TWÓJ KOKPIT
0

Blu-ray :: Newsy

NEWSY (238) TEKSTY (9)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Ahsoka Tano w "Rebeliantach"

2015-06-04 19:48:21 Różne

Pracownica lucasfilmowego PR-u, Tracy Cannobio, zapowiedziała, że w tym tygodniu skończy się newsowa cisza przed premierą "The Siege of Lothal" (która już 20 czerwca) i dotrzymała słowa: na USA Today ukazał się filmik pod tytułem "Jedi's journey back to Star Wars", prezentujący historię Ahsoki Tano, która niedawno powróciła w "Rebeliantach". Co prawda Eckstein i Filoni nie mówią tam zbyt wiele nowego, ale film jest ciekawy ze względu na nowe sceny, w tym parę, które na pewno nie pochodzą z pilotowego odcinka i dość mocno sugerują nieuniknione starcie dawnej Jedi z byłym mistrzem. Film jest dostępny w powyższym linku oraz poniżej.



I jeszcze jedna informacja: na niemieckim Amazonie fani wytropili pierwszy sezon serialu na blu-ray, który u naszych zachodnich sąsiadów będzie miał premierę 10 września, więc w Stanach może trochę wcześniej. Zastanawiająca jest jednak dość wysoka cena, bo 40 euro (dla porównania, 22-odcinkowe sezony TCW kosztują tam średnio po 17), acz jest duża szansa, że to tylko kwota wstępna, bo parę dni temu jeszcze wynosiła 45. Miejmy też nadzieję, że wydanie na niebieskiej płycie znajdzie się i w Polsce.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (45)

Tydzień „Zemsty Sithów”: Ciekawostki

2015-05-24 20:40:06



Kończąc powoli tydzień „Zemsty Sithów” warto się skupić chwilę na ciekawostkach okołofilmowych. Doskonale wiemy, iż nazwa „Zemsta Sithów” dość mocno nawiązuje do tytułu „Revenge of the Jedi”, jak początkowo reklamowano VI Epizod. Jednak po raz pierwszy „Revenge of the Sith” zostało użyte w 1986 i to nie przez Lucasfilm. Pod takim tytułem w fanzinie ukazała się fanowska powieść Ellen Randolph. Akcja fanfica działa się jakieś 40 lat po „Powrocie Jedi” i co ciekawe była to druga powieść z trylogii.

Wiele jest historii o inspiracjach twórców i wcześniejszych wersjach. Wśród pomysłów, których ostatecznie George Lucas nie wykorzystał warto szczególnie wspomnieć o dwóch. Pierwszy ukazywał prawdę o ojcu Anakina. Palpatine w którymś momencie filmu miał mu powiedzieć, że jest jego ojcem z pewnego punktu widzenia, bo wpłynął na midi-chloriany. Ostatecznie to podchodziło już za bardzo pod autoparodię więc zostało wycięte z filmu. Fragmenty scenariusza można znaleźć choćby w The Making of Star Wars: Revenge of the Sith J.W. Rinzlera. Innym pomysłem miało być pojawienie się młodego Hana Solo na Kashyyyku, o czym zresztą kiedyś już pisaliśmy. Z tego także zrezygnowano, ale w filmie pojawił się „Sokół Millennium”.

Gdy Lucas po raz pierwszy mówił o Mustrafar, wychodził z założenia że ma to być jego wizja piekła. Pewne elementy pozostały, a na wulkanicznej planecie wciąż widać eksplozje lawy. Sam pomysł walki nad jeziorem lawy jednak jest starszy i pochodzi jeszcze z czasów klasycznej trylogii. Pierwotnie miał być wykorzystany w Powrocie Jedi.

Pierwsza zmontowana wersja filmu, oczywiście jeszcze robocza, trwała cztery godziny, z czego całą godzinę zajmowała bitwa początkowa i ratowanie Palpatine’a.

Podczas bitwy o Coruscant Anakin miał mieć numer kodowy „Czerwony pięć”, a Obi-Wan „Lider czerwonych” (to akurat słychać w filmie). Na niektórych figurkach te oznaczenia pozostały.

Steven Spielberg miał duży wkład w film. Formalnie jest wymieniany jako asystent reżysera, jednak jako przyjaciel Lucasa służył mu pomocą w wielu kwestiach. George miał mnóstwo pomysłów, więc chciał czasem by ktoś obiektywny pomógł mu je ocenić, tym kimś był właśnie Steven. Zresztą pomagał też w stworzeniu ostatecznego kształtu choćby scen pojedynku Anakina i Obi-Wana. Nie wszystkie pomysły Stevena znalazły się w ostatecznej wersji filmu. Lucas wyrzucił do kosza choćby sekwencję pościgu Obi-Wana za Grievousem na skaczącej po Utapau Bodze. Animatyczną wersję tego, co wymyślił sobie Spielberg można obejrzeć na dodatkach wydania Blu-ray.

Liam Neeson twierdził przez pewien czas, że nagrał scenę do „Zemsty Sithów”. Rick McCallum zdementował to, twierdząc, że faktycznie pojawienie się Qui-Gona było planowane, ale ostatecznie nie zostało nagrane z Neesonem. Zdecydowano, że Qui-Gon pojawi się jedynie jako głos. Ben Burtt zmontował scenę z wcześniejszych dialogów Neesona. Ostatecznie scenę jednak zarzucono. Ukazywała ona Yodę, który komunikuje się z duchem Jinna, pewne pozostałości można znaleźć na wydaniu Blu-ray.

Christopher Lee był zajęty „Władcą pierścieni” i nie mógł pojawić się na planie, gdy kręcono z nim sceny walki. Jego udział dograno później. To co widzimy na ekranie to najczęściej nałożona komputerowo twarz Lee na jego dublera. Dooku w filmie wypowiada tylko cztery kwestie.

Na długo przed premierą filmu Pablo Hidalgo sugerował upiorny wygląd postaci, którą grał Bruce Spence czyli Tioda Meddona. Redaktor oficjalnej nie przesadzał, ale ta upiorność wcale nie musiała oznaczać straszności. Bardziej chodziło o nawiązanie. Tworząc zarządcę Utapau trochę inspirowano się filmem F.W. Murnaua „Nosferatu – symfonia grozy” z 1922. Ale to nie było jedyne nawiązanie do horrorów czy klasyki kina. Scena, gdy Vader wstaje po raz pierwszy w zbroi i zrywa łańcuch jest nawiązaniem do „Frankensteina” Jamesa Whale’a z 1931. Kommandor Cody to nawiązanie do serialu przygodowego „Commmando Cody” (były też filmy z nim). Scena przylotu na Polis Massę to z kolei ukłon w stronę „2001: Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka, zwłaszcza sekwencji lądowania na księżycu. Niektórzy doszukują się też nawiązań do „Tarzana”, gdy wookiee na lianie wpadają na czołg Separatystów, czy „Terminatora” Jamesa Camerona, zwłaszcza sceny gdy ten już pozbawiony nóg próbował dotrzeć do Sary Connor. Więcej jednak jest inspiracji filmami Francisa Forda Coppoli. Scena powstania Imperium i przerwania jej wymordowaniem Separatystów podobno została zainspirowana montażem „Ojca chrzestnego” i sceny chrztu. Natomiast pojazd Baila Organy naśladuje Tuckera z filmu „Tucker – konstruktor marzeń”, wyprodukowanego przez Lucasa dla Coppoli. Oficjalnie George przyznał się do jednego nawiązania, do „Siedmiu samurajów” Kurosawy. Chodzi o sposób w jaki Yoda łapie się za głowę gdy myśli, kopiuje tym samym gesty Kambeia.

Wśród gości na planie, poza Stevenem Spielbergiem, Liamem Neesonem, Francisem Fordą Coppolą znalazł się także Peter Jackson, Elijah Wood, Robert DeNiro oraz Dean Devlin (producent „Dnia niepodległości” czy „Patrioty”).

Dział kostiumów miał trochę mniej do roboty niż zwykle. Wszystkie hełmy klonów, podobnie jak większość ich zbroi, wygenerowano komputerowo. Jeśli korzystano z jakiś elementów to były one stworzone przed Epizodem III. Za to kostiumy wookieech unowocześniono, tak by zamontować w nich wentylację. Zresztą bitwa na planecie wookiech to kolejne nawiązanie do pierwszej wersji scenariusza oryginalnej „Nowej nadziei”.

Wnętrze „Tantive IV” to jedyna scenografia w żaden sposób nie poprawiana i montowana komputerowo. Lucasowi zależało by odtworzyć ją najwierniej jak się da.

Ewan McGregor i Hayden Christensen ćwiczyli do walki przez dwa miesiące. Hayden w dodatku musiał przytyć do filmu 11 kilogramów, jadł sześć posiłków dziennie.

Ewan McGregor chciał też założyć kostium gwardzisty imperialnego i tak zagrać w filmie. Niestety nie wiadomo, czy ostatecznie mu się to udało.

Póki co jest to najbardziej brutalny z wszystkich filmów. Niektórzy naliczyli, że na ekranie można zobaczyć w sumie 115 ciał, widzimy też jakieś 40 zabijanych istot. Więcej osób oczywiście zginęło w wybuchach Alderaanu czy obu Gwiazd Śmierci, ale tam nie widać ich ciał na ekranie.

Zielone tło w niektórych scenach odbijało się w lśniącym kostiumie Anthony’ego Danielsa, więc C-3PO musiał być potem komputerowo poprawiony.

George Lucas wpadł na pomysł, by w rolę Tarkina ponownie wcielił się Peter Cushing. Tyle, że aktor nie żył już prawie od dziesięciu lat. Flanelowiec chciał wykorzystać archiwalne nagrania z Cushingiem z różnych filmów. Wówczas zrobienie tego w sposób satysfakcjonujący George’a okazało się być nieosiągalne. Tarkina zagrał Wayne Pygram, odpowiednio ucharakteryzowany. Sam pomysł kręcenia filmów z nieżyjącymi aktorami jednak nie umarł i Lucas próbował do niego jeszcze wrócić.

Chyba jednym z najdziwniejszych smaczków filmu jest Nowy Jork, który w jednym ujęciu zastępuje Coruscant. Dokładnie jest to w scenie gdy Anakin siedzi samotnie w komnatach rady Jedi i czeka. Za oknem widać Coruscant, ale w jednym ujęciu (1:09:24) daleko w tle widać Nowy Jork. Potem wszystko wraca do normy.



Na sam koniec zaś smaczek, którego wielu szukało. Nawiązanie do „THX 1138”. Trudno by go nie było. Tym razem są właściwie dwa. Pierwszy to pełny numer komandora Bacary, brzmi on CC-1138. Niestety numer nie pada w filmie. Za to podczas bitwy o Utapau można zobaczyć droida z numerem. Nie jest to co prawda 1138, ale wygląda dość podobnie.



Więcej o smaczkach trzeciego epizodu pisaliśmy tutaj, tutaj i tutaj. Epizod III obiecał też jakąś postać z EU, skończyło się na retconie.

Wszystkie atrakcje tygodnia „Zemsty Sithów” będą dostępne w tym miejscu.
KOMENTARZE (0)

Tydzień „Zemsty Sithów”: Zmiany w filmie

2015-05-21 22:25:37



„Zemsta Sithów” to film, który George Lucas poprawiał najmniej. Żeby nie powiedzieć nieznacznie. Prawdę mówiąc tylko jedna zmiana zapisała się w filmie na trwałe. Właściwie jest ona dość trudna do wychwycenia, a raczej usłyszenia. Dokładniej skrócono słynne „Nooo!!” Dartha Vadera, w dodatku nieznacznie względem oryginału kinowego. Podobno miało to dodać filmowi głębi. Zmiana ta była jedną z dwóch, które pojawiły się na DVD w 2005.



Druga zmiana jest łatwiejsza do zauważenia, ale jej historia jest bardzo ciekawa. To jedyna zauważalna gołym okiem zmiana w filmie. W scenie gdy Obi-Wan i C-3PO opuszczają Mustafar skiffem Padme, widzieliśmy wizualne przejście do ujęcia Vadera leżącego przy rzece lawy. W wersji DVD zmieniono tylko jedną rzecz, zamiast wizualnego przejścia z jednej sceny do drugiej mamy tradycyjne cięcie i następstwo scen.



Powyżej optyczne przejście między kadrami, nakładanie się jednego na drugi w wersji kinowej.





I klasyczny montaż w wersji DVD.



Jednak w wersji Blu-ray wrócono do poprzedniego montażu tych scen. W wersji BD w całym filmie poprawiono też trochę kontrast i nasycenie kolorów, ale scena ta jest dokładnie taka sama jak w wersji kinowej. III Epizod po dziesięciu latach jest więc wciąż najbliższy swojej oryginalnej wersji kinowej, co jest swoistym ewenementem w sadze.

Wszystkie atrakcje tygodnia „Zemsty Sithów” będą dostępne w tym miejscu.
KOMENTARZE (6)

Klasyczna trylogia Legendami [Prima Aprilis]

2015-04-01 06:06:48

Okazuje się Disneyowi nie w smak klasyczna trylogia, bo nie pasuje do uniwersum stworzonego w serialu „Rebelianci”, a także coraz bardziej kłóci się z nowymi książkami i komiksami. Bob Iger i cała reszta zarządu zdaje sobie sprawę z tego, że te filmy z jednej strony są bardzo ważne dla milionów ludzi na całym świecie, są podstawą sagi, ale też że starzeją się i nie pasują już do współczesnego świata nie tylko wizualnie. Więc niebawem klasyczna trylogia dostanie status „Legends” i dołączy do innych filmów - jak „Star Wars Holiday Special”, czy obie części „Ewoków” i nie będzie już kanoniczna.



Disney nie zamierza jednak wyrzucać klasycznej trylogii w całości do kosza, pozostanie ona kanoniczna tam gdzie pasuje do współczesnej wizji i nie kłóci się z nowymi filmami i innymi dziełami, które sygnuje Story Group. To ostatnie stwierdzenie będzie dotyczyć także pewnych elementów prequeli. Disney jak tylko w latach 20. przejmie prawa do trylogii od Foxa zamierza wypuścić nową, kanoniczną wersję klasycznych sześciu epizodów (przy okazji premiery wszystkich filmów w 3D, acz możliwa jest jedynie wcześniej nowa edycja Blu-ray lub w innym formacie), która lepiej będzie odpowiadać polityce firmy i realiom współczesności, a także poprawności politycznej, która jest dla firmy bardzo istotna. Lista zmian nie jest póki co znana, chodzą różne plotki, można więc gdybać, ale z pewnością zabraknie w niej kazirodczych pocałunków (Luke’a i Lei), karykaturalnego pokazywania starszych (niegodne zachowanie Yody na Dagobah), czy nieobyczajnego zachowania Luke’a wobec ojca. W poprawionej wersji pojedynku Luke będzie się zwracał do Vadera z większym szacunkiem, zwłaszcza, że obecnie nie będzie to już ich pierwszy pojedynek, a jeden z bardzo wielu, które stoczyli.

Warto wspomnieć, że obecnie pierwszy ma miejsce jakieś 2 tygodnie po „Nowej nadziei”, w komiksie Marvela Star Wars #2. Story Group zastrzegło sobie możliwość zmiany dokładnej daty. Alternatywny pojedynek zostanie także ukazany w książkach, o czym pisaliśmy tutaj, choć w przypadku powieści Jasona Fry’a nieokniecznie Luke musi walczyć z Vaderem. Szczegółów na razie nie zdradzono.

Disney nie tylko chce wycinać i przemontowywać pewne sceny, informatorzy Latino Review twierdzą, że komputerowo zostaną poprawione pewne bardzo klasyczne elementy. Bikini Lei zostanie przykryte prześwitującą tuniką, bo jej roznegliżowane ciało nie licuje z rodzinną rozrywką jaką mają być „Gwiezdne Wojny”. Obi-Wan nie odetnie dłoni Pondowi Babie, tylko kawałek ubrania. W nowej wersji Han także nie będzie strzelać pierwszy. W prequelach na pewno zniknie scena w której Elian oferuje Obi-Wanowi narkotyki. Disney zrewiduje też scenę w kantynie, w której widać elementy palenia. Nowa polityka filmy dopuszcza palenie tylko w przypadku postaci historycznych (pisaliśmy o niej tutaj). Mówi się też o dodaniu kilku scen z Ahsoką do „Zemsty Sithów”, na przykład zamiast scen z ciałami pomordowanych młodych padawanów. Chodzi o to, by jak film wrócił do kin miał już rating PG, a nie PG-13. Dla Disney liczą się przede wszystkim zyski, a powrót do kin „Mrocznego widma” w 3D nie był satysfakcjonujący, więc nie można ograniczać sobie docelowej widowni.

Dobra wiadomość jest taka, że będzie można sobie jeszcze kupić legendarną wersję klasycznej trylogii. Nie wiadomo, czy będzie to wersja znana z BD czy może od dawna wyczekiwana oryginalna wersja kinowa w jakiejś oczyszczonej wersji. Disney nadal zamierza zarabiać na marce, nawet jeśli niektóre z jej elementów są już dziś niekanoniczne. Powtarzają to bardzo często, fakt że coś jest niekanoniczne nie powinien nikomu odbierać radości z tego dzieła, nie ograniczy też dostępu do niego.

– Chodzi o to by mieć coś na kształt dwóch uniwersów – tłumaczy Bob Iger. – Jedno Legendarne gdzie upchniemy wszystko, włącznie z klasycznymi, starymi filmami, bo na to jest popyt na rynku. Zresztą te filmy są ważnym elementem współczesnej kultury. I drugie to prawdziwe, wielkie i spójne, które budujemy dla prawdziwie oddanych fanów.

– Wszyscy kochamy klasyczną trylogię, to filmy, które zmieniły nas, zmieniły świat – dodaje Kiri Hart, szefowa Story Group, współautorka pierwszej wersji scenariusza „Opowieści z Narnii: Lwa, Czarownicy i starej szafy”. – Ale „Gwiezdne Wojny” to już nie jest tylko kino rozrywkowe, to fenomen, który rozpala wyobraźnię młodych i bardzo młodych widzów. Za tym idzie ogromna odpowiedzialność. Nie jesteśmy HBO, a „Gwiezdne Wojny” to nie jakaś chora „Gra o tron” pełna przemocy i seksu, także tego w zdeprawowanym wydaniu. Zrobimy wszystko, by saga George’a Lucasa lśniła przez długie lata najczystszym blaskiem, nawet jeśli oznacza to zmiany w jego filmach. Dla Story Group liczy się to, by kanoniczna spuścizna „Gwiezdnych Wojen” nie budziła żadnych kontrowersji. By nie tylko bawiła, ale też uczyła przyszłe pokolenia, tego co w oryginalnych filmach, jak i filmach Disneya było najważniejsze, czyli walki ze złem.

Update: Prima Aprilis. Ten news jest oczywiście żartem, cytowane wypowiedzi nie padły, nikt też nie mówi o legendarnym wydaniu klasycznych filmów.
KOMENTARZE (39)

Filmik o Darthcie Banie w "The Clone Wars"

2014-11-15 10:52:36 YouTube

Szósty sezon "The Clone Wars" - czy, jak kto woli, "The Lost Missions" - parę dni temu ukazał się na DVD i blu-ray. Z tej okazji na oficjalnym kanale Star Wars na YouTubie ukazał się film, w którym Dave Filoni opowiada o postaci Dartha Bane'a. Jak powtarzał wielokrotnie podczas udzielania różnorakich wywiadów, bardzo chciał Marka Hamila w jakiejś roli, który zresztą sam się do niego zgłosił, ale reżyser czekał na odpowiednią postać. Gdy pojawił się Bane, wreszcie natrafiła się taka okazja. Podczas dubbingowania Mark nagrał dwie oddzielne ścieżki, dlatego w głosie Sitha słychać niejako "podwójny" głos. Jego zbroja zaś ma przypominać samurajską, podobnie jak to było podczas projektowania Vadera.



Pojawił się również krótki zwiastun wydania płytowego.



Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (33)

Dziś dwie premiery płytowe

2014-11-11 08:59:12 Różne



Dziś do sprzedaży trafiają dwie nowe pozycje płytowe dla fanów starwarsowej animacji: szósty sezon "The Clone Wars" oraz "Fineasz i Ferb Star Wars". Na Amazonie cena tego pierwszego na blu-rayu to 32,99$ (cena regularna: 45,99 $), a za DVD trzeba zapłacić 24,99$ (cena regularna: 39,99$). Wśród dodatków znajdziemy 16-minutowy dokument "The Clone Wars Declassified" oraz cztery nieukończone odcinki z aktu "Crystal Crisis on Utapau". Poniżej specyfikacja techniczna:

  • Obraz HD 1080p (blu-ray), proporcje: 2.39:1 (szerokoekranowy).

  • Dźwięk: 5.1.

  • Języki: angielski, francuski, hiszpański.

  • Napisy: francuskie, hiszpańskie.





Jeśli chodzi zaś o "Fineasza i Ferba", film ukaże się jedynie na DVD. Na Amazonie za płytkę trzeba zapłacić 12,99$ (cena regularna: 19,99$). Prócz gwiezdno-wojennych przygód chłopców znajdą się tam również wybrane odcinki z sezonu czwartego: "For Your Ice Only/Happy New Year!", "Steampunx/It's No Picnic", "Terrifying Tri-State Trilogy Of Terror", "Doof 101/Father's Day" i "Tales From The Resistance". Na polską wersję nie trzeba będzie długo czekać, bo zobaczymy ją na półkach sklepowych już 28 listopada. A oto dane techniczne:

  • Proporcje: 1.78:1.

  • Dźwięk:2.0.

  • Języki: angielski.

  • Napisy: angielskie.


KOMENTARZE (4)

Saga na Blu-ray w 2015? A może na urządzeniach mobilnych?

2014-10-09 21:03:35

Wygląda na to, że 4K Blu-ray zostało oficjalnie przyjęte do realizacji. Według prezesa Blu-ray Disc Association Global Promotions Committee, specyfikacja nowego standardu będzie dostępna w pierwszej połowie 2015, a to znaczy, że komercyjnie filmy w nowych wydaniach powinny być dostępne z końcem roku 2015. 4K Blu-ray to nie tylko większa rozdzielczość (3840x2160), ale także większa ilość klatek (do 60), lepsza kompresja, no i najważniejsze zwiększenie pojemności dysków z 66 GB do 100 GB. To idealny moment by wejść wtedy na rynek z nowym wydaniem „Gwiezdnych Wojen” i okazuje się, że wcale nie jest to takie niemożliwe.

Otóż we Włoszech pojawiła się reklama na której Disney prezentował możliwości oglądania ich filmów na urządzeniach mobilnych. Cały nowy serwis z aplikacjami, grami, czy filmami, wszystko dostępne na tabletach, smartfonach czy PC. Wśród fragmentów różnych produkcji, które mają być dostępne na tej platformie pojawiły się także ujęcia z „Nowej nadziei”. Reklama była dostępna też w sieci, ale już została usunięta.

W każdym razie pojawia się tu jeszcze jedno istotne pytanie, co z prawami do filmów? Na razie prawa do dystrybucji wciąż pozostają w Foxie. Prawdopodobnie dlatego zamrożono też premiery kolejnych epizodów w 3D. Co gorsza dla Disneya prawa do „Nowej nadziei” powinny pozostać w 20th Century Fox także po 2020. Więc jeśli Disney reklamuje już dostępność klasycznej trylogii, to oznacza, że prawdopodobnie dogadali się z Foxem co do odkupienia lub przekazania praw. Podobną umowę mają już z Paramountem i „Indianą Jonesem”. Oficjalnie jednak nic nie potwierdzono.

W każdym razie coraz głośniej się robi na temat obu trylogii „Gwiezdnych Wojen” dostępnych na VOD jak i o nowej konwersji, także niezmienionej wersji. Tak więc jak widać Disney czeka na to kiedy będzie mógł zarabiać na sześciu klasycznych już filmach, więc kto wie, może jak uzyskają do nich prawa to doczekamy się w kinach wersji 3D „Ataku klonów”, „Zemsty Sithów”, „Nowej nadziei”, „Imperium kontratakuje” i „Powrotu Jedi”. Może nawet i jeszcze raz „Mrocznego widma”, a jeśli nie to z pewnością wszystkie te filmy będą na VOD i nowych BD.
KOMENTARZE (2)

6 sezon "The Clone Wars" na DVD i blu-ray

2014-10-09 11:20:13 Różne



W sierpniu pojawiła się plotka dotycząca wydania szóstego, 13-odcinkowego sezonu "The Clone Wars" na DVD i blu-ray. Wydaje się, że w chwili obecnej możemy czekać tylko na oficjalną zapowiedź, bo produkt już trafił na Amazon; ponadto, od jakiegoś czasu w Internecie krąży powyższa okładka. W sklepie internetowym wydanie na niebieskiej płytce kosztuje w chwili obecnej 32,19$ (cena regularna: 45,99 $), a za DVD przyjdzie zapłacić 27,99$ (cena regularna: 39,99$). Wedle Amazona, premiera nastąpi 11 listopada.

Na razie brak większych detali na temat dodatkowej zawartości wydań, ale warto zauważyć, że wedle sierpniowych plotek (i niemieckiego Amazona) w wersji blu-ray miała się znaleźć jedna płyta; w amerykańskiej wersji sklepu można wyczytać, że znajdą się tam dwie. Zapewne niedługo zapowiedź znajdzie się na Starwars.com.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (7)

Sezon 6 "The Clone Wars" na DVD i blu-ray?

2014-08-23 16:55:07 Amazon.de



Nasi zachodni sąsiedzi znowu okazują się źródłem plotek dotyczących zakończonego już serialu "The Clone Wars". Jakiś czas temu pojawiła się pogłoska jakoby TCW miało zadebiutować w Ultra HD, jak do tej pory brak oficjalnego potwierdzenia. Teraz jednak fani na różnych stronach wypatrzyli na niemieckim Amazonie sezon szósty "The Clone Wars" - zarówno na DVD, jak i blu-rayu. Wedle sklepu, oba mają się ukazać 20 listopada, za DVD (trzy płyty) będzie trzeba zapłacić 26,50 euro, za blu-raya (jedna płyta) - 34,88. Dostępne wersje językowe to niemiecka i angielska.

Wydaje się, że to dość prawdopodobna informacja, bo do przedsprzedaży na Amazonie często trafiają produkty, których istnienie dopiero ma być ogłoszone. Co ciekawe, sklep jako dystrybutora podaje Disneya, wygląda więc na to, że firma przejęła prawa do wydawania "The Clone Wars" w fizycznej formie - do tej pory sezon szósty można było obejrzeć na Netfliksie lub innych platformach.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (10)

Niezmieniona wersja klasycznej trylogii na Blu-ray

2014-08-17 09:02:00 ComicBook

Portal ComicBook podał informację, że Disney/Lucasfilm pracuje nad wydaniem niezmienionej wersji klasycznej trylogii na Blu-ray. Informacja ta pochodzi ponoć od dwóch, niezależnych od siebie, źródeł. Z innych źródeł, już jakiś czas temu, dowiedzieliśmy się, że coś jest na rzeczy - pisaliśmy o tym w tym miejscu.

Przez niezmienioną trylogię mamy na myśli Nową nadzieję, Imperium kontratakuje i Powrót Jedi w wersji takiej, jaką widzieli fani w kinach, gdy do nich trafiły po raz pierwszy. Bez zmian z edycji specjalnej i późniejszych. Zadanie ponoć nie jest banalne, z uwagi na uszkodzenia oryginalnych taśm, na jakich pracują. Nie wiadomo kiedy dokładnie trylogia miałaby być wydana, ale ponoć planuje się to jeszcze przed premierą Epizodu VII.
KOMENTARZE (22)

Galapagos nowym dystrybutorem Disneya w Polsce

2014-08-11 17:03:48

Wraz z przejęciem przez Disneya praw do „Gwiezdnych Wojen” wiele wskazywało na to, że zmienią się w Polsce także dystrybutorzy. Dotychczas filmy wydawał Imperial Cinepix, natomiast serial „Wojny klonów” firma Galapagos. Dystrybutorem DVD i Blu-Ray Disneya w Polsce do niedawna była firma CD-Projekt, niestety to się zmieni.

Galapagos Films, lider na polskim rynku rozrywki domowej, został partnerem oraz przedstawicielem Walt Disney Studios Home Entertainment. Od 1 października 2014 roku Galapagos Films będzie wyłącznym dystrybutorem płyt DVD, Blu-ray oraz Blu-ray 3D opatrzonych marką Disney, Disney/Pixar i Marvel oraz produkcji wytwórni LucasFilm.

Od wielu lat, Disney utrzymuje wiodącą pozycję na rynku, a popyt na produkty z portfolio Studia nie maleje. Ponadczasowi bohaterowie Disneya oraz sztuka opowiadania magicznych historii zbudowały grono ich wiernych fanów. Nowatorskie technologie gwarantują, że DVD i Blu-ray z logo Disney, Disney/Pixar, Marvel czy LucasFilm zapewniają najwyższą jakość oraz niezapomniane doświadczenia domowej rozrywki dla wszystkich pokoleń. Dzięki klasycznym opowieściom o przyjaźni, miłości i odwadze oraz urzekającej i jednocześnie zaawansowanej technologicznie animacji, Disney jest jedną z najpopularniejszych marek na świecie.

- Współpraca z Walt Disney Studios Home Entertainment to wielki zaszczyt i wielkie wyzwanie dla Galapagos. Wierzymy, że połączenie kompetencji zespołu oraz bogatego portfolio Disneya przełożą się na zadowolenie konsumentów i wzmocni pozycję rynkową obu firm – powiedział Andrzej Łudziński, prezes Galapagos Sp. z o.o.

Galapagos Sp. o.o. z dniem 1 października 2014 rozpoczyna dystrybucję pełnej oferty filmów, obejmującej klasykę Disneya oraz nowości filmowe ze studiów Disney, Disney/Pixar, Marvel oraz LucasFilm na DVD, Bluy-ray i Blu-ray 3D.


Galapagos jest też dystrybutorem w Polsce takich firm jak LEGO, Hasbro, Warner Bros., New Line i HBO.
KOMENTARZE (9)

„Imperium kontratakuje” w wersji porno

2014-08-05 17:10:11

Stało się, Alex Braun, twórca popularnej, nietuzinkowej bo pornograficznej parodii „Nowej nadziei” wziął ponownie sprawy we własne ręce i zaczyna dobierać się do „Imperium kontratakuje”. Wicked Pictures zapowiedziało, że oficjalnie rozpoczęto pierwszą fazę produkcji „The Empire Strikes Back XXX: An Axel Braun Parody”, czyli Epizodu V w wersji dla dorosłych. Reżyserem będzie czterokrotny zdobywca nagrody AVN w kategorii reżyser roku, czyli wspomniany Alex Braun. AVN to takie Oskary tylko dla filmów klasy XXX. „Star Wars XXX” zdobyło aż 8 nagród AVN w 2012 i stało się najlepiej sprzedającym się DVD dla dorosłych wszechczasów. Kontynuacja będzie zatem bardzo podobna do tamtego bezpruderyjnego obrazu, zarówno jeśli chodzi o budżet jak i parodystyczne podejście do nagich faktów, no i oczywiście tak zwane meritum sprawy. W tego typu produkcjach liczą się jędrność, twardość i przeciąganie akcji, oraz nieskomplikowane dialogi, Braun dokładnie to gwarantuje, w pseudorealiach „Gwiezdnych Wojen”.



Na razie zaczęto prace nad przygotowaniem kostiumów (te długo nie będą potrzebne), rekwizytów, a spece od grafiki komputerowej już tworzą modele. To będą długie zdjęcia (jak na ten typ filmów), więc i przygotowania będą długie. Reżyser chciałby oddać sprawiedliwość oryginałowi, ale zobaczymy co mu z tego wyjdzie. „Imperium kontratakuje” jest uznawany przez wielu za najlepszy film sagi, więc twórcom zależy by ich pornoparodia także była zachwycająca.

– Czekałam na tą chwilę od bardzo dawna – mówi entuzjastycznie Allie Haze, która ponownie wcieli się w rolę uległej księżniczki Lei, za którą dostała nagrodę AVN. – Mam nadzieję, że na „Powrót Jedi” nie będziemy musieli tak długo czekać... Chcę nosić to złote bikini!

Seth Gamble znów użyczy swojego chłopięcego wdzięku i wcieli się w rolę rozochoconego Luke’a Skywalkera, natomiast ciemną stronę Mocy ponownie będzie reprezentował Lexington Steele jako niewyżyty Darth Vader. Do grona aktorów dołączy też niejaka Riley Steele, ale reżyser na razie nie chce zdradzić w jakiej roli się ona pojawi. Dwie najważniejsze role do obsadzenia to Boba Fett i Lando, zobaczymy czy któryś z nich zmieni płeć.

– Nie mogę się doczekać – mówi Steele. Jest uznaną aktorką w tej dziedzinie, ma na swoim koncie nagrody w kategorii najlepsza aktorka i najlepsze ciało. – Bycie częścią tego projektu jest elektryzujące i jestem pewna, że fani to pokochają!

Na razie zapowiedziano, że film ukaże się we wrześniu 2015 zarówno na DVD jak i Blu-ray. Tym razem nikt nie zapowiada wersji 3D. Swoją drogą ciekawe, jak Vader będzie się w tej wersji tłumaczył Luke’owi, że jest jego ojcem. No i czy tym razem wielkość będzie mieć znaczenie? Warto dodać, że pierwszy film był dostępny w dwóch wersjach, pierwszej pełnej, zawierającą wszystkie sceny dla dorosłych i drugiej, pozbawionej tych przyjemności i akcji, za to bardziej przylegającą do oryginału.

Temat na forum
KOMENTARZE (25)

Intrygujące plotki i wieści o sadze

2014-06-07 19:06:01

Sześcioczęściowa saga jest właściwie skończona, ale czasem nawet tu dzieją się ciekawe rzeczy. Pierwsza z nich dotyczy „Imperium kontratakuje”. Otóż piąty epizod został uznany za najlepszy film wszechczasów w zorganizowanym przez magazyn Empire plebiscycie. Zrobiono listę 301 filmów, a w głosowaniu wzięło udział 250 tysięcy osób.

To nie jedyny film wart zauważenia na liście. Nas jednak interesują przede wszystkim „Zemsta Sithów” (224 miejsce), „Star Trek” J.J. Abramsa (188), „Indiana Jones i światynia przeznaczenia” (179), „Powrót Jedi” (120), „Indiana Jones i ostatnia krucjata” (100), „Poszukiwacze Zaginionej Arki” (9), „Nowa nadzieja” (6). Na drugim miejscu znalazł się „Ojciec chrzestny”. Całą listę można przejrzeć tutaj.

Swoją drogą ciekawe wieści na temat sagi pochodzą z serwisu Bleeding Cool. Otóż twierdzą oni, że Disney planuje kolejne wydanie klasycznej trylogii. Tym razem jednak miałoby ono być w wersji VOD (lub innej dostępnej sieci, może Netflix), a także DVD/Blu-ray. Szczegółów nie ma, natomiast są dwie dość interesujące wieści. Po pierwsze klasyczna trylogia miałaby zostać wydana w wersji oryginalnej, czyli sprzed przeróbek Lucasa. Nie wesja specjalna, nie wersja Blu-ray i nie wersja DVD, tylko wydanie podobne do tego, które było wydane na LaserDiscach czy w 2006. Sama informacja dotycząca disneyowego wydania VOD jest dość podobna do tego, o czym w marcu donosił JediNews.Co.Uk. Jedyny znak zapytania w tej wersji to pytanie kiedy to wydanie miałoby się pojawić.

Jeszcze ciekawsza jest druga informacja pochodząca z Bleeding Cool. Otóż podobno w Disneyu uważają, że za dużo rzeczy ostało się w kanonie i jeszcze kilka z nich powinno trafić do legend, by nie blokować nowych filmów. Według tych plotek niekanoniczne mogłyby się okazać prequele, a w ich miejsce mogłyby się pojawić nowe filmy z Yodą, Vaderem i resztą ferajny.
KOMENTARZE (26)

„Indiana Jones” w rękach Disneya

2013-12-09 17:19:23

Gdy ponad rok temu Disney wykupił Lucasfilm ogłoszono, że zajmą się produkcją nowych „Gwiezdnych Wojen”. Marka „Indiany Jonesa” została odłożona na półkę, gdyż prawa do niej, choć w większości należą do Lucasfilmu, są współdzielone także z Paramountem. Disney wcześniej nie był zainteresowany koprodukcją, czy ich wykupieniem, to jednak się zmieniło. Jeśli wierzyć plotkom, Harrison Ford, negocjując swą rolę w Gwiezdnych Wojnach 7, wspomniał, że jeden z warunków dotyczył powrotu do roli archeologa. Disney się zgodził i zabrali się za działanie. Efektem jest umowa z Paramountem, na mocy której prawa do produkcji sequeli i eksplorowania marki w całości przechodzą do Lucasfilmu/Disneya. Paramount zadowoli się procentem od tych zysków, a także dystrybucją czterech już istniejących filmów. Piąty, podobnie jak nowe „Gwiezdne Wojny” zacznie się pewnie już logiem Disneya.

Na razie oficjalnie nie zapowiedziano piątego filmu, ale prawdopodobnie to już tylko i wyłącznie kwestia czasu. Poza Fordem, wrócić mogliby Steven Spielberg, który wyrażał takie zainteresowanie, w zależności od scenariusza, oraz George Lucas, który wcześniej twierdził, że dla tego filmu mógłby wrócić z emerytury. Jak to wyjdzie w praktyce, pokaże czas.

Pojawiły się też już pierwsze plotki na temat nowych filmów. Podobno pierwszy z nich, a zarazem piąty w serii będzie ostatnim z Harrisonem Fordem. Chcą zdążyć przed 2017, kiedy Ford będzie obchodził 75 urodziny. Dalej seria miałaby pójść śladem Jamesa Bonda i w roli Indiego pojawialiby się inni aktorzy. Kolejne filmy miałyby bazować na historycznych wydarzeniach, trochę w stylu serialu o młodym Jonesie, który trafił do telewizji ABC, gdy rządził nią Bob Iger (fan tego serialu). Piąta odsłona cyklu może powstać jednak bez Lucasa i Spielberga. Jeśli plotki o kontrakcie Forda są prawdziwe, do końca przyszłego roku będzie gotowy scenariusz, a film trafi na ekrany w 2015.

A tymczasem w Polsce pojawiły się trzy płyty Blu-ray z klasycznymi częściami przygód słynnego archeologa. Są to wydania pojedyncze, kosztują koło 59,99 PLN. Dystrybutorem jest Imperial Cinepix.



Temat o Indym 5 na Forum
KOMENTARZE (6)

Wywiad z Filonim, część 2

2013-10-31 18:55:25 Oficjalny blog



Oficjalna zaprezentowała drugą z planowanych trzech części wywiadu z reżyserem "The Clone Wars", Dave'em Filonim. Jeśli chcecie przypomnieć sobie część pierwszą, kliknijcie tutaj.

Rozmowę przeprowadzono z okazji premiery piątego sezonu serialu na DVD oraz blu-ray i tu trzeba tytułem dygresji wspomnieć o pewnej nieprzyjemnej sprawie: wiele osób, które zakupiło wydanie na "niebieskiej płytce" skarży się, że w niektórych odcinkach dźwięk jest niezsynchronizowany z ruchem warg postaci w taki sposób, że wręcz przeszkadza to w oglądaniu. Problemu podobno nie ma w wydaniu zbiorczym. Amazon i Warner Bros na razie badają sprawę.

Czy możesz opowiedzieć o walce Maul i Savage vs Sidious? Jak przedstawiliście ją na ekranie i w jaki sposób zrodziła się choreografia?

Cóż, to było jedno z naszych największych wyzwań, ponieważ chcieliśmy mieć epicką walkę na miecze świetlne. Nie mieliśmy żadnej większej przez dłuższy czas i pomyślałem, że to nasza szansa, aby pokazać, że Sidious jest Lordem Sithów przed duże "l". Że nikt nie może z nim konkurować.

Co było świetne, to fakt, że mieliśmy dwie duże walki na miecze pod rząd. Najpierw Vizsla vs Maul, potem Maul, Savage vs Sidious. Można samemu sobie "popalpatine'ować" i sprawić, aby artyści zaczęli ze sobą rywalizować, aby sprawdzić która walka staje się dynamiczniejsza w kolejnych etapach procesu produkcji. I dokładnie to zrobiłem. Nasłałem ich na siebie [śmieje się]. Naprawdę chciałem, aby była to ekscytująca, dynamiczna walka i zorganizowaliśmy specjalne spotkania poświęcone wyłącznie stylowi walki i poszczególnym etapom pojedynku. A po krótkich poszukiwaniach Kilian Plunkett i ja zdaliśmy sobie sprawę, że Sidious prawdopodobnie posiadał dwa miecze świetlne. Ponieważ w trakcie walki z Mace'em Windu [w "Zemście Sithów"] traci jeden, a potem ma kolejny, podczas bitwy z Yodą. Gdy zagłębiliśmy się w archiwa, to mogliśmy z radością przekazać fanom, że w istocie posiadał dwa ostrza. Są bardzo podobne, choć różnią się kolorem i drobnymi detalami. Pomyśleliśmy więc, że dzięki temu mamy wystarczający powód, aby pozwolić walczyć mu dwoma mieczami, dzięki czemu, jak myślę, przerodziło się to w naprawdę ekscytującą, fenomenalną bitwę. Jak wszystko, co robimy, była ona znacznie dłuższa, ale musieliśmy ją skrócić, aby mogła trafić na ekran. Potyczka w pałacu trwała chyba do 3/4 razy dłużej, ale gdy wyszli na zewnątrz, starałem się ucinać jak najmniej. Więcej czasu walczyli też na balkonie.



Jeśli dacie wiarę, to bitwa z Vizslą była również dłuższa. Ciężko w to uwierzyć, ale ucinałem ją wciąż i wciąż. Ostatecznie Sidiousa nikt nie mógł dotknąć. On miał być najsilniejszym, najniebezpieczniejszym gościem. I w pewnym momencie to widać, gdy pod koniec potyczki wyłącza miecze, mówi: "Już z tym skończyłem" i masakruje Maula, by tak rzec [w oryginale gra słów: "mauls Maul" - przyp. tłum]. Uwielbiam tę część, gdy Maul pod koniec błaga, ponieważ o to chodzi w Sithach. Ostatecznie, jeśli ich złamiesz...

... To bardzo się boją.

Tak, bardzo się boją. Od samego początku są motywowani strachem. Dlaczego większość ludzi okropnych i złych, nawet w naszym świecie, jest właśnie taka? Cóż, bo motywuje ich strach i robią okropne rzeczy. A Sidious jest samym diabłem. Nie ma litości.

Ta cała scena, w której Maul pochyla się na umierającym Savage'em, a następnie błaga o litość, bardzo mi przypomina Syna z aktu o Mortis.

O, jasne.

Czy to było celowe? A może to dlatego, że Syn reprezentuje ciemną stronę i jest tu swoista korelacja?

Myślę, że i to, i to. Na pewno część zasług przypada tu Samowi Witwerowi, który grał ich obu, toteż istnieje naturalny rezonans między dwoma bohaterami. Gdy już doszliśmy do pewnego etapu, to chciałem, aby to właśnie Sam grał Maula, ponieważ wcześniej dubbingował Syna. Chciałem zrealizować bardzo szeroki koncept, który zakładał, że wszystko, co zdarzyło się na Mortis, odbija się echem w galaktyce. Maul jest echem Syna i częścią zła we wszechświecie, o którym mówił ten drugi. Jest kilka rzeczy, które ja i Sam zrealizowaliśmy w warstwie głosowej i chcieliśmy, aby Darth brzmiał dokładnie jak mieszkaniec Mortis. Gdy po raz pierwszy natrafiamy na Maula, możemy usłyszeć, że mamrocze niektóre teksty, które Syn wypowiedział wcześniej. A więc na pewno jest między nimi więź, ponieważ obaj są powiązani z ciemną stroną Mocy.

Czy rozmawialiście kiedykolwiek o tym, aby Savage przeżył pojedynek?

Tak, ja powiedziałem to pierwszy. Scenarzyści byli w obozie "weźmy zabijmy Maula", ale George nie chciał tego robić, ponieważ tyle już zrobiliśmy, aby go ożywić. Zatem Savage stał się kozłem ofiarnym.



Sidious nie może się pokazać i pozwolić ludziom wyjść z pokoju. Gdy tylko się ujawnia, to ludzie giną i dzieją się złe rzeczy. Yoda ledwo ucieka [gdy walczy z nim w "Zemście Sithów"], więc Savage musiał zapłacić cenę. Szkoda mi Clancy'ego [Browna], ponieważ tak świetnie go zagrał. Ale w końcu musiał odejść [śmieje się].

Zacząłem trochę im współczuć w chwili śmierci Opressa, mimo wszystkich rzeczy, których Maul dokonał z bratem. Czy na jakimś poziomie troszczył się o niego?

Cóż, kolejna rzeczą, na którą się zdecydowaliśmy podczas tej całej sprawy Maul/Savage, było to, aby Darth porzucił nazywanie Opressa "bratem" i nadał mu miano "ucznia" na początku tego czteroczęściowego aktu. A na koniec znowu mówi do niego "bracie". Dla mnie w nich obu jest coś tragicznego, ponieważ są uczniami. Gdy popatrzy się na te złe postaci, to oczywiście są one złe, ale jak złym można być w porównaniu do Sidiousa? Jeśli się posłucha Iana McDiarmida, to można się od niego dowiedzieć, że w jego postaci nie ma nic, co mogłoby ją odkupić. Inni bohaterowie, jak Darth Vader, mają w sobie iskrę dobra, ale nie Sidious. Zawsze jest to rozróżnienie. I sądzę, nie dając niczego za pewnik, że coś takiego jest w Maulu. Toczy się w nim wewnętrzna walka i stara się on Wam powiedzieć, że w jego historii jest więcej, niż widać na pierwszy rzut oka i w swoim życiu nie doświadczył jedynie wpływu złych sił. Upierałbym się przy twierdzeniu, że gdy spotyka się z Savage'em po raz pierwszy, to wcale nie lubi tego gościa. Coś w tym jest.

Jest chwila, w której Opress mówi: "Nie jestem jak ty, bracie. Nigdy nie byłem". Mamy tu dwie rzeczy: po pierwsze my, jako ekipa scenarzystów, przyznajemy, że Savage nigdy nie będzie Darthem Maulem. Stworzyliśmy drugiego Maula, dzięki czemu sprawiliśmy, że fani zainteresowali się Zabrakami i Darthem, a na koniec George go ożywił. Musieliśmy zatem pozbyć się stworzonego przez nas Zabraka, który był niejako kukłą Maula. Lecz ostatecznie na koniec on sam mówi prosto z serca, że nie jest jak Darth. Nie chce zstępować w głębie, do których jego brat miał zamiar się udać. Właśnie te dwie rzeczy dzieją się z naszym starym kolegą, Savage'em.

Myślę, że to fascynujące, że współczuje się czarnym charakterom w momencie ich końca. To znaczy, można się cieszyć, że zostali pokonani. Nie współczujecie Imperatorowi, gdy umiera. W złych postaciach jest dużo z Golluma. Stają się tacy z powodu ich żałosnej egzystencji oraz żałosnego życia i właśnie coś takiego próbujemy powiedzieć w tym akcie z Savage'em i Maulem. Znowu, jest w nich coś więcej, mają dodatkowy wymiar.



Gdy Maul powrócił, pomyślałem sobie: "To jest przedsmak tego, co stanie się z Anakinem". Na przykład te mechaniczne nogi. Podtrzymuje się przy życiu dzięki nienawiści i staje się tą pokrętną rzeczą. I chyba dobrze to wyszło.

Dzięki. O to chodzi w Sithach. Boją się umrzeć. Strach przyciąga bojaźliwych. Ponieważ dla nich to koniec: jeśli umrą, to będzie po wszystkim. Poza ich egzystencją nie ma dla nich nic, ponieważ całe życie otaczali się potęgą. Gdy życie się kończy, wierzą, że tracą ową potęgę i że wszystko się kończy. Nie żyją po śmierci, jak to uczą się Jedi. Rycerze wierzą, że stajesz się częścią kosmicznej Mocy, ale nie zachowujesz świadomości. Tej sztuki uczy się Qui-Gon i pomysł ten jest rozwijany, gdy Yodzie udaje się z nim porozumieć, a następnie przekazać tę wiedzę. Ale to jest wielka różnica. Sithowie tak bardzo boją się śmierci, bo trzymają się kurczowo życia. I uważam, że to właśnie dlatego godzą się na samookaleczenie i wiedzenie tego pół ludzkiego, pół cybernetycznego życia. Grievous jest tego echem. Maszyna przejmuje nad nimi kontrolę i odseparowuje od natury. A jeśli posiadanie midichlorianów we krwi sprawia, że czuje się Moc, to te istoty są nagle od niej oderwane.

Chciałbym porozmawiać o Ahsoce. Mam wrażanie, że przed ukazaniem czteroczęściowego zakończenia nie czuło się, że jest ona główną bohaterką "The Clone Wars". Tak naprawdę jednak serial opowiada o jej podróży i dorastaniu, a opuszczenie Jedi symbolizuje to, co wojna zrobiła z Zakonem. Czy zawsze zamierzaliście skończyć z nią tak, jak to się stało w finale?

Ja tak [śmieje się]. Zawsze byłem w obozie "Ahsoka żyje", choć, jeśli byłoby trzeba, umarłaby. Nie mam z tym problemu, jeśli wymaga tego historia. Zawsze myślałem, że kwestia jej życia zależy od dwóch rzeczy: a) historii, która byłaby na tyle dobra, by George mógł powiedzieć: "Ok, pozwólmy jej żyć"; b) tego czy fani lubią ją na tyle, byśmy wszyscy mogli powiedzieć: "Ok, pozwólmy jej żyć". To dwie istotne sprawy.

Jej ostatecznym celem było pokazanie, że Jedi zdają sobie sprawę z niedociągnięć Anakina. Nie są na nie ślepi. Yoda szczególnie rozmawia o tym z Obi-Wanem, mówiąc mu: "Znając Anakina, nie będzie chciał, aby ta dziewczyna się przy nim plątała. Będzie się opierał. Ale jeśli przekona go do siebie, to chłopak wytworzy z nią więź, jak ze wszystkim. Jak z R2-D2, Obi-Wanem, Padmé. Ale ona będzie inna, ponieważ on ją wychowa. Wytrenuje ją i będziemy obserwować jej długą drogę jak pokonuje swe lęki i zostaje Jedi. Będzie go szanować i staną się równi, aż nie będzie go potrzebowała. Anakin musi się tego nauczyć, aby mógł pozwolić jej odejść." Yoda wie, że jest to kluczowe dla Skywalkera. Gdy spojrzycie na jej odcinki, na przykład gdy ratuje Plo Koona z "Malevolence", to dostrzeżecie jak uczy się od niego nieposłuszeństwa i kreatywnego wykonywania rozkazów. A potem ponosi porażkę nad Ryloth, gdy wszyscy piloci giną z powodu jej błędu, lecz musi pokonać strach przed obawą, że ponownie ich zawiedzie. Potem widzimy kluczowy akt, w którym Anakin i Lumiara porównują padawanki, Ahsokę i Barrissę. I właśnie ten akt wprowadza nas i fanów, w interesujący stan. Próbowaliśmy zilustrować różnicę w tym jak Skywalker wychowuje i dba o swoją uczennicę, a jak robi to Unduli. Nie to, że Luminara jest obojętna, ale jest bezstronna. Nie to, że o nią nie dba, ale nie jest do niej przywiązana emocjonalnie.

Ostatecznie chcę zadać tu jedno pytanie: czy to naprawdę dobra rzecz? Czy współczucie Anakina jest złe? Czy jego sposób bycia współczującym jest zły? Ponieważ na pewnym poziomie musicie zaakceptować, że Jedi przegrali wojnę klonów. A więc jest coś, co robią nie tak. Jest w nich coś, co jest niewłaściwe, a co sprawia, że ciemna strona poszerza swoje wpływy. Jeśli jest coś, co strąca Imperatora z tronu, to jest to wszechogarniające współczucie i miłość Luke'a do ojca, ponieważ tego Sith nie rozumie. Wracając do Anakina, jest w nim ziarno miłości i współczucia, bez wątpienia w "Ataku klonów". Pierwszym wielkim wyzwaniem Ahsoki jest chwila, w której łapią ją Trandoshanie i porzucają na wyspie [aby móc na nią polować]. Skywalker nie może nic dla niej zrobić, ale ma obsesję na punkcie odszukania jej. Ale udaje jej się przeżyć tak czy siak i mówi mu: "Byłam w stanie to zrobić jedynie dzięki twoim naukom. Ponieważ ci inni padawani, z którymi byłam - ludzie, byli zupełnie pokręceni. Załamywali się." A więc znowu, widzimy tu porównanie tego, co się stało z nią dzięki treningowi Anakina oraz tamtych uczniów, uczonych przez innych Jedi. W finale tego aktu widać jak to ona przejmuje rolę mentorki i uczy młodziki jak przetrwać, robi wiele rzeczy sama, a Anakina nie ma w pobliżu.



Następnie, na początku ostatniego aktu piątego sezonu, ratuje mistrza w taki sposób, w jaki on uratowałby ją. Skywalker jest nieprzytomny, a potem mówi coś w stylu: "Co się stało?" Ona odpowiada: "Uratowałam ci życie, nie przejmuj się." To jest zabawne, on się śmieje i wcale nie wstydzi się z tego powodu. Są drużyną. A więc dochodzimy z nimi do tego momentu i mocno na niego naciskamy. I podczas całego procesu tylko Anakin jest stuprocentowo po jej stronie. Plo Koon to jakieś 75 - 80%, ponieważ mówi: "Nie wierzę, by mogła upaść tak nisko". W Obi-Wanie widzimy Jedi, ponieważ chce pójść na kompromis. Nie wierzy, że Tano popełniła te zbrodnie, ale mocno się kłóci z Radą Jedi, aby ta nie robiła jej tego, co zrobiła. Ufa Mocy, co często oni mówią, gdy nie wiedzą co robią, a potem ją wydalają. Nie może kłócić się z logiką. Nie lubi logiki Tarkina, ale nie potrafi się kłócić z faktem, że nie mogą sądzić jej w swoim zakresie, ponieważ ludność zaczyna wątpić w Jedi. "Jak możecie stawiać ją przed sądem? Jasne, że ją uniewinnicie. Jest Jedi i wy jesteście Jedi". A więc się obnażają i widzimy w jaki sposób. Wszystko to składa się na historię Ahsoki i dostrzega ona to, co widzowie: "Kocham Zakon Jedi. Są dla mnie ważni, zawsze ich szanowałam. Ale jest tu coś nie tak i muszę odejść, aby to zobaczyć". To wszystko widać w "Zemście Sithów", gdy Kanclerz mówi: "Jedi przeprowadzili zamach na moje życie". Gdy zobaczy się te cztery odcinki, to ma się lepsze pojęcie jak to wszystko się układa i jak upośledzona jest Rada Jedi. Te epizody mają na celu nie tylko odprawienie Ahsoki, lecz także wyjaśnienie sceny [w "Zemście Sithów"], gdy Windu, Mundi i Yoda dyskutują nad sprawą aresztowania Kanclerza i jakie ryzyko to będzie dla nich. Przeciętny obywatel Coruscant nie jest już ani pod wrażeniem wojny, ani Jedi, postrzega ich jako zdrajców. Ten akt prawdopodobnie najbardziej łączy się z filmami i ma największy wpływ. Chyba to dlatego właśnie dla mnie działa na wielu poziomach i jest jednym z moich ulubionych, ponieważ tak dobrze towarzyszy filmom.

Ten akt był bardziej gwiezdno-wojenny niż każdy inny. Jest coś w jego wyglądzie oraz ucieczce Ahsoki przed klonami/szturmowcami.

Wiem, prawda? Na pewno wypełniliśmy potrzebę zobaczenia szturmowców ścigających Jedi. I podjąłem bardzo świadomą decyzję, aby w końcu pokazać instytucje wojskowe Republiki, których nie widzieliśmy wcześniej. Trochę czekałem na odpowiedni moment. Ale gdy tam dotarliśmy, powiedziałem: "To jest Gwiazda Śmierci. Chcę podwieszane kładki, a na ścianach eliptyczne światła." Jednym z ujęć, które miałem w głowie, gdy George zaczął po raz pierwszy o tym mówić, to obraz Ahsoki wchodzącej do wielkiej sali sądowej. Wiedziałem, że zrobię to tak, że będzie ona tam podążała, wyraz jej twarzy zmieni się, a kamera obróci się, by pokazać owe masywne pomieszczenie, które ma w sobie wiele z Gwiazdy Śmierci. Rozumiecie, że ani ona, ani Jedi podczas toczenia wojny mogli nie zdać sobie sprawy z tego, jak bardzo wojsko rozrosło się na Coruscant.

Wyrosło dookoła nich.

A teraz tkwią w szczękach maszyny i mają wielkie kłopoty. Najgorsze jest to, że ostatecznie to Jedi są odpowiedzialni za terror. A więc Tarkin niejako stawia na swoim, czy skazać Ahsokę, czy Barrissę. Dostaje to, czego chce. Skazał Jedi za akt terroryzmu.

Byłem w siedzibie Lucasfilmu podczas wyświetlania finału i jednym uchem słuchałem reakcji widzów na konkretne sceny. Zdziwiła mnie nieco odpowiedź na scenę, w której Tano odmawia przyjęcia warkoczyka padawana.

Jasne.

Ponieważ wielu najpierw nabrało głośno powietrza, a potem zaczęło się cieszyć.

Tak! Fantastyczne, co?

Jakie wyciągnąłeś z tego wnioski?

Naprawdę, naprawdę to mnie zaskoczyło. Byłem naprawdę zaskoczony. Nie sądziłem, że ludzie będą przeciwko, ale już na pewno nie myślałem, że będą do tego klaskać. Jest tu pewien element... Staraliśmy się odmalować Jedi w złym świetle, ale na pewno rozumiecie chęć odejścia Ahsoki. Wzięliśmy pewne pokolenie fanów i kazaliśmy im ponownie ocenić cały ten okres czasu, aż do samego końca, gdy są po stronie dziewczyny, która myśli: "Taa, to dla mnie nie zadziała". I ludzie czują to samo właśnie teraz. Często są w sytuacjach, w których nie chcieliby być, może woleliby po prostu odejść, a ona jest tego ucieleśnieniem. Może dzieje się tam coś, czego nie jesteśmy świadomi. Ale sam nie wiem, zawsze mnie to fascynowało. To była zaskakująca reakcja.



George i ja dużo przerabialiśmy te ostatnie sceny. Zmianie uległo ujęcie z Radą, które miało mieć miejsce na zewnątrz Świątyni. I to zdecydowanie George powiedział: "Chcę to rozbić, połowa ma być w środku, połowa na zewnątrz. Na dworze rozmawiają Anakin i Tano". Ważne dla niego było to, aby rozdzielić i pokazać dialog tylko pomiędzy tą dwójką. I doszedłem do wniosku, że to dobra myśl. Ponownie nakręciłem scenę i wyszła fenomenalnie.

Debatowaliśmy o roli Ahsoki na koniec i o tym, że może powinna po prostu wrócić do Jedi i taki był nasz pierwotny impuls. Ale trochę kłóciłem się: "Chwila, poczekajcie. Mamy tu możliwość, by znacznie zmienić jej historię". Zawsze wypatruję takich okazji, bo nigdy nie wiadomo, gdzie mogą nas zawieść i zmienić jej opowieść. Pomyślałem, że po całej historii ludzie będą się spodziewać powrotu Ahsoki, więc czemu tego nie zmienić.

Teraz postrzegam ją jako ikoniczną postać "Gwiezdnych Wojen". Na pokazie dla fanów żartowałeś, że po premierze serialu powiedziałeś Ashley Eckstein, "Na początku ludzie będą cię nienawidzić".

Och, powiedziałem jej to na serio. Nie było dla mnie niespodzianką, że postać spotkała się ze sceptycyzmem i zgorzknieniem. Powiedziałem jej: "Pojawiasz się w chwili, w której ludzie przez ostatnie 30 lat wyobrażali sobie jaki był Anakin Skywalker. Widzieli go w filmach, a teraz będziemy poszerzać jego postać. A nawet w najdziwniejszych snach nie wyobrażałem sobie, że miał uczennicę. Nigdy mi się to nie zdarzyło. Ale chciał tego George, więc musimy to zrobić. Spotka się to z silnym oporem". W oryginalnej wersji Ahsoka nie mówiła na mistrza "Rycerzyku", a on nie nazywał jej "Smarkiem". Była to historia dziewczyny zabranej ze Świątyni i wrzuconej w wir wojny. Zmieniono to potem; zadecydowano, że jest to zbyt poważne i musimy zacząć ze śmieszniejszej pozycji. A więc stała się tą zasmarkaną, nieco bachorowatą bohaterką, gadającą do legendy "Gwiezdnych Wojen" [śmieje się]. Myślałem: "To nie może wyjść dobrze". Wszyscy wiedzieliśmy, że balansowaliśmy na krawędzi i że pójdzie to w dwie strony: ludzie będą ją kochać lub nie cierpieć. Ale jako fan wiedziałem co będą w niej nienawidzić. Myślę, że genialną rzeczą w tej postaci jest to, że w 2005 roku George wiedział, że byłem zbyt niedoświadczony, by wiedzieć, że jeśli wystartujemy z tej pozycji, to będziemy mogli doprowadzić ją tam, gdzie jest teraz. Jeśli wrócicie do filmu "Wojny klonów", to zobaczycie, że jest tam jak dziecko. Teraz można wrócić i lepiej przyjąć jej postawę i zachowanie. Ale tak, byłem przygotowany na żółć. Nigdy nikogo za to nie winiłem. Nie można brać do siebie tego, co mówią fani, nie można się tym martwić. Oni to kochają. To nie jest kwestia dobrego czy złego.

Wiedziałem, że sama Ashley odegra wielką rolę w rozrzedzaniu gniewu na Tano. Teraz słucham 35 - letnich ludzi, którzy mówią: "Nie zabijaj jej!" Chyba więc odniosła sukces [śmieje się].

Co niesamowite, to fakt, że dzieci, które wsiadły na pokład razem z serialem, dorastały razem z Ahsoką i widziały jak dorasta ona. A teraz znaczy tak wiele dla wielu.

Tak. To jest szalone. Chyba nie zdawaliśmy sobie sprawy jak daleko zaszły sprawy. Tak naprawdę to nie sprawiliśmy, że to pokolenie dzieci "ma" tę kreskówkę, tak jak my nie "mamy" Oryginalnej Trylogii. Ludzie zaczną to widzieć po pewnym czasie.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (10)

Dziś trzy premiery płytowe - UPDATE

2013-10-15 09:29:37 Różne

Od dziś w Stanach można kupić piąty sezon serialu "The Clone Wars" na DVD i blu-ray. Standardowa cena tego pierwszego to 44.98$, drugiego - 59.99$, choć warto szukać w internecie obniżek, na przykład na Amazonie. Obraz będzie w formacie 1.77:1, a dźwięk w 5:1. Jak zawsze, na blu-ray znajdą się Archiwa Świątyni Jedi, zawierające prace koncepcyjne, modele 3D i sceny usunięte. Oba wydania zaś będą miały 20 komentarzy do każdego odcinka w formie krótkich filmów dokumentalnych - na brytyjskim Amazonie można podejrzeć jakie easter eggi czekają na płytkach i jakie będą tytuły owych komentarzy (niektóre pokrywają się z tymi na Oficjalnej). Poniżej zaś prezentujemy jedną z niedokończonych scen z blu-raya, przedstawiającą walkę Sidiousa z Maulem i Savage'em.



Dziś do sprzedaży trafia też boks zwany "Edycją Kolekcjonerską" ze wszystkimi pięcioma sezonami, który prócz nich będzie zawierał 54-stronicową książeczkę "The Art of Star Wars: The Clone Wars". Znajdziemy w niej nie publikowane nigdzie indziej prace koncepcyjne z całego serialu. Za wersję DVD zapłacimy 119.98$, za blu - 149.99$. Warto zauważyć, że Brytyjczycy mają trochę inną wersję kolorystyczną boksu (ciemnofioletowy), a jeśli ktoś chce, może poszukać na tamtejszym Amazonie, gdzie znajdują się również mniejsze zestawy (zawierające od dwóch do czterech sezonów).



Fani LEGO też nie powinni być zawiedzeni, dziś bowiem można kupić również dwie pierwsze części trylogii "The Yoda Chronicles" - "The Phantom Clone" i "Menace of the Sith" (choć tu Wielka Brytania była szybsza, gdzie przygody mistrza są dostępne od 30 września). DVD można kupić w sieci Walmart i jego standardowa cena to 14.98$ (choć trwa właśnie obniżka do niecałych 10$). Obraz również będzie szerokoekranowy, a dźwięk w formacie 5.1. Oto zaś reklama telewizyjna:



UPDATE

USA Today podzieliło się kolejną sceną usuniętą, tym razem przedstawiającą alternatywną wersję końcówki piątego sezonu. Filmik dostępny w linku.

Zapraszamy do dyskusji na forum o "The Clone Wars" i "Yoda Chronicles".
KOMENTARZE (9)
Loading..