedi i idą razem do łóżka. Na końcu kobieta morduje go we śnie. Jak jednak wiemy, żaden z tych pomysłów ostatecznie się nie ziścił.
Ale to nie znaczy, że Sithanka jest w ogóle nieobecna w nowym kanonie. W 2021 roku wraz z Dashem Rendarem i Starkillerem trafiła do gry mobilnej „Galaxy of Heroes” z okazji 50-lecia Lucasfilmu. Ponieważ w tytule nie ma innych złoczyńców ery Dziedzictwa, to kobieta ma synergię z Nihlusem, Sionem i Trayą. Należy jednak zwrócić uwagę, że jest ubrana w skromniejszy strój, co zapewne jest związane z faktem, że gra jest skierowana raczej do młodszych graczy. Ale Disney zastosował podobny zabieg w „Opowieściach Jedi”, w których młoda Ahsoka nie ma swojego kontrowersyjnego topu.
Za i przeciw
Dotarliśmy zatem do kluczowego pytania: czy Devon Izara może być kanoniczną Darth Talon? Jak to zwykle z teoriami bywa, jest wiele argumentów przemawiających za, jak i tych przeciw.
Na pewno najsilniejszym „tak” jest tutaj dziwny zbieg okoliczności - Maul, który tak długo był powiązany z Twi'lekanką, nawet jedynie w niedokończonych czy koncepcyjnych projektach, nagle w nowym serialu ma uczennicę tej rasy. Nie żadnej innej, tylko właśnie tej. Oczywiście najsilniejszy głos sprzeciwu w tej sprawie dotyczy właśnie jej gatunku - przeciwnicy mówią tutaj, że to, że Devon i Talon to Twi'lekanki, może być czystym przypadkiem, bo przecież lud ten był jednym z liczniejszych w galaktyce. Sytuacja jest porównywana do tej, gdy w pierwszym zwiastunie TFA pojawił się Finn i ludzie ogłosili, że musi być to syn Landa... bo jest czarnoskóry.
Po drugie jednak, twórcą serialu jest Filoni - mimo że to Brad Rau („Parszywa zgraja”) odgrywa rolę głównego reżysera, to Oficjalna w swojej zapowiedzi wyraźnie zaznaczyła, że to Kapelusznik pociąga tu za sznurki. A Filoni... to Filoni. Dave lubi sięgać do niewykorzystanych prac koncepcyjnych czy pomysłów, a także powoływać się na Lucasa. Serial byłby tutaj idealnym momentem na przywrócenie idei maulowej uczennicy. Ponadto nowy szef Lucasfilmu nieraz chwalił się przywracaniem do kanonu postaci z Legend - jak Thrawn, Rukh czy Pellaeon. Teraz miałby kolejną okazję.
Oczywiście Izara nie wygląda do końca jak Talon - ma różową skórę. Tu jednak można to wytłumaczyć faktem, że członkowie Jednego Sitha barwili swoje ciała na czerwono, a prawo do tatuaży zdobywali w rytualnych walkach. Może zatem młoda uczennica jeszcze będzie musiała się wykazać, by zdobyć zdobienia, albo... po prostu będzie wyglądała inaczej. Thrawn też nie do końca przypomina swoją legendarną wersję, a Rukh różni się znacznie.
Jest jeszcze jedno wytłumaczenie: Devon może być Twi'lekańską uczennicą Maula... która Talon nie będzie. Może zostać bardziej jej kanonicznym odbiciem, cieniem, ideą, ale nie znajdzie się na Wookieepedii w zakładce „kanon” obok Sithanki z „Dziedzictwa”.
A jakie jest Wasze zdanie? Czy czeka nas powrót postaci z EU? Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (11)
Jak wszyscy doskonale pamiętamy, z okazji 50-lecia premiery, Disney i Lucasfilm postanowiły przywrócić „Nową nadzieję” do kin. Na krótki, będzie to znów dość limitowane przedsięwzięcie, bo przecież trochę później zadebiutuje „Starfighter”. Ale też chcą to zrobić z przytupem, więc IV Epizod trafi także do kin IMAX.
Natomiast podstawowe pytanie, które nurtowało fanów, to która wersja filmu trafi do kin. George Lucas bardzo zabiegał, by wyświetlano jedynie wersję, którą on uznaje za ostateczną, czyli po kolejnych poprawkach. Natomiast fani bardzo chcieli zobaczyć oryginalną wersję.
W końcu Lucasfilm nie tylko podjął decyzję, ale w ostatniej aktualizacji newsa na oficjalnej, napisali wprost, że będzie to wersja kinowa z 1977. Czyli zobaczymy „Gwiezdne wojny”, bez żadnego Epizodu, a już na pewno bez tytułu „Nowa nadzieja”, bez Jabby i kilku innych wstawek, ale za to z Hanem Solo strzelającym pierwszym.
Zmieniła się także data premiery. „Gwiezdne wojny” do kin trawią wcześniej. Miały być 30 kwietnia, będą 19 lutego 2027. Na tę chwilę nie ma informacji o polskim wydaniu, czy wydaniu na płytach 4K.
KOMENTARZE (5)
Jeszcze kilka miesięcy temu fenomen Labubu zaskakiwał starszych, a młodzież inwestowała w te lalki bez opamiętania. Najbardziej cieszyli się z tego inwestorzy, ale wygląda na to, że ta bańka powoli pęka. Labubu zaczyna zalegać w magazynach… ale wszystko można zmienić. Do tego potrzebny jest tylko George Lucas.
No i stało się. Lucas poszedł sobie na spotkanie organizowane przez Wall Street Journal, dotyczące nagród związanych innowacjami. George nawet coś dostał. Właściwie to dostał nagrodę razem ze swoją żoną - Mellody Hobson, w kategorii projektowania. Ale okazało się, że oprócz nagrody Lucas dostał jeszcze lalkę Labubu. Tyle, że nie byle jaką, a spersonalizowaną. Białe włosy, okulary, flanelowa koszula i długie spodnie. Wypisz wymaluj George. Lalkę i dumnego właściciela można zobaczyć na zdjęciach.
O tym, że „Nowa nadzieja” wróci do kin z okazji 50-lecia w 2027 już wiemy. Teraz jednak doszedł jeden bardzo istotny szczegół. Film pojawi się na ekranach IMAX.
IMAX przygotował prezentację, która pokazuje aktualny rozwój firmy oraz plany na przyszłość. Wśród nich znajduje się też rozpiska filmów, które trafią do IMAX w latach 2026 i 2027. W 2026 zaskoczenia nie ma, zobaczymy między innymi nowego „Avatara”, nową „Narnię”, nową „Diunę”, kolejnych „Avengersów”, jeszcze jedne „Igrzyska śmierci” czy piąte „Toy Story”. Do tego oczywiście jeszcze rebooty i pojedyncze nowości jak „Odyseja” czy „The Mandalorian and Grogu”.
Dużo ciekawszy jest rok 2027. Będą sequele – „Batman”, „Jak wytresować smoka”, „Minecraft”, „Frozen”, ale też nowości jak „Children of Blood and Bone” (pierwotnie projektem zajmował się Lucasfilm), „Star Wars: Starfighter”. No i powrót jednego filmu z okazji 50-tej rocznicy. Nie byle jakiego, to „Nowa nadzieja”.
Sama prezentacja znajduje się tutaj. Szczegółów nie ma, tylko lista filmów.
Słyszeliśmy, że trwa odświeżanie oryginalnych taśm (lub tego, co z nich zostało). Nie wiadomo, czy zostanie uszanowane życzenie autora, czyli George’a Lucasa by zaprezentować poprawioną wersję (ostatnie większe poprawki miały miejsce przy wydaniu blu-ray), czy do kin trafi oryginalna kopia, czy być może jeszcze jakiś inny montaż.
Według wcześniejszych zapowiedzi, „Nowa nadzieja” ma zadebiutować w kinach 30 kwietnia 2027. Na miesiąc przez „Starfighterem”.
KOMENTARZE (3)
Jak donosi Rzeczpospolita w Tunisie wyburzają hotel du Lac. Właściwie nie ma to prawie nic wspólnego z „Gwiezdnymi Wojnami” z małym wyjątkiem, kształt tego brutalistycznego obiektu mocno przypomina piaskoczołg Jawów. Do tego stopnia, że wielu fanów przybywających do Tunezji próbuje, a właściwie to próbowało, podjechać pod ten hotel i zrobić sobie z nim zdjęcie.
Istnieje popularna teoria, którą Rzeczpospolita powiela, mówiąca, że budynek ten zainspirował George’a Lucasa i jego ekipę, a ci na podstawie tego budynku zaprojektowali piaskoczołg. Tych tunezyjskich nawiązań jest w sadze kilka, choćby nazwa Tatooine pochodząca od Tataouine (Tatawin). Jednakże w tym przypadku Roger Christian udzielając jednego z wywiadów, wprost zdementował te doniesienia. Powiedział, że ekipa Ralpha McQuarriego zaprojektowała ten kształt zanim w ogóle pomyśleli i zobaczyli Tunezję. Więc nie mogli znać tego obiektu. Nawet jeśli, gdzieś ten kształt się komuś obił, to nie była to celowa inspiracja. Choć z drugiej strony podobno w czasie prac w Tunezji, w hotelu gościł nawet George Lucas.
Sam hotel powstał na początku lat 70. XX wieku. Do niedawna uchodził za najważniejszy i największy przykład brutalizmu w całej Afryce. Od lat jednak hotel przestał działać i nie było za bardzo pomysłów na to, co zrobić z tym budynkiem. Jedni chcieli go zburzyć, jako przykład wpływów postkolonialnych. Inni właśnie zostawić jako zabytek. Było kilka prób reaktywowania hotelu. Jak widać, ostatecznie zdecydowano się na jego wyburzenie. W tym miejscu powstanie nowy, większy i nowocześniejszy kompleks hotelowy. Oczywiście protesty trwają tak mieszkańców, jak i architektów, którzy widzą szkodę w wyburzeniu tego zabytku.
O hotelu du Lac pisaliśmy przy okazji naszej relacji z Tunezji. Była to dodatkowa atrakcja, domykająca główne, gwiezdno-wojenne miejsca. Natomiast sam Tunis oferuje mniej filmowe atrakcje, które przyciągają turystów odwiedzających stolicę Tunezji. Najważniejsze z nich to Wielki Meczet, medyna, dzielnica francuska (w niej właśnie znajdował się hotel du Lac) oraz bardzo ciekawe muzeum Bardo.
O ile piaskoczołg nie został zainspirowany budynkiem, o tyle w pewnym sensie zainspirował siedzibę (już byłą siedzibę) Lucasfilmu w Singapurze. O tym pisaliśmy tutaj.
Adam Driver udzielił niedawnoy wypwiadu Associated Press , w którym wrócił do Bena Solo. I przyznał, że po IX Epizodzie zamierzał wrócić do tej roli. Co więcej, nie był to tylko taki pomysł, zostały wykonane pewne ruchy w tym kierunku.
Adam Driver mówił, że bardzo podobała mu się postać Kylo Rena, zwłaszcza to, co skusiło go by ją przyjąć rolę w „Przebudzeniu Mocy”. To miała być odwrócona droga Dartha Vadera, ale nie do końca podobało mu się to, że potem zmieniono kierunek trylogii.
Okazuje się, że dyskusje na ten temat toczyły się od 2021. Kathleen Kennedy wyraziła swoją aprobatę, mówiąc, że jak będą mieć dobrego reżysera i dobry pomysł na scenariusz, to droga jest otwarta. Więc Driver zebrał ekipę. Reżyserem miał być Steven Soderbergh, a scenariusz miał opowiadać historię odkupienia Bena Solo. Nazwali go „The Hunt for Ben Solo”. Razem z Rebeccą Blunt napisali zarys.
Lucasfilm przyjął pomył bardzo życzliwie, właściwie to zarządowi bardzo przypadł on do gustu. Carrie Beck, Dave Filoni i Kathleen Kennedy powiedzieli, by rozpoczęto pisać scenariusz, za który odpowiadał Scott Z. Burns. Jak mówi Driver to naprawdę był jeden z najlepszych scenariuszy w jakich miał szansę wystąpić, a przy okazji mieli zamknąć historię Bena Solo. Gorzej było z Disneyem. Ani Alan Bergman, ani Bob Iger, nie potrafili zrozumieć jak to możliwe, by Ben Solo jakoś przeżył i powrócił.
Soderbergh przyznał, że bardzo podobało mu się tworzenie tego scenariusza i żałuje, że fani nie mieli szansy go zobaczyć. Filmowiec raz na jakiś czas publikuje listę filmów, które obejrzał. Znalazło się tam sześć Epizodów Lucasa, „Han Solo” i „Łotr 1”, ale zabrakło sequeli.
Lucasfilm, Disney oraz Burns odmówili skomentowania doniesień Drivera.
KOMENTARZE (12)
P: Co właściwie mówi Yoda na pokładzie „Tantive IV”, gdy w „Zemście Sithów” rozmawia z Obi-Wanem o treningu na Tatooine i duchu Qui-Gona? Trochę to jest mylące.
O: Nie jesteś sam, bowiem temat duchów Mocy to coś, co George Lucas pragnie zachować tajemniczym, niż zbytnio rozjaśnić. Szczęśliwie zarówno w opublikowanym scenariuszu jak i adaptacjach znajdują się pewne szczegóły, które tłumaczą tę sprawę.
Jakiś czas wcześniej, podczas swoich podróży Qui-Gon Jinn natknął się na niezwykłą zdolność używania Mocy praktykowaną przez grupę zwaną Szamanami Whillów. Była to szkoła wiedzy, poza jurysdykcją Jedi i ich rozumieniem Mocy. Pozwalała ona zachować ciągłość tożsamości nawet po śmierci, czyli w pewien sposób drogę do nieśmiertelności, której od wieków szukali Sithowie. Tyle, że Sithowie nie mogli jej odkryć, gdyż ten stan mógł być osiągnięty tylko przez współczucie i bezinteresowność. Wiedza Qui-Gona na ten temat była teoretyczna, ale mimo to udało mu się odnieść częściowy sukces po śmierci. Jego ciało nie zniknęło po śmierci, czego spodziewało się wielu fanów w Epizodzie I, ale wrócił jego głos w Epizodzie II, choć był nawet dla Yody zbyt ciężki i odległy do wychwycenia.
Odzywając się do wiekowego mistrza Jedi, Qui-Gon i Yoda nauczyli się techniki komunikowania się między sobą, łącząc żywych i nie żywych. Qui-Gon przekazał tę wiedzę Yodzie i Obi-Wanowi podczas ich wygnania, więc oni mogli umrzeć a ich ciała zniknęły całkowicie. „Nauczysz się odrzucić wszystko. Zero przywiązania, brak myśli o sobie. Brak swego fizycznego ja”, to słowa które zostały wycięte z filmu a znalazły się w scenariuszu. Wygłaszał je Qui-Gon do Yody.
W „Powrocie Jedi” Anakin zdobywa ten stan przez samopoświęcenie. Jego działanie by uratować syna kosztem swojego życia, zwróciły go ze ścieżki Sithów. Jak dokładnie poznał tę technikę, nie jest ważny, ale wiemy, że ostatecznie zachował swoją tożsamość i odniósł sukces. Niektórzy zastanawiają się czy Yoda i Obi-Wan pomogli mu w tym.
Oczywiście jeśli chodzi o kanon, to rzuca on dużo pytań na ten temat, w szczególności historie Freedona Nadda, Exara Kuna czy sklonowanego Palpatine’a, czyli duchów Sithów, które egzystują po śmierci. Ale to dyskusja na inny dzień.
KOMENTARZE (2)
Mamy dobrą wiadomość dla wielbicieli loth-kotów. W szczególności jednego, Murleya. Powróci w drugim sezonie, w dodatku będzie więcej tych kociąt. I tu dochodzimy do ciekawostki, bo Dave Filoni zapytany niedawno, dlaczego właściwie widzimy tyle tych loth-kotów, przyznał wprost bez żadnych ogródek, musi jakoś opłacić ten serial. Wygląda na to, że Dave odrobił lekcję od George’a Lucasa i tego, czego samodzielnie mógł doświadczyć wprowadzając Grogu. To miłe stworzonko nadaje się na zabawki i figurki, a to potrafi wygenerować większe pieniądze, niż sam serial, czy film. Tak więc loth-koty będą, tak jak Grogu w „The Mandalorian & Grogu”.
Natomiast Natasha Liu Bordizzo potwierdza to co już wiemy. Po pięciu miesiącach pracy, zdjęcia do kolejnych 8 odcinków „Ahsoki” dobiegły końca. Teraz czeka nas postprodukcja i marketing. I tu jest ciekawa sprawa, bowiem podobno pod koniec zdjęć na plan zaproszono kilku dziennikarzy, by mogli przygotować materiał. Zobaczymy kiedy zaczną promocję. Do premiery pewnie zostało jeszcze koło roku.
Jeśli chodzi o aktorów, to Jane Edwina Seymour grająca Matkę Nocy Lakesis pożegnała się na Instagramie ze studiem Pinewood, licząc że jeszcze pewnego dnia tam powróci. Nie wiadomo, czy w ten sposób próbowała coś przekazać o swojej bohaterce, czy została uśmiercona, czy może liczy na powrót w filmie Filoniego?
Ivanna Sakhno, czyli Shin Hati na jednym z konwentów powiedziała ostatnio, że w drugim sezonie poznamy także przeszłość Shin. Czyżby jakieś retrospekcje? Natomiast Bryce Dallas Howard, która potwierdziła, że reżyseruje dwa odcinki, oczywiście bardzo chwaliła Dave’a. Natomiast opisując swoje odcinki użyła następujących słów: ekscytujące, przygodowe i romantyczne. No i się zaczęło. W sieci pojawiły się komentarze, że czeka nas romans… Niby miał być Ezra i Sabine… ale właśnie, może nie o to chodzi.
To dobry moment, by przejść z plotek i ploteczek, do kuriozalnych teorii krążących po sieci. Jedna z nich mówi, że Ezra będzie miał nowy obiekt westchnień. Więc, kto wie, może czeka nas trójkąt? A może Sabine raczej wybierze swoją drogę idąc za Ahsoką. Ta z kolei też ma swoją drogę do przejścia i możliwe, że Dave w którym momencie się zdecyduje skończyć z tą bohaterką. Ale nie ma co liczyć na jej śmierć, raczej to że zostanie nową Córką, albo kimś w tym stylu. I tu znów wracamy do plotek o Abeloth. Niedawno wykopano nawet jakąś rozmowę z Troyem Denningiem, który mówił, że jak pracowali nad Abeloth Filoni był mocno zainteresowany. Zobaczymy, jak wyjdzie teraz.
Pozostańmy przy szalonych plotkach. Podobno w drugim sezonie mamy szansę zobaczyć księżniczkę Leię. Billie Lourd ostatnio głośno mówiła, że byłaby gotowa wcielić się w Leię jeszcze raz (grała ją w „Skywalker. Odrodzenie”, oczywiście komputerowo została zastąpiona przez obraz jej rodzonej matki Carrie Fisher). Po co miałaby się pojawić Leia w serialu? Otóż głównie dlatego, że podobno mamy zobaczyć zamach na Mon Mothmę i wycięcie innych polityków. To by tłumaczyło brak Mon Mothmy w sequelach. Nawet jeśli nie zginie, raczej by się wycofała. Cóż zobaczymy.
A ostatnia plotka mówi, że duch Anakina ma walczyć z Baylanem. Zobaczymy jak to wymyślą, o ile nie jest to wymysł fanów.
Biorąc pod uwagę te plotki zapowiada się wyśmienity drugi sezon. Oby jego realizacja była równie dobra.
KOMENTARZE (8)