TWÓJ KOKPIT
0

Ralph McQuarrie :: Newsy

NEWSY (119) TEKSTY (15)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Analiza zwiastuna drugiego sezonu „Ruchu Oporu”

2019-08-18 19:42:02 Różne

Pierwszy zwiastun drugiego sezonu „Ruchu Oporu” już za nami, przyszedł zatem czas na jego analizę. Jak zwykle pomocna okazała się społeczność Twittera, Reddita, Star Wars Explained, Ziemniaczane Pole Komisarza Seva, a przede wszystkim nasi forumowicze, którym dziękujemy za linki i porady.

Jak zwykle trzeba pamiętać o trailerowych sposobach zwodzenia widza: możemy mieć tekst, który niby pasuje do danego obrazka, ale który w ostatecznej wersji może być wypowiedziany gdzieś indziej. Ale na razie mamy tylko zajawkę.



Tym, co od razu rzuca się w oczy - albo raczej w uszy - są okrzyki bohaterów serialu, którzy ewidentnie znajdują się w sytuacji niebezpiecznej i/lub walczą, a na ekranie widzimy tylko logo Lucasfilmu. To nawiązanie do „The Clone Wars” i jednego ze zwiastunów, w którym krzyczały klony.



Zacznijmy od ujęć, które potwierdzają nam informacje od osób, które widziały już pilota. Ujęcie na Bucketa i CB-23 przyglądających się bezkresowi nadprzestrzeni może być samym początkiem drugiej serii, bo pamiętamy, że Kolos będzie uciekał przed Najwyższym Porządkiem. A do tego nie będzie do końca sprawny - sporo oberwał podczas starcia w finale, więc w zwiastunie widać sporo ujęć, w których bohaterowie starają się go naprawić. Jednym z pomocników będzie ulubieniec publiczności, Opeepit, który chyba nadal nie odzyskał ulubionego mopa.



Oczywiście wszystko spadnie na barki kapitana Dozy, który po pierwsze będzie musiał zapanować nad uszkodzonym okrętem. Na ekranie na dole widać napisy w aurebeshu: „DIAGNOSTICS ERROR” („BŁĄD DIAGNOSTYKI”), a na górze „SECTION C” („SEKCJA C”) oraz „HANGAR” z niewidoczną literą. Po drugie, to on będzie odpowiedzialny za utrzymanie morale wśród pasażerów - a z tym będzie problem, bo, jak wspomina Neeku w zwiastunie, brak będzie wody, jedzenia i paliwa. Wiele osób porównuje tą sytuację do tej z serialu „Battlestar Galactica”, w którym załoga okrętu pragnie dotrzeć do mitycznego globu zwanego Ziemią i musi radzić sobie z podobnymi problemami. Przy okazji, na pierwszym planie drugiego obrazka powyżej widać droida, który już przewijał się w tle - ma ksywkę „toddler”. Jak się zdaje, na razie nie ma oficjalnej desygnacji. Na ostatnim obrazku widać także droida tego samego modelu, co 4D-M1N, czyli „niańkę” Torry. Została ona co prawda postrzelona przez Pyre'a, ale maszynę łatwo naprawić. Albo to inna jednostka.



Skoro o paliwie mowa, to może to ujęcie niekoniecznie pochodzące z pilota, niemniej ciekawe: Neeku trzyma pojemnik z coaxium, a czerwony kolor wskazuje, że zaczęło się ono destabilizować, co może mieć dość wybuchowe skutki.



Jak było już powiedziane w ostatnim „Resistance Rewind”, połączenie piraci plus mieszkańcy Kolosa nie będzie zbyt szczęśliwe. Na zajawce widać, że Kragan mimo że pomógł naszym bohaterom pod koniec pierwszego sezonu, będzie próbował wykorzystać sytuację i (być może) namawiać pasażerów do buntu - tutaj w rozmowie z Ciotką Z. Wiemy, że jego kamraci będą mu bezwzględnie posłuszni, ciekawe tylko co takiego zrobi Synara. Po ujęciach z dalszych odcinków wygląda na to, że jednak stanie po stronie drużyny Fireball.



A tu już spoiler - (Spoiler):w pierwszym odcinku na okręt dostanie się (czy właściwie nadal tam przebywał) czarny BB, który po wyjściu Kolosa z nadprzestrzeni będzie usiłował wysłać Najwyższemu Porządkowi koordynaty. Napadnie też na CB, która straci głowę. Na pomoc droidce ruszy Neeku, lecz zostanie złapany. W końcu na miejscu znajdą się Kazuda oraz Torra i dokopią przeciwnikowi, co panna Doza prezentuje na załączonym obrazku.(Koniec Spoilera)



Co tam u Tam? Pierwszy obrazek pochodzi ewidentnie z pilota, bo dziewczyna ma jeszcze na sobie swój strój mechaniczki. I, jak wiemy ze spoilerów, (Spoiler):odcinek będzie się kończył symboliczną sceną, w której dziewczyna będzie się wahać czy założył hełm pilota. W końcu jednak to zrobi.(Koniec Spoilera)



Wygląda na to, że po pilocie pierwszym dużym aktem może być wizyta na oceanicznej planecie - prawdopodobnie Kolos będzie szukał miejsca, gdzie będzie można uzupełnić paliwo i zapasy. Po premierze zwiastuna padały propozycje, że może być to Glee Anselm z uwagi na jej piękno i fakt, że planeta ta - chyba głównie dzięki „Hanowi Solo” zyskuje popularność i staje się czymś więcej niż tylko wzmianką w biografii Kita Fisto. I faktycznie można zaobserwować tu wspaniałe koralowce, ale, jak okaże się poniżej, raczej nie jest to ojczyzna Nautolan. Doza zapewne pośle Asy przodem, a ci natrafią na latające stwory, które niekoniecznie będą przyjaźnie nastawione - w zwiastunie jeden z nich atakuje Freyę.



Tu mamy mieszkańców wodnej planety, co widać po ich opływowej sylwetce, płetwach na łydkach i skrzelach. Ich włócznie są raczej proste, ale będziemy mieć typowy dla Sagi wątek walki (bo do tej rzecz jasna dojdzie) pomiędzy „prymitywnymi” obcymi a zaawansowanym technologicznie wrogiem. W delegację przybędzie Kazuda wraz z Griffem - i, jak przekonamy się dalej, wygląda na to, że asy, których nie mieliśmy okazji dotąd dość dobrze poznać, będą miały swoje własne historie. Talloran sarkastycznie gratuluje Kazudzie bystrości umysłu, gdy ten domyśla się, że stojąca przed nimi kobieta jest przywódczynią. Możemy zgadywać, że to właśnie jest grana przez Lucy Lawless aeosiańska królowa, a zatem jej poddani to Aeosianie. Zapewne Doza będzie chciał negocjować z nią możliwość pozostania na planecie.



Oczywiście mieszkańcy nie zaznają długo spokoju, gdyż Najwyższy Porządek szybko znajdzie drogę do wrogów. W trailerze pada sugestia, że Ryvora będzie pomagała swoim nowym pracodawcom namierzać dawnych przyjaciół. Aeosianie, nazwijmy ich tak, staną jednak do walki na grzbietach latających stworów, wyposażeni we włócznie i osłonięci maskami.



Inny odcinek będzie się dział na śnieżnej planecie, których co prawda w Sadze mamy od groma, ale ta osobliwie przypomina Orto Plutonię, wystarczy spojrzeć na filary w tle (porównanie). Glob ten pojawił się w pierwszym sezonie TCW, gdzie stanowił główne źródło konfliktu pomiędzy Pantoranami a Talzami. Jeśli to faktycznie on, to ciekawie będzie zobaczyć co się stało z nim dalej. Nawiasem, kurtka Torry z jednej strony przypomina tą, którą nosiła Leia w „Imperium”, z drugiej może nawiązywać do kostiumu Padme z „Wojen klonów” Tartakovsky'ego, zwanego „snow bunny”. A ponadto w kokpicie „Fireball” widać kogoś (Kazudę?) próbującego powstrzymać Bugglesa przed wyskoczeniem.



Na tej planecie (znów: spójrzcie na filary w tle) pojawi się latający stwór o kościstym ogonie, na którego natkną się asy... oraz piraci Kragana.



Tu mamy zieloną planetę troszeczkę przypominającą D'Qar, choć nie widać pierścienia planetarnego (aczkolwiek w filmach nie jest on widoczny na wszystkich ujęciach). Wiemy z przecieków, że (Spoiler):po wyskoczeniu z nadprzestrzeni Kolos będzie próbował się skontaktować z bazą Ruchu Oporu, lecz nie uzyska odpowiedzi - prawdopodobnie dlatego, że już rozpoczęła się ewakuacja, a zarazem fabuła „Ostatniego Jedi”.(Koniec Spoilera) Może to też być pokryty gęstym lasem glob, który widać później. Tu padają różne propozycje: być może jest to Troiken, ojczyzna rasy Xexto, który pojawił się w „Age of Rebellion: Han Solo”. Przemytnik natrafił na nim na grupę Gozzów, czyli przedstawicieli gatunku Fliksa, których to widzimy w tymże otoczeniu. Druga opcja to właśnie ich ojczyzna, którą może być planeta Talivar, gdzie żyła matka Fliksa. Inni mówią o Teharze, gdyż ewidentnie zostanie tam rozwinięty wątek Kela i Eili. Jeszcze inni o Onderonie.



Kazuda, CB oraz dzieciaki z Teharu przybędą do miejsca, które wygląda na świątynię. Znajduje się tam też symbol (o którego rozpoznawaniu mówi Kel), który przypomina nieco yin i yang, tyle że zamiast kół i linii składa się z ryby (przywodzącej na myśl karpia koi, czyli kolejny ukłon w stronę kultury wschodu) i węża. Yin i yang oznacza równowagę i dychotomię dobra/zła, mężczyzny/kobiety, słońca/księżyca i tak dalej. Ale żeby było jeszcze ciekawiej, do symbolu feng shui nawiązuje też mozaika w świątyni na Ahch-To, którą Luke pokazuje Rey. Przedstawia ona tak zwanego Pierwszego Jedi, wedle legendy założyciela Zakonu. Wygląda na to, że mimo iż serial nie opowiada o rycerzach, to i tak sprawy związane z Mocą go nie ominą.

Nawiasem mówiąc, Kel i Eila mają nowe stroje, a Kazuda nie.



Niewielka osada, która bardzo wielu osobom przywodzi na myśl Batuu z uwagi na charakterystyczną architekturę, choć podobne budowle pojawiają się właściwie od czasów, gdy na ekranach kin zadebiutowała Tatooine. Jeśli to faktycznie ta planeta, to raczej nie jest to Black Spire, gdyż ta wioska jest po pierwsze za mała, po drugie brak w niech charakterystycznego skamieniałego drzewa - Czarnej Iglicy, od której osada wzięła nazwę. Pojawiła się też myśl, że to to samo miejsce, co w materiałach, które do tej pory zobaczyliśmy odnośnie „The Mandalorian” (porównanie, zwróćcie uwagę na żółte płachty).

Kazuda, jak to Kazuda, nie byłby sobą, gdyby się nie wywrócił, ale w tej scence mamy ważną informację - młodzieniec mówi, że niegdyś był szpiegiem, co może oznaczać, że odcinki o ukrywaniu się mamy za sobą i będzie nieco więcej akcji. Mamy też nowe owoce - ich obecność to poniekąd tradycja w animacjach, miejmy jednak nadzieję, że nie będzie (równie tradycyjnego) poświęconego im odcinka.

Nawiasem, pojazd widoczny na pierwszym obrazku jest bardzo podobny do Star Commutera ze Star Tours, który widzieliśmy też choćby w pierwszym sezonie „Rebels”. Na zwiastunie jest scena, w której Orka, Flix i CB-23 obijają się w jego wnętrzu.


W scenie na tejże planecie (patrzcie na tło) Kazuda, Torra i tym razem Freya spotkają się ze starszą kobietą wyglądającą na szamankę lub inną duchową przywódczynię. Mówi ona o „starożytnym źródle mocy” i wygląda na to, że będzie nim urządzenie, na które natrafi Xiono. Jego piramidowaty kształt przywodzi na myśl technologię Sithów lub znane z KOTOR-ów rakatańskie więzienie umysłu, które - jak głosi nazwa - służyło Rakatonom do więżenia umysłów osób, które uważali za niewygodne, na przykład przestępców.

Jeszcze ciekawsze są symbole w tle. Stworzył je Ralph McQuarrie w latach siedemdziesiątych, ale pojawiły się kilkakrotnie dopiero w nowszych źródłach, między innymi świątyni Jedi na Lothalu, świątyni Sithów na Malachorze, gdzie Ahsoka nazwała je „starożytnym językiem” („Rebelianci”) oraz grobowcu Bane'a na Korribanie (TCW). Prawdopodobnie pokażą się w „Jedi: Fallen Order” - widać je na głównej grafice (tej z mieczem), a także pracach koncepcyjnych (klik i klik). Można je także dostrzec w grafikach z dodatku o Ossusie w „The Old Republic” (klik). Są zatem ewidentnie związane z zakonami Mocy. Zobaczymy jak sprawę przedstawi serial.



W osadzie dojdzie do eksplozji, która - jak możemy się domyślać - będzie związana z owym urządzeniem. Jeśli przyjrzycie się uważnie, to na pierwszym obrazku, mniej więcej w epicentrum wybuchu, zobaczycie coś podobnego do skraplacza parowego. Nie oznacza to oczywiście, że to Tatooine, bo ta technologia była dość rozpowszechniona w galaktyce.



Tu w sumie nie wiadomo do końca gdzie to umieścić, ale kolorystycznie ujęcia pasują do powyższych, choć sytuacja może się też kojarzyć z bestią zillo. Kazuda natknie się na jakiegoś dużego, smokopodobnego stwora, który nie będzie miał zbyt przyjaznych zamiarów.



Kolejny wątek będzie związany z centrum rozrywki/kasynem/klubem należącym do Hutta (popatrzcie na prawą stronę stacji, jest tam logo przypominające naszego nowego bohatera). Znajduje się ono w fioletowej przestrzeni, na co warto zwrócić uwagę, bo podpowiada to mniej więcej które momenty ze zwiastuna dzieją się właśnie tam. Po pierwsze, w zajawce jest Doza mówiący, że asy sobie z tym poradzą, cokolwiek to będzie - może jakaś misja związana z Fazonem i Huttem. Po drugie, pojawia się widoczne wyżej ujęcie, w którym do Torry strzela nowy myśliwiec wyposażony w pięć dysz. W innym z kolei wygląda na to, jakby eskortował ją, Kazudę i Hype'a, więc może do nieporozumienia dojdzie jedynie na początku.



Niektórzy uważają, że Hutt - którego Oficjalna ponownie w swoim artykule określa mianem „nowego” - to dorosły Rotta, ale jest to raczej myślenie życzeniowe, bo wygląd się nie zgadza. Za to bohater jest bardzo podobny do Aroka, jednego z członków pięciu huttańskich rodzin, który pojawiał się parokrotnie w TCW. Trochę nie pasuje za to charakter, bo wydaje się, że mamy tu kogoś zbliżonego bardziej do Grabali z „Freemakerów”. I kogoś, kto dobrze zna Hype'a. A jak znamy Huttów, może to oznaczać, że rodiański pilot miał jakieś porachunki w półświatku. Warto też popatrzeć na nowego droida.



Przyjrzyjmy się nowym postaciom. W zwiastunie parokrotnie przewija się niebieskoskóra kobieta, która być może jest członkinią jakiejś nowej odmiany Niktów - spójrzcie na charakterystyczną „koronę” z kolców dookoła górnej części twarzy. No i trzyma się blisko Neeku, więc może będzie między nimi coś więcej? Wydaje się, że pojawi się we wcześniejszych odcinkach, które najprawdopodobniej będą dotyczyły problemów Kolosa. Wskazują na to dwie rzeczy. Po pierwsze, trzyma ona datapad ze schematem stacji, więc może, podobnie jak Vozo, też jest inżynierem. Po drugie, na powyższym obrazku popychają ją piraci (swoją drogą, pojawiają się też tam kolejni nowi bohaterowie), więc zapewne wejdzie z nimi w konflikt.

Kobieta mówi o planetach, które jedna po drugiej poddają się Najwyższemu Porządkowi. To akurat prawda, bo między innymi ze „Słownika ilustrowanego” do „Ostatniego Jedi” wiadomo, że po zniszczeniu Hosnian wiele rządów było tak przerażonych, że dobrowolnie oddało władzę państwu Snoke'a.



Ten mężczyzna to podobno Hamato Xiono, ojciec Kazudy. Wielu fanów zarzeka się bowiem, że brzmi on jak Tzi Ma, aktor wcielający się w jego rolę. Z drugiej strony, pan Xiono do tej pory nie zaprezentował się jako ktoś sympatyczny (wypominał, może nie do końca niesłusznie, Kazudzie pomoc, którą mu okazał, nazywał Ruch Oporu bandą ekstremistów), a tutaj ostrzega młodzieńca przed łowcami nagród i brzmi, jakby był autentycznie zatroskany. No chyba że to jedna wielka gra, bo sporo osób - z uwagi na jego centrystyczne poglądy - uważa, że był on kolaborantem Najwyższego Porządku. Albo po prostu to ktoś zupełnie inny.

Scena na zwiastunie z łowcami nagród może być specjalnie tak zmontowana, byśmy myśleli, że zobaczymy ich wszystkich naraz, a tymczasem mogą oni pojawiać się w zupełnie różnych epizodach. Ale na razie pracujmy z tym, co mamy. Na pewno wróci Guaviańska Banda Śmierci, której członkowie w pierwszym sezonie ścigali Marcusa Speedstara.



Jest też Sidon Ithano, pirat, przemytnik i przedsiębiorca, a przede wszystkim ulubieniec fanów. W „Przebudzeniu Mocy” ma dość małą rólkę (on i Quiggold mieli przewieźć Finna, gdy chciał uciec od Rey i widma wojny), ale i tak sporo osób przewiduje, że stanie się on swego rodzaju Bobą Fettem trylogii sequeli. Czas pokaże, tymczasem warto sobie uświadomić, że w tym okresie w jego załodze znajdował się już Kix, klon i były żołnierz armii Republiki. O tym, jak się w niej znalazł, przeczytacie w naszym artykule, a najlepiej w opowiadaniu „Crimson Corsair and the Lost Treasure of Count Dooku”. Byłoby szkoda, gdyby twórcy nie wykorzystali okazji pokazania go, biorąc pod uwagę jak popularne stało się TCW.

A skoro o TCW mowa, to fani konfliktu pomiędzy Republiką a Separatystami na pewno zwrócili uwagę na odświeżone modele superdroidów bojowych B2, które przewijają się w zwiastunie. To oczywiście gdybanie, ale po uratowaniu Kiksa załoga Karmazynowego Korsarza miała wyruszyć do byłych twierdz Konfederatów, o których wiedzę posiadał klon. Może widoczne w trailerze B2 będą związane właśnie z Sidonem.



A tu już mamy łowcę nagród pełną gębą - to Iktotchi, czyli przedstawiciel tej samej rasy, co mistrz Saesee Tiin. Zresztą, nie tylko gatunek mają wspólny, bo jego hełm to jasne nawiązanie do tego, który nosił Jedi w „Wojnach klonów”... ale Tartakovsky'ego (porównanie). Mężczyzna ma stylizowaną czaszkę na naramienniku, a w walce posługuje się toporem, który potrafi generować coś w rodzaju wybuchu energii. Dlatego też można sądzić, że mamy tu do czynienia z postacią ujawnioną przez Oficjalną - Aksem Tagrinem. „Ax” to bowiem „topór”, a padają też sugestie, że całe imię to suchar w stylu Ima-Gun Di - „ax to grind” („topór do zgniatania/mielenia”).



Spójrzmy na maszyny. Powrócą standardowe okręty Najwyższego Porządku, to jest TIE oraz krążownik typu Resurgent. Pokaże się także, jeśli wierzyć znawcom, zupełnie nowy model X-winga. Na powyższym obrazku widać w tle jeszcze jakieś transportowce, nieco przypominające GR-75, którymi rebelianci uciekali z Hoth. Nawiasem, obecność maszyn Ruchu Oporu oznacza, że nasi bohaterowie w końcu do nich dołączą.



Yeager też wkroczy do akcji... i wygląda na to, że zaatakuje go jakiś stwór, może jeden z powyższych.



Tu nowa jednostka po prawej. Na drugim obrazku jest coś przypominającego z jednej strony barkę żaglową, z drugiej statek piracki. Ithano miał własną, zmodyfikowaną barkę, choć ta została zniszczona podczas poszukiwań skarbu Dooku.



W „fioletowym kosmosie” w pobliżu placówki Hutta można zobaczyć myśliwiec inny, zdaje się, niż ten omawiany powyżej. Ponadto Kazuda trafi w swojej „Fireball” do bardzo gęstego pola asteroid, gdzie będą ścigać go czerwone jednostki, które pod tym kątem wyglądają trochę jak YT-1300, czyli ten sam model co „Sokół”. Może też wyszły z koreliańskich stoczni? Barwa wskazuje albo na Guaviańską Bandę Śmierci, albo na Karmazynowego Korsarza.



Popatrzmy na Najwyższy Porządek. Tamara chyba będzie miała lekki problem z wojskową dyscypliną, na powyższym obrazku widać jak nerwowo gdzieś biegnie. Prawdopodobnie na jakąś odprawę lub musztrę w hangarze. Albo na przydzielenie maszyny. Dziwi jednak brak jakichkolwiek innych pilotów, można dostrzec jedynie niewyraźne postaci w tle.



Tu mamy starych znajomych: Pyre'a, Tierny... i kapitan Phasmę, która najwidoczniej jeszcze nie zginęła (albo jakimś cudem znowu przeżyła, ale to już mniej prawdopodobne). Oznacza to, że jesteśmy jeszcze w czasie trwania akcji „Ostatniego Jedi”. Ale nie na długo, jak się jeszcze przekonamy.

Jeśli Phasma odejdzie z serialu, być może jej rolę przejmie wspomniany przez Oficjalną generał Hux.



Nowi szturmowcy, którzy, jak wynika z tła, pojawią się na lesistej planecie. Nowi, choć nie do końca, bo po pierwsze ten wariant jeszcze nie pojawił się w kanonie, ale za to u Hasbro. Mowa o mountain troopers, czyli szturmowcach górskich z Black Series, sprzedawanych razem z Kylo Renem i Pyre'em. Po drugie, wydaje się, że źródłem inspiracji był niewykorzystany koncept z „Przebudzenia Mocy”.



Tutaj mamy dwa możliwe scenariusze tłumaczące dlaczego Najwyższy Porządek strzela do swoich. Ten bardziej prawdopodobny to kradzież myśliwca przez siły Ruchu Oporu - motyw bardzo typowy dla Sagi. Drugi to bunt w szeregach, może nawet ze strony Tam. Tylko czy scenarzyści zdecydowaliby się na to tak wcześnie? Zwiastuny przed premierą zawsze pokazują pierwszą połowę sezonu, więc na taką ewentualność przyjdzie nam zapewne poczekać.



Pamiętacie technika radarowego Matta? Jeśli nie oglądaliście „Saturday Night Live” z udziałem Adama Drivera, zróbcie to koniecznie teraz. Wygląda na to, że ta profesja, wraz ze stosownym odzieniem roboczym, stanie się kanoniczna (teraz tylko czekać na Millicent). Swoją drogą, zdaje się, że to ujęcie może pochodzić z tego samego odcinka, co te punkt wyżej. Kazuda i Neeku chyba są razem na pokładzie krążownika i być może przebrali się za techników Najwyższego Porządku, by zdbyć jakieś informacje od wroga.



Jest i Kylo. Tu powracamy do wątku podjętego przy okazji punktu o Phasmie: gdzie dokładnie na linii czasu jesteśmy? Skoro Oficjalna nazywa go już Najwyższym Wodzem, to musiało już dojść do morderstwa Snoke'a. Nie oznacza to oczywiście, że ten epizod będzie się dział już po filmie, bo do jego końca jeszcze trochę zostało, więc Ren mógłby znaleźć pięć minut, by „wpaść”. Tym bardziej, że raczej powinniśmy się spodziewać, że będzie on kimś w rodzaju Dartha Vadera w „Rebeliantach” - kimś, kto będzie występował krótko i raczej gościnnie. Z drugiej strony, „Ruch Oporu” musi w końcu wyjść poza ósmy epizod, a są głosy, które mówią, że nawet będzie stanowił pomost do dziewiątego.

Widać też, że Kylo nauczył się od Snoke'a manipulacji ludźmi na odległość i będzie chciał ukarać Tierny za niekompetencję.



Na koniec ujęcia, które ciężko gdziekolwiek wpasować. Za Yeagerem znajduje się napis „LEADERB”, w całości „LEADERBOARD”, „TABELA WYNIKÓW”, a pod spodem lista nazwisk naszych pilotów. Czyżby chciało im się nadal ścigać nawet w obliczu wojny?



Tu wybucha coś dużego w kosmosie, w tle widać asteroidy. Myśliwiec chyba należy do Yeagera, ale nie widać wyraźnie.



Kazuda kogoś ogłusza. Biorąc pod uwagę jego wrodzone zdolności do posługiwania się blasterem, może to i lepiej, że nie strzela z trybem zabijania. Ale z drugiej strony nadal oznacza to, że poziom przemocy w serialu jest dość niski i rzadko ktoś kogoś pozbawia życia.

To wszystko, co udało nam się znaleźć - a może Wy macie jakieś pomysły i spostrzeżenia? Podzielcie się nimi w komentarzach i na forum.
KOMENTARZE (9)

SDCC 2019: Wieści o muzeum Lucasa

2019-07-25 21:25:43

Na San Diego Comic Con 2019 miała miejsce mała prezentacja powstającego w Los Angeles dokładniej w Exposition Park, muzeum Lucasa Sztuk Narracyjnych. Muzeum będzie koncentrować się na tym, co sztuka może powiedzieć, oraz z jakim efektem historia oddziałuje na ludzi. Muzeum będzie podzielone na sześć sekcji: sztuka amerykańska, ilustracje do książek dla dzieci, kino, komiks, fotografia i świat przed 1950. Znajdą się tu zarówno wczesne egipskie hieroglify wyryte na kamieniach, jak i oryginalne obrazy tła z „Gwiezdnych Wojen”.



Nas interesują przede wszystkim elementy około Lucasowe. Jednym z nich będzie model drugiej Gwiazdy Śmierci użyty w „Powrocie Jedi”. Nigdy wcześniej nie był pokazywany publiczności. Ma 182 cm wysokości. Nie zabraknie też grafik Ralpha McQuarriego, w tym słynna scena walki Luke’a z Vaderem z pierwotnych szkiców do „Nowej nadziei” jak i Yoda z „Imperium kontratakuje”. Zobaczymy też wiele scenopisów z klasycznej trylogii. Fani Indiany Jonesa będą mogli zobaczyć Arkę przymierza. Będzie też coś z „Willow”. No i zobaczymy kolekcję mieczy świetlnych z filmów I-VI.

My czekamy na informacje, kiedy muzeum zostanie oficjalnie otworzone.
KOMENTARZE (3)

Dokrętki, przecieki i wypowiedzi Daisy o „Skywalker. Odrodzenie”

2019-07-09 18:14:20

Oficjalnie jeśli chodzi o Epizod IX panuje cisza, ale pojawiają się pewne ciekawe rzeczy. Po pierwsze dokrętki, po drugie przecieki, a po trzecie odtwórczyni Rey znowu nadaje.

Dokrętki w Black Park



J.J. Abrams i jego ekipa zabierają się za dokrętki i wracają do Black Park niedaleko Pinewood. Przy „Skywalker. Odrodzenie” ta lokacja była wykorzystywana dość mocno, nasi redaktorzy nawet ją odwiedzili. Przynajmniej takie chodzą słuchy. Mówi się, że zdjęcia mają potrwać od lipca do września i w tym jest trochę problemów. Po pierwsze mniej więcej pokrywa się to z terminarzem z zeszłego roku, gdy trwały tam normalne zdjęcia. Po drugie Bad Robot kilka tygodni temu podało informację, że robocza wersja Epizodu IX była już pokazywana pewnym osobom. Owszem dokrętki zawsze wchodzą w grę, ale czy na pewno takie duże? Po trzecie jeśli popatrzymy na terminy poprzednich grudniowych filmów, na przełomie sierpnia i września większość obrazu powinna być już ukończona. W grę wchodzą najprawdopodobniej trzy możliwości. Albo zdjęcia w Black Park będą, ale podane w sieci przez różne źródła terminy, są faktycznie skopiowane z zeszłego roku. Druga możliwość jest taka, że zdjęcia mogą nie dotyczyć „Gwiezdnych Wojen”, a na przykład Bonda. Trzecia, że mieszają się informacje. Obecnie trwa konstrukcja scenografii. Prawdopodobnie jak uda się zobaczyć co to jest, będziemy wiedzieć więcej.



Wycięk szkiców koncepcyjnych


Druga ciekawa informacja to wyciek konceptów. Można je obejrzeć na MakingStarWars.Net, ale uwaga są naprawdę koszmarnej jakości, ledwo co na nich widać. Na jednej z nich można dostrzec, coś co przypomina Mustafar i zamek Vadera, a także szkice Ralpha McQuarriego o których pisaliśmy tutaj.

Daisy Ridley o „Skywalker. Odrodzenie”


Daisy Ridley dalej kontynuuje swoją medialną podróż i co pewien czas wspomina o „Gwiezdnych Wojnach”. Jej zdaniem „Skywalker. Odrodzenie” to film inny gatunkowo niż dwa poprzednie. Jest bardzo emocjonalny. Daisy brakowało scen z Johnem Boyegą w „Ostatnim Jedi”, teraz jak twierdzi grają razem i dodatkowo dołączył do nich Oscar Isaac. Jej zdaniem to coś, jakby dzieciaki wyruszały po przygodę.

Dodatkowo Ridley podkreśla, że kwestia rodziców Rey zostanie rozwiązana przed końcem filmu. Daisy przyznaje, że nie zrobiła wszystkich popisów kaskaderskich samodzielnie, włącznie w wskakiwaniem na TIE Fightera. Ale to nie znaczy, że jej dublerka miała dużo do zrobienia na planie, Daisy wykonała jakieś 95% roboty. Ridley wspomniała o dziwnych teoriach fanowskich, które się nie sprawdziły, jak podróże w czasie, czy Kylo jako dziecko. Za to fani jej zdaniem dobrze odgadli kolor promocyjny logo.

Daisy wspomniała także Colina Trevorrowa z którym kiedyś wybrała się na obiad i poopowiadał jej kilka rzeczy o swoim scenariuszu. Niewiele mówiąc, Ridley sugeruje, że był to inny kierunek. Za to aktorka spodziewa się, że film zostanie lepiej odebrany przez fanów niż jego poprzednik. Także ze względu na wkład Chrisa Terrio, który miał biblię „Gwiezdnych Wojen” i bardzo pilnował nawiązań i smaczków, które wychwycą fani. W filmie zobaczymy zabawne relację trójki przyjaciół, no i tę dziwną między Rey i Kylo. W tym ostatnim przypadku czeka nas świetna walka, zapewnia aktorka.

Szalone teorie i nie tylko



My zaś czekamy na San Diego Comic Con. Oficjalnie nic o Epizodzie IX nie będzie, ale chyba można spodziewać się choćby wystawy ze strojami. Poniżej widać kostium Poe.



Tymczasem w analizie ujawnionych zdjęć ktoś dostrzegł rycerza Ren stojącego z tyłu, podczas naprawiania maski Kylo Rena.



Na koniec szalone teorie. Jedna mówi, że Rey będzie drugim wybrańcem. Inna sugeruje, że Matt Smith jednak zagra Palpatine’a. Pojawia się też sugestia, że w finalnym pojedynku zobaczymy duchy.
KOMENTARZE (52)

P&O 330: Na ile Mos Espa to kopia Mos Eisley a na ile nowy projekt?

2019-05-05 05:37:08



Dziś ciekawe pytanie o kształtowanie się „Mrocznego widma”. Odpowiada Doug Chiang.



P: Projektant konceptów oryginalnej trylogii, Ralph McQuarrie, ustanowił wygląd Tatooine i Mos Eisley. Jakie są istotne różnice w wyglądzie Mos Espy w Epizodzie I?

O Ważne dla nas było to by Tatooine było z jednej strony znajome, z drugiej nie chcieliśmy odtwarzać czegoś, co widzieliśmy już wcześniej. Dlatego rezultatem było to, że jeden z pierwszych pomysłów, które starałem się zrealizować w Mos Espie, było to aby całe miasto znajdowało się w wgłębieniu, coś w stylu domostwa Luke’a w „Nowej nadziei”. Ten pomysł miasta zatopionego na pustyni do mnie przemawiał, bo wziąłem pomysł Ralpha McQuarriego i go rozwinąłem. Jednak potem uznaliśmy, że to uczynimy Mos Espę bardziej znaną, niż nieznaną.
KOMENTARZE (7)

Celebration Chicago 2019: Panel o „The Rise of Skywalker”

2019-04-16 22:39:34

Panel o „The Rise of Skywalker” to było mocne otwarcie Star Wars Celebration 2019 w Chicago. Panel możecie obejrzeć poniżej. Najważniejsze ciekawostki wynotowaliśmy.



J.J. Abrams zauważył, że prace nad filmem wciąż trwają. Obecnie jest to głównie montaż i praca nad efektami specjalnymi. Abrams wspominał też jak ważne jest to, by ten film zarówno spinał całą dziewięcioczęściową sagę, nową trylogię, ale przy tym był także pełnoprawnym niezależnym obrazem. Mówił też, że film jest przede wszystkim o nowym pokoleniu, i tym jak błądzi między jasną i ciemną stroną. Zaś główny szwarccharakter został określony jako wielkie zło (bez mówienia kim on jest, obecnie wiemy już o kogo chodzi).

Abrams potwierdził ponadto, że nie chcieli ani obsadzać nikogo w roli Lei, ani generować komputerowo Carrie Fisher. Szczęśliwie udało się zmontować sceny z tego, czego nie wykorzystano przy „Przebudzeniu Mocy”, tak by Leia i Carrie były obecne w filmie.

„The Rise of Skywalker” nie zaczyna się zaraz po „Ostatnim Jedi”. Minął jakiś czas, ale jeszcze nie zdradzono jak długi. Bohaterowie zaś znów będą razem i razem będą przeżywać kolejną przygodę.

Zdjęcia w Jordanii trwały trzy tygodnie, ale przygotowania do nich zajęły dużo więcej. Anthony Daniels mówi, że gdy zobaczył Wadi Rum bardzo mu przypominało szkice Ralpha McQuarriego. Abrams mówił, że starali się kręcić na lokacjach (Jordania, Anglia i inne nieokreślone na panelu miejsca), budowali też duże dekoracje.

Na panelu pokazano też zdjęcia nowego obcego imieniem „Klad”, którego Chewie ściągnął do Ruchu Oporu, a także małego robota D-O. Podobnie jak w przypadku BB-8, tak i tu w pełni działająca wersja pojawiła się dopiero na Celebration.

Billy Dee Williams na panelu bardzo chwalił Abramsa, zaś prace nad „The Rise of Skywalker” określił mianem wyjątkowych i bardzo ważnych w całym jego życiu.

Naomie Ackie opowiedziała zaś historię swojego angażu. Była w domu w łóżku, na dole spał jej przyjaciel. Nagle jak dostała telefon zaczęła krzyczeć. Jej ojciec przyleciał, początkowo ciężko było mu wytłumaczyć, że to sprawa telefonu a nie kolegi. Ale poszło. Stephen Colbert zapytał Naomie o to, czy gra córkę Landa (pamiętamy ploty o Verze). Aktorka odparła na to, że Lando w sumie w galaktyce to może mieć bardzo wiele dzieci.

John Boyega mówił, że Finn w końcu się odnalazł w Ruchu Oporu. Ma też nowy świetny, własny strój. Natomiast relację Finn, Rey, Rose określał jako trójkąt miłosny, a jak się doda do tego Poe i Bena to już robi się z tego skomplikowany wielokąt.

Daisy Ridley powiedziała, że Rey zaczęła czytać te książki Jedi, ale jeszcze wszystkiego się nie nauczyła. Zapytana o to, czy zobaczymy jakieś nowe umiejętności Mocy, nie chciała odpowiadać wprost. Ale pochwaliła to co robił koordynator kaskaderów. Daisy obiecała, że w filmie nie zobaczymy ani pół-nagiego Kylo Rena, ani tym bardziej nagiego (co sugerował Oscar Isaac).

J.J. Abrams mówiąc o Kelly Marie Tran uznał, że jej angaż był najlepszą decyzją Riana Johnsona w kontekście „Gwiezdnych Wojen”. (Do tego wątku jeszcze wrócimy).

Na panelu już po pokazie teasera pojawił się też Ian McDiarmid. Już później aktor potwierdził, że to śmiech z prequeli i nie należy się spodziewać, że zostanie wykorzystany w filmie.

Przy okazji panelu Abrams udzielił kilku wywiadów w mediach. Jeden z nich wspominaliśmy ostatnio. Tam znalazła się wypowiedź Abramsa o tym, że Rian Johnson napisał pierwszy scenariusz „Ostatniego Jedi” zanim obaj mieli okazję porozmawiać. Potem było to trochę prostowane, że nie do końca o to chodziło, ale kwestia pewnych niezgodności między filmami jest zauważalna. Jedna z nich to choćby rodzice Rey. Tu pojawiła się sugestia, że J.J. rozwinie ten wątek, ale tak, by nie zaprzeczać wprost Epizodowi VIII.



Natomiast Abrams przyznał, że konsultował pewne rozwiązania fabularne z Lawrencem Kasdanem, Georgem Lucasem (podobno kwestia powrotu Palpatine’a), czy Rianem Johnsonem. Podkreślał również, że ten film musi być kulminacją poprzednich.

Kathleen Kennedy mówiąc o tytule twierdzi, że on niewiele ujawnia. Jest prowokujący, daje do myślenia, ale nie zdradza fabuły. Zaś słowo „Skywalker” dobrze podsumowuje te 40 lat. Natomiast w innym wywiadzie Kennedy wspomniała, że jest jedną z niewielu osób, która miała okazję przeczytać cały scenariusz. Jest tam dużo konfliktu, ale przede wszystkim daje on nadzieję.







Na premierę musimy poczekać do grudnia.
KOMENTARZE (62)

Werner Herzog i inne plotki o „The Mandalorian”

2018-10-11 20:58:49

Zaczynamy od plotek aktorskich. Otóż, wbrew wcześniejszym doniesieniom Pedro Pascal raczej nie wystąpi w serialu „The Mandalorian”. Podobno kandydatem do głównej roli jest John Leguizamo. W każdym razie tu czekamy na oficjalne potwierdzenie, miejmy nadzieję, że takie będzie miało miejsce niebawem.

Werner Herzog, Bryce Dallas Howard i Taika Waititi



Ale to nie koniec aktorskich plotek. Otóż jakoby Taika Waititi i Bryce Dallas Howard nie tylko będą reżyserować po jednym odcinku, ale również zagrają jakieś mniejsze role. Jeszcze ciekawsze jest inna plotka mówiąca o udziale Wernera Herzoga w serialu. Słynny niemiecki reżyser niedawno przyznał, że będzie pracował przy znanej marce, ale na razie nie może nic ujawnić. Ustalono tylko, że projekt nad którym pracuje ma kodową nazwę „Huckleberry”. Szpiedzy MakingStarWars odkryli, że ludzie na planie „The Mandalorian” mają faktycznie plakietki z nazwą „Huckleberry”. Czy Werner Herzog gra w serialu? Co jakiś czas pojawia się także z tej strony kamery, więc wszystko jest możliwe. A czy ma jeszcze inną funkcje na planie (reżyser, scenarzysta, producent?), na razie trudno stwierdzić. Jednak wiele wskazuje, że jest zaangażowany.

Przypominamy, że na razie jedyny potwierdzony aktor to Jon Favreau, ale zagra on niewielką rolę.

Za zdjęcia, przynajmniej do części odcinków będzie odpowiadał Greig Fraser, który wcześniej pracował przy „Łotrze 1”. Sam potwierdził swój udział w projekcie.

Inspiracje i inne plotki



Cztery lata temu wśród wieści o potencjalnym filmie o Bobie, pojawiła się informacja, że projekty ze skasowanej gry „Star Wars 1313” będą w pewien sposób użyte w filmie. Film niestety jak wiemy, jest zawieszony (jeśli nie skasowany). Jednak wnikliwi obserwatorzy zauważają podobieństwo pierwszego zdjęcia, do konceptów Boby Fetta z „1313”.



Rysownik komiksowy Phil Noto wrzucił na swój Instagram rysunek Mandalorianina. Podpisał go tytułem serialu. To, że pewnie nas czeka komiks powiązany jest raczej pewne, ale warto zwrócić uwagę na broń. Zwłaszcza w kontekście wykorzystywana różnych źródeł o Mandalorianach i animowanego segmentu z Holiday Special.

Wyświetl ten post na Instagramie.

The Mandalorian - very exciting :)

Post udostępniony przez Phil Noto (@philnoto)



Kolejna ciekawostka została potwierdzona przez Disneya. Otóż Epic Games, twórcy Unreal Engine i Fortnight współpracują z Lucasfilmem, by przerobić ich silnik do generowania grafiki w czasie rzeczywistym tak, by móc to wykorzystać w serialu. Niestety poza tym lakonicznym stwierdzeniem obecnie niewiele wiemy na ten temat.

Zdjęcia z planu



Wspomniana MakingStarWars ma wiele zdjęć z planu w Kalifornii. Na jednym z nich widać nowego obcego. Twierdzą również, że widzieli droida, która bazuje na wcześniejszym pomyśle Ralpha McQuarriego na R2-D2. Pojawią się też szturmowcy. Czy zobaczymy Imperium? Niekoniecznie, ale jakieś wciąż funkcjonujące pozostałości, żeby nie powiedzieć Resztki, raczej tak.



Zdjęcia do serialu trwają. Będzie dostępny w przyszłym roku na platformie streamingowej Disneya.
KOMENTARZE (13)

Tydzień animacji: Już 139 tysięcy dislike’ów „Ruchu Oporu”

2018-09-30 17:20:12



Będzie klapa? Tak przynajmniej wygląda na pierwszy rzut oka, zwłaszcza jak poczyta się w sieci, czy wejdzie na YouTube’a. Zwiastun „Ruchu Oporu” nie porywa to fakt. Animacja miejscami jest dziwna, ale interesującym pytaniem jest to, dlaczego tak wielu oglądających (ponad 139 tys. osób) negatywnie oceniło ten film na YouTubie? Podobał się zaledwie 13 tysiącom. Czy faktycznie jest aż tak źle, że nawet Dave Filoni publicznie zdystansowałął się od serialu, tuż przed premierą zwiastuna? Z okazji tygodnia animacji poprzedzającego premierę nowego serialu, postaramy się przyjrzeć trochę szerzej temu zjawisku, zwłaszcza w kontekście poprzednich seriali animowanych.

Teorie o atakach hejterów od razu odrzucamy. Za mała siła rażenia. Błędy, niestety, popełniono gdzieś indziej.

Po pierwsze należy zadać sobie pytanie, co jest celem zwiastuna? Przedstawienie serialu, czy raczej intensyfikacja marketingu. Normalnie powinno to być to drugie, a za zwiastunem powinny zacząć pojawiać się zdjęcia, informacje i wiele innych rzeczy. W przypadku „Ruchu Oporu” mamy ewidentnie duży problem marketingowy, prawdopodobnie wynikający z tego, że Lucasfilm obecnie cały czas próbuje znaleźć miejsce sagi we współczesnym świecie, a premiera nowego serialu wypadając w tym momencie jest z ich punktu widzenia ni w pięć, ni w dziewięć. Z jednej strony podważają stary model marketingowy, z drugiej pracują nad nowym, więc mamy to co mamy, czyli wrażenie dyletanckiego marketingu robionego na kolanie.



Czy problemem jest animacja?


Problem „Ruchu Oporu” to nie tylko kwestia animacji, ale jest bezpośrednio z marketingiem i umiejętnością sprzedaży tego, co stworzono. Zauważymy, że wcześniejsze seriale Lucasfilmu od czasu „Wojen klonów” Tartakovsky’ego były dość starannie przedstawiane. Wykorzystywano do tego konwenty, gdzie najpierw zapowiadano nowy serial i albo jak w przypadku „Rebeliantów” pokazywano szkice, projekty i zamysły, albo jak w przypadku „Wojen klonów” na koniec panelu pojawił się zwiastun. Dokładnie w ten sposób zbudowano marketing do 7 sezonu „Wojen klonów”. Wpierw zapowiadamy panel nostalgicznie traktujący serial, a pod koniec zapowiadamy kolejny sezon i zwiastun. Momentalnie pierwsze reakcje były pozytywne, a to już ciągnie za sobą resztę. To umiejętność budowania napięcia. W przypadku „Ruchu Oporu” dostaliśmy średnio zmontowany zwiastun, od którego odciął się nawet Filoni i tyle. Jeśli jest to nasz pierwszy kontakt z serialem, a widzimy, że to będzie kolejna bajeczka, wiele osób od razu to skreśla. Potem sytuacja się nakręca.

Należy sobie zadać jednak inne pytanie, czy animacja „Wojen klonów” Filoniego czy „Rebeliantów” była porywająca, rzucająca na kolana? Otóż nie. „Wojny klonów” wyglądały jak drewniane klocki. Czy to się podobało fanom? Niekoniecznie, ale zanim zobaczyli obraz, byli na to przygotowani. Ba nawet w pewien sposób zachęceni. Pierwsze obrazki postaci pojawiły się przed zwiastunem. Pierwszy zwiastun pojawił się na ponad rok przed serialem, a w międzyczasie dostawaliśmy artykuły o tym, dlaczego coś wygląda jak wygląda. Np. Kilian Plunkett o projektowaniu postaci. W Dooku ukazywano tym samym nawiązania do dobrze przyjętego serialu Tartakovsky’ego.

Analogicznie było z „Rebeliantami”, tam zanim pokazano zarys postaci wpierw pokazano fanom świętość, czyli szkice Ralpha McQuarriego. Pierwsze odcinki „Rebeliantów” wyglądają wręcz tragicznie w porównaniu z ostatnimi sezonami „Wojen klonów” Filoniego, ale jednocześnie fani byli już trochę do tego przygotowani i nie doznali „szoku”, więc koncentrują się na akcji. W przypadku „Ruchu Oporu” niby próbowano coś wspominać o anime, ale poza pojedynczymi wypowiedziami na tym się skończyło.

Zły czas dla „Gwiezdnych Wojen”


Drugi problem, którego nie wolno bagatelizować to czas. „Ostatni Jedi” podzielił fanów i spowodował, że ruch niezadowolonych przybrał znacząco na sile. Istniał on w fandomie (choćby po skasowaniu dawnego EU), nagle przestał być marginalny. Nie mówimy tu o tak zwanych toksycznych fanach, którzy atakują twórców, tylko o ludziach niezadowolonych z tego, co dostaliśmy i jednocześnie wątpiących w markę oraz coraz bardziej się od niej dystansujących. Przy słabym marketingu „Hana Solo”, jedna z zasad marketingowych, mówiących, iż jeden niezadowolony klient zniechęci 3-4 kolejne osoby, tu okazała się prawdziwa. Można się łudzić, że to efekt bojkotu, ale bardziej mamy problem z rozgrzanym, konkurencyjnym rynkiem, na którym trzeba uważać co się sprzedaje i jak.

Lucasfilm nie potrafił zareklamować swojego produktu, ani tym bardziej przekonać negatywnie nastawionych odbiorców do „Gwiezdnych Wojen”. „Ruch Oporu” cierpi dokładnie z tego samego powodu, co „Solo”. Dostajemy znów jakiś niedorobiony i dla szerokiego odbiorcy niechciany produkt, w dodatku kolejny i... łapki w dół. Zamiast przerywać złą passę, nowy serial wpisuje się w nią. Kolejni ludzie, którzy to widzą, chcąc nie chcąc, często już mają wyrobione zdanie i koło się zamyka.

Czy „Ruch Oporu” jest więc skazany na porażkę? Nie. Warto przypomnieć, że wciąż nie widzieliśmy serialu i niewiele o nim wiemy. Po prostu marketingowcy w LFL zafundowali mu ciężki start. Pozostaje mieć nadzieję, że finalny produkt będzie lepszy niż to, co pokazują nam ludzie zajmujący się jego sprzedażą i będzie możliwość cieszenia się z niego przez kilka sezonów.

Pozostałe atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.
KOMENTARZE (30)

O nowym „Sokole Millennium” raz jeszcze

2018-08-22 17:13:54

Dziś kolejny z artykułów ukazujących kulisy produkcji „Hana Solo”. Tym razem zajmiemy się słynnym latającym złomem.

Wraz z filmem o Hanie Solo w Lucasfilmie zastanawiano się jak na nowo należy pokazać „Sokoła Millennium”. Tak, by był to jednocześnie znany nam okręt oraz coś nowego, innego, co dopiero poznajemy i odkrywamy. Przed tym zadaniem stanął James Clyne. Wraz ze swoim zespołem stworzył przeszło 60 różnych wersji najszybszego złomu galaktyki.



Zaczynając od Ralpha


Clyne, rozpoczynając pracę nad „Sokołem”, musiał się cofnąć w czasie do lat 70., odkrywać na nowo tamtejsze samochody i ich modyfikacje oraz to, co stało za oryginalnymi inspiracjami Ralpha McQuarriego i jego ekipy.



Skoro pomysłem był nowy „Sokół”, zaczęto to eksplorować w kierunku faktycznie nowego, czystego okrętu. Oczywiście spotkało się to z pewną niechęcią. W końcu zdezelowany „Sokół” to ikona sagi, to tak jakby nagle chcieć przemodelować wieżę Eiffle’a w Paryżu. Ale zaczęto eksplorować różne, czasem nawet szalone pomysły i wizje szukając tego właściwego.



Wpływ scenariusza


Jednym z takich pomysłów było zmienienie sylwetki „Sokoła”, dodanie jakiegoś dodatkowego kokpitu bądź uczynienie go bardziej symetrycznym. No i oczywiście duże spoilery.

Scenariusz dodatkowo zawierał kapsułę ratunkową. Umiejscowiono ją więc z przodu „Sokoła”. Taki dodatkowy okręt przymocowany tak, by z jednej strony był funkcjonalny, z drugiej sprawiał wrażenie całości. Daje to też pewien element zaskoczenia, bo to nie jest ten złom, który pamiętamy.



40 lat wcześniej Clyne, będąc dzieckiem, bawił się modelem „Sokoła”, wówczas też zastanawiał się jakby to mogło wyglądać, gdyby zmieniono to lub tamto. Albo z czego wynika kształt. Po latach wrócił do tych samych dylematów, ale tym razem na zdecydowanie poważniej. To moment, w którym marzenia stają się rzeczywistością. Zaś te zabawki ukształtowały go, jego poczucie estetyki i projektowania.



Duży wkład miał oczywiście też Ralph McQuarrie i jego wczesne wersje „Sokoła”. On wówczas był dużo czystszy, smuklejszy i nie przypominał latającej kupy złomu. Ale przeszukali też wczesne szkice Ralpha, gdzie ten próbował dopiero odnaleźć kształt okrętu. James Clyne zachęcał też swoją ekipę do eksperymentowania z malowaniem „Sokoła”. Wiedzieli, że chcą by wyglądał inaczej. Trochę też inspirowali się filmem „Mistrz kierownicy ucieka” i generalnie stylistyką z lat 80.



Clyne starał się także zachować klasyczny sposób tworzenia takich pojazdów, czyli stworzono model „Sokoła” w skali 1:72, ze wszystkimi możliwymi szczegółami. To coś, czego dziś często się nie robi w Hollywood, raczej wykorzystuje cyfrowe modele. Natomiast sposób tworzenia efektów z lat 70. bardzo wpłynął na finalny efekt, stąd w ILM i LFL bardzo chcieli to zachować. Jednocześnie chcieli, by „Sokół” Landa był naprawdę wyjątkowy.
KOMENTARZE (7)

Co inspirowało kostiumy „Hana Solo”?

2018-08-15 17:30:39 oficjalna

Na oficjalnej, David Crossman i Glyn Dillon, czyli kostiumolodzy, wskazali kilka elementów, które wpłynęły na ich pracę i finalny wygląd filmu Howarda.
Choć obaj pracują nad „Gwiezdnymi Wojnami” od „Przebudzenia Mocy”, to ciągle starają się robić coś nowego. W przypadku „Hana Solo” ponownie przyjrzeli się bardzo uważnie ilustracjom Ralpha McQuarriego, a także różnym elementom związanym z wojną w Wietnamie oraz muzykom, w szczególności byli to Jimi Hendrix, Blondie czy Clash. Nie zabrakło także pewnej inspiracji poprzednimi filmami. Jedną z takich rzeczy są korytarze Gwiazdy Śmierci z „Nowej nadziei”. Światła, ich kształt i umieszczenie znalazły swoje odbicie w szaliczku Landa.



Dillon & Crossman kostiumy Star Wars


Dillon nie miał wielkiego doświadczenia jeśli chodzi o pracę w filmach. Podczas rozmowy z Crossmanem pokazał mu tylko jeden rysunek. To wystarczyło, David zatrudnił go i dziś są duetem, który ubiera „Gwiezdne Wojny”. Przy „Przebudzeniu Mocy” pracowali pod nadzorem Michaela Kaplana (zresztą jak przy całej trylogii sequeli), ale już przy „Łotrze 1” mogli samodzielnie rozwinąć skrzydła. „Han Solo” to ich drugi taki projekt.
No i „Han Solo” dawał wielkie pole do popisu. Tu jest więcej kostiumów niż w innych filmach z cyklu. Główne postaci średnio mają po sześć kostiumów, bo tego wymaga scenariusz, są też różne światy. No i oczywiście peleryny, ale jeśli chodzi o Landa to nie kończy się na tym. Tu twórcy kostiumów inspirowali się muzykami, to przede wszystkim Jimi Hendrix, Prince, James Brown oraz Marvin Gaye. Inspiracje są choćby w koszulach z postawionym kołnierzem. To typ, który ubiera się do pracy, którą chce mieć, a nie do pracy, którą ma.



Muzyczne inspiracje


Także Han i Qi’ra zostali zainspirowani muzykami. Ubrania Hana odzwierciedlają kostiumy zespołu Clash. Qi’rę na Korelii chcieli ucharakteryzować na dziewczynę z lat 80., która chodzi w wielkiej kurtce swego chłopaka. Muzycznie ten trend reprezentowała Blondie.



Jeśli chodzi o broń i jej zawieszenie inspirowali się klasycznymi westernami. Jeden z podstawowych inspiracji to „McCage i pani Miller”.

Twórcom bardzo podoba się to, że ich praca, nawet zanim film zostanie wydany, inspiruje cosplayerów. Na premierze zobaczyli kogoś w stroju L3. Przed „Łotrem 1” widzieli chłopaka przebranego za Krennica. To ich bardzo cieszy. O ile stwory najczęściej powstają pod nadzorem Neala Scanlana, o tyle droidy to w dużej mierze kostiumy. Choć w przypadku L3 rozróżnienie w jaki sposób powstała nie jest takie łatwe. Phoebe Waller-Bridge nosiła głowę droida, ale część jej ciała została komputerowo wymazana, a następnie wstawiono w to miejsce cyfrowy model. Używano motion-capture, choć jednocześnie część aktorki grała w kostiumie. W ten sposób łączono te techniki, a ostateczny wynik kostiumolodzy mogli zobaczyć dopiero na wielkim ekranie.



Dillon i Crossman są bardzo dumni z tego jak wygląda Han Solo, ale najwięcej frajdy dostarczył im Lando. Crossman wymienia go jako ten kostium, z którego jest najbardziej dumny. Dillon w kwestii osiągnięć preferuje L3.



Inne filmy i inne wojny


Praca nad kostiumem wymaga poświęcenia czasu na szczegóły, których najczęściej nie widać w filmie, ale jeśli się ich nie dopracuje, to potem te braki bardzo łatwo da się wychwycić. Choćby to, że muszą uważać by strój Landa nie gniótł się, nie odbijał dziwnie światła, nie zmieniał kolorów przy różnym oświetleniu.

Gdy pracowali nad „Łotrem 1” Gareth Edwards chciał, by część strojów była inspirowana wojną w Wietnamie. Dillon i Crossman mocno powiększyli swoją wiedzę na ten temat. Wykorzystali ją także przy „Hanie Solo”. Strój Val na Mimban jest inspirowany trochę mundurami Wietkongu. Dillon twierdzi, że dla niego w kinie ważny jest realizm, nie ładny kostium.



Podobnie było ze szturmowcami, można było ich trochę zmodyfikować. Przy „Łotrze 1” nie było takiej opcji. Wszystko działo się za blisko „Nowej nadziei” i Gwiazdy Śmierci. Tu, dużo wcześniej i gdzieś na rubieżach, jest dużo więcej możliwości.



No i jeszcze jest wspomniany Ralph. Starannie oglądają jego pracę i wykorzystują je w sposób dość niestandardowy. Jeśli przyjrzycie się koszuli Lando pod koniec filmu, jest tam coś latającego. To przerobiony jeden z obrazów Ralpha.
KOMENTARZE (8)

Pierwsze zapowiedzi na Comic Con

2018-06-19 20:08:07

Już za miesiąc w San Diego odbędzie się kolejna edycja Comic Conu. Możemy się spodziewać jak zawsze prezentacji na niej wielu nowych gadżetów z Gwiezdnych Wojen. Część firm wypuści również produkty, które będą dostępne w sprzedaży tylko na tej imprezie (i później oczywiście na eBayu). Na razie chcieliśmy Wam zaprezentować zapowiedzi gadżetów na Comic Con od dwóch firm: Hasbro i Gentle Giant.

Hasbro zaprezentowało nowy produkt ze swojej serii Centerpiece - czyli figurek przedstawionych w kultowych scenach z filmów. Tym razem wzięli na tapetę „Przebudzenie Mocy” i pojedynek w lesie Rey z Kylo Renem. Gadżet będzie kosztował 109,99$. Drugim z zaprezentowanych produktów jest Han Solo z „Imperium kontratakuje” z figurką mynocka. Za Hana zapłacić będzie trzeba 34,99$. Figurka pochodzi z linii Black Series.



Gentle Giant natomiast wprowadzi do sprzedaży figurkę Yody wykonaną na podstawie jednej z grafik koncepcyjnych, którą narysował Ralhp McQuarrie.


KOMENTARZE (4)

Analiza nowego zwiastuna „Rebeliantów”

2018-01-20 18:01:20 Różne



Wczoraj mogliśmy się nacieszyć nowym zwiastunem czwartego sezonu „Rebeliantów”, przyszedł zatem czas na jego analizę. Zacznijmy jednak od oficjalnej rozpiski nadchodzących odcinków, bo faktycznie wśród informacji z ostatnich dni znalazło się trochę błędów. Wygląda na to, że Lucasfilm chce jak najszybciej załatwić sprawę, bo będziemy dostawać po dwa, a w trzecim tygodniu aż trzy epizody na raz. Wszystkie będą dostępne w aplikacjach VOD dzień po premierze, bo firma chce uniknąć spoilerów. Artykuł na Oficjalnej potwierdza też, że w rolę Palpatine'a wcieli się sam Ian McDiarmid. A oto rozpiska:

  • 19 lutego - „Jedi Night” i „DUME”.

  • 26 lutego - „Wolves and a Door” i „A World Between Worlds”

  • 5 marca - „A Fool's Hope” („Nadzieja głupca”) i „Family Reunion - and Farewell” („Zjazd rodzinny - i pożegnanie”). Ostatni odcinek będzie podwójny.


W tweecie na samej górze znajduje się nowy plakat sezonu oraz zaproszenie do podsyłania pytań aktorom - zapewne Oficjalna szykuje wywiad. Przejdźmy zatem do analizy. Kilka słów komentarza dodał Filoni w rozmowie z EW, także wpleciemy jego wypowiedzi w nasze spostrzeżenia. Ponad połowa trailera to wspomnienia z poprzednich sezonów i podróży Ezry. Dave chciał, by z jednej strony zajawka nie była zanadto spoilerowa, z drugiej, by dawała ludziom poczucie, że jednak coś się kończy.



O ile opisy odcinków nadal są aktualne, to najbliższa historia będzie opowiadała o uwolnieniu Hery z imperialnego więzienia. Filoni zdradza, że dla buntowników będzie to spory problem, bo to właśnie ona jest żeńską przywódczynią „rodu”, a do tego najbardziej doświadczoną rebeliantką. Na jej stroju więziennym widnieje napis "218 - 2010", co, znając ekipę, pewnie jest jakimś easter eggiem. Może odnosi się to do 18 lutego 2010 roku, ale tego dnia nic w historii Sagi się nie wydarzyło. Przyjdzie nam pewnie poczekać na przewodnik po odcinku.



Kanan zetnie włosy i zgoli brodę, prawdopodobnie aby uniknąć rozpoznania przez siły imperialne podczas ratunku Hery. Dave wyznał, że choć animacja obiektów „powiewających”, takich jak kucyki czy peleryny jest kosztowna, to nie zrobiono tego, by ratować budżet. Ścięcie czupryny będzie dla rycerza Jedi „znaczącym momentem przejścia”. W wielu kulturach istnieje szereg przesądów związanych z włosami. Wśród Słowian obcięcie ich oznaczało wejście chłopca w dorosłość, lecz na przykład biblijny Samson stracił swą nadludzką siłę, gdy mu je ścięto. Jak to zostanie ujęte w serialu, zobaczymy - wielu fanów teoretyzuje, że nowy wygląd ma go przybliżyć do persony Caleba Dume'a, co by oznaczało, że nasz Jedi nareszcie pogodził się z przeszłością. Przynajmniej Syndulla jest szczera do bólu w kwestii nowego stylu ukochanego.



Jeśli wierzyć Star Wars Explained, to Timonthy Zahn bardzo chciał zobaczyć walkę Zeba z Rukhem - a więc jego marzenie się spełniło. Jarrus również stanie z Noghrim w szranki podczas ratowania ukochanej z więzienia.



Czeka nas bitwa przy jaskiniach, co prawdopodobnie stanie się w najbliższych odcinkach (to właśnie w grocie Jarrus obcina kucyk). Filoni zaznaczył, że finał serialu będzie „bardziej tajemniczy aniżeli wybuchowy”. Jego zdaniem ludzie męczą go, by było więcej eksplozji czy wojska na ekranie, lecz powinno się przykładać większą wagę do tego, jakie emocje wzbudzają walki. Takich ma nam dostarczyć na przykład Sabine z mieczem (czyżby pożyczyła od Ezry?), ale należy pamiętać, że pierwsze ważne zwycięstwo Sojuszu nastąpiło na Scarif. W serialu rebelianci mogą co najwyżej ocalić własną skórę.



Załoga nie będzie jednak sama - pokaże się Mart Mattin, Gregor i Wolffe wrócą z emerytury, Rex z kolei założy zbroję, w związku z którą było wiele plotek. Kallus dorobi się nowego munduru (imperialnego z wyglądu), po dłuższym czasie powróci też Ketsu, a do Honda dołączy jego ugnaughcki „przyjaciel” Melch (widać go bardzo słabo na jednym z ujęć). Wygląda też na to, że gubernator Pryce zostanie schwytana, choć niektórzy już zaczynają snuć teorie o jej „nawróceniu” w związku z wydanym przez Thrawna rozkazem zbombardowania miasta. Jeśli jednak Arihnda będzie miała podobny stosunek do własnej planety jak w książkowym „Thrawnie”, to nie ma co na to liczyć.



Serial będzie miał nowego „głównego złego”, o czym Filoni wspomina poniżej. I może to dlatego admirał Thrawn pojawia się w zwiastunie tylko raz - ale za to w jakiej roli. To właśnie on wyda rozkaz do bombardowania Capital City, co fani podejrzewali od bardzo dawna. Zwiastun zdradza też, że wielki budynek w centrum miasta to w istocie pojazd latający czy też stacja kosmiczna - zdradza wielkie podobieństwo do sfer konstrukcyjnych Gwiazdy Śmierci, a biorąc pod uwagę domniemywany związek Lothalu z jej budową, bliskość wyglądu na pewno nie jest przypadkowa.



Dave wielokrotnie napominał o swojej fascynacji „Księżniczką Mononoke”, w której to ogromne wilki, uosabiające japońskie bóstwa natury, przeciwstawiają się ludziom i ich postępowi technicznemu. Tutaj widać, że ruszą do boju razem z załogą. Na drugim obrazku dosiadają ich po kolei Ezra, Hera, Sabine i Zeb. Kanan jest dziwnie nieobecny w zwiastunie (widać go jedynie w scenach ratunku Syndulli), co wiele mówi. Zwłaszcza, jeśli wierzyć jednemu z opisów odcinków.



W „Mononoke” również istniało wiele wilczych szczeniąt i jedna ogromna matka (tak to wygląda w filmie). Być może Bridger doświadczy tu wizji, na co wskazuje niecodzienne otoczenie. Fani zwrócili uwagę, że największy wilk jako jedyny ma niebieskie oczy (pozostałe posiadają żółte), więc już powstały teorie, że być może nie jest to zwierzę, ale ktoś, kogo znamy, reinkarnowany w nową formę. Warto też zauważyć, że w trailerze na dosłownie kilka klatek stworzenie rozdziawia pysk i atakuje. Może więc nie będzie miało do końca dobrych zamiarów.



Wedle artykułu z EW, gdy Bridger będzie na misji podczas której założy zbroję szturmowca, doświadczy wizji Mocy. W miejscu (przypuszczalnie z odcinka „A World Between Worlds”), do którego zabierze go widzenie, można dostrzec litery alfabetu, który wymyślił McQuarrie, a który to pojawił się już w świątyni Jedi na Lothalu. Chłopak spotka tam convora, który frapuje fanów już od dłuższego czasu - wielokrotnie przytaczaliśmy już teorie na temat jego związku z Ahsoką. Pewne jest, że ma te same barwy, co Córka z Mortis, zasiada również na jej ramieniu na malowidle przedstawiającym ją oraz Ojca i Syna znanych z „The Clone Wars”. To pierwsze tak wyraźne powiązanie obu seriali w kwestii Mocy. Najprawdopodobniej poznamy odpowiedzi na pytania, które pozostawił nam trzeci sezon TCW - albo, co bardziej prawdopodobne, dostaniemy jeszcze więcej zagadek do rozwiązania.



Na drodze chłopaka w „świecie pomiędzy światami” stanie jednak Imperator. Prawdopodobnie jedynie w formie wizji, na co wskazuje zarówno dziwaczne miejsce, jak i niebieskie płomienie, które pojawiły się w TCW w odcinku „Sacrifice”, podczas którego Sidious wykonał skomplikowany rytuał, dzięki któremu chciał przeszkodzić Yodzie w jego wędrówce. Co ciekawe, aby ceremonia zadziałała, potrzebny był ktoś, kto miał jakiś związek z mistrzem, w tym przypadku hrabia Dooku. Jak to będzie z Ezrą? - pewnie się przekonamy, aczkolwiek o trudnościach Sheeva mogą świadczyć słowa:„Ezra Bridger... nareszcie mój”. Tak czy siak, tak jak podczas wojen klonów Sith chciał wykorzystać słabości Yody, tak teraz będzie robił to samo z Bridgerem. W przypadku chłopaka będzie to rozdźwięk pomiędzy tym, czego pragnie on sam, a tym, co jest dobre dla ogółu. Reżyser chciał czegoś bardziej złowrogiego aniżeli zwykła walka na miecze. Zaznaczył też, że Palpatine jest „ostatnim bossem” i w owych czasach głównym źródłem ciemności w galaktyce, choć czasem może wydawać się wręcz kruchy. Do tej pory mieliśmy do czynienia z jego pomagierami - nawet Vader, choć potężny, jest tylko i wyłącznie podwładnym. A to oznacza, że powinniśmy się bać o Ezrę.



Jedna z bardziej tajemniczych scen na zwiastunie, bo choć widać wyraźnie, że postać, z którą rozmawia chłopak nie jest duchem, lecz hologramem, to ciężko jednoznacznie określić kto to jest. Na zbliżeniu przypomina Sidiousa, a jeśli to prawda, to albo Bridger natrafi na jego holokron, albo Imperator znajdzie sposób, by się z nim skontaktować. Zawsze są oczywiście inne opcje, od starożytnych Sithów począwszy, a na Obi-Wanie skończywszy.



Trailery lubią nas zwodzić, dlatego słowa młodzieńca o „ostatniej lekcji” pewnie nie padają w konkretnie tym momencie. Ale być może jest to nawiązanie do lekcji, jakich udzielił Rey w epizodzie ósmym Luke - miały być trzy, a zobaczyliśmy tylko dwie. To ostatnia szansa, by serial jakoś połączył się z nową trylogią i może dowiemy się, co takiego Skywalker chciał przekazać młodej uczennicy.

Co z samą końcówką? Filoni postawił sprawę jasno: nie należy się spodziewać idealnego połączenia z „Łotrem” mimo że w filmie występuje Chopper, a Hera jest wywoływana przez interkom. Producent rozumie, że fani chcieliby, aby luki pomiędzy poszczególnymi mediami zostały powypełniane, natomiast on pragnie, by jego historia była bardziej samodzielna.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (15)

Zwiastun koncepcyjny „The Star Wars”

2017-12-16 10:51:57 polygon.com

Niektórzy fani mogą pamiętać mini-serię komiksową „The Star Wars”, która w latach 2013-2014 pojawiła się na rynku amerykańskim w nakładzie wydawnictwa Dark Horse Comics. Historia przedstawiona na kartach komiksu, ukazywała losy bohaterów pierwszego szkicu scenariuszowego do filmu „Nowa nadzieja”, który jeszcze wtedy nosił pełny tytuł „The Star Wars”. Dodatkowo design postaci i świata przedstawionego opierał się na pierwszych szkicach koncepcyjnych Ralpha McQuarrie'ego, jednego z ojców Oryginalnej trylogii. Taka wariacja okazała się na tyle inspirująca, że fani ze szkoły Digital Animation and Visual Effects w Orlando na Florydzie stworzyli zwiastun koncepcyjny filmu „The Star Wars”, ożywiając szkice McQuarrie'ego.

The Star Wars: Concept Trailer from The DAVE School on Vimeo.


KOMENTARZE (10)

Premiery książkowe: Październik 2017

2017-10-31 11:04:36 Internety

Za nami dziesiąty miesiąc roku, sprawdźmy jakie nowości się pojawiły na rynkach księgarskich świata i Polski, a było ich sporo

W nakładzie spółki Disney-Lucasfilm Press ukazały się same młodzieżowe powieści, takie jak: drugi tom serii Join the ResistanceEscape from Vodran” (twarda, 240 stron, 14,99 USD) autorstwa Bena Ackera i Bena Blackera z ilustracjami Annie Wu, wydanie miękko-okładkowe powieści „Ahsoka” (miękka, 400 stron, 9,99 USD) autorstwa Emily Kate Johnston, drugi tom serii Forces of Destiny: Daring AdventuresDaring Adventures 2: Jyn, Ahsoka & Leia” (miękka, 128 stron, 5,99 USD) autorstwa Emma Carlson Berne, piąty tom serii Adventures in Wild SpaceThe Cold” (miękka, 144 strony, 5,99 USD) autorstwa Cavana Scotta z ilustracjami Davida Buisána oraz książka młodzieżowa należąca do cyklu Journey to Star Wars: The Last JediThe Legends of Luke Skywalker” (twarda, 432 strony, 14,99 USD) autorstwa Kena Liu z ilustracjami J.G. Jonesa.
W nakładzie Quirk Books ukazała się kolejna wariacja dramatyczna oparta na fabule epizodów, w tym przypadku „Przebudzenia Mocy” „William Shakespeare’s The Force Doth Awaken” (twarda, 176 stron, 14,95 USD) autorstwa Iana Doeschera z ilustracjami Nicolasa Delorta.
Wydawca Dorling Kindersley dorzucił do puli takie oto pozycje: przewodnik po historii klocków LEGO Star WarsUltimate LEGO Star Wars” (twarda, 320 stron, 40,00 USD) autorstwa Chris Malloy i Andrew Becraft, książeczkę z serii DK ReadersLEGO Star Wars: Secrets of the Dark Side” (miękka, 24 stron, 3,99 USD) autorstwa Matta Jonesa, poradnik dla młodych programistów „Coding Projects” (miękka, 96 stron, 16,99 USD) autorstwa Jon Woodcock i Kiki Prottsman oraz uzupełniony przewodnik „Absolutely Everything You Need to Know - Updated and Expanded” (twarda, 256 stron, 21,99 USD) autorstwa Adama Braya, Cole'a Hortona i Michaela Kogge'a.
Walter Foster Publishing wydała kolejny poradnik dla początkujących rysowników, tym razem skupionym na materiale z „Przebudzenia Mocy” „Learn to Draw Star Wars: The Force Awakens” (miękka, 128 stron, 19,95 USD) autorstwa Russella Walksa.
Abrams Books kontynuuje swój cykl Star Wars Art i wydał kolekcjonerki rarytas w postaci „Star Wars Art: Ralph McQuarrie – 100 Postcards” (box, 100 stron, 24,99 USD) zawierający pocztówki z ilustracjami Ralpha McQuarrie'ego.
Joe Books wydał komiksową adaptację „Nowej nadziei” składającą ze zdjęć z filmu „A New Hope – Cinestory Comic: 40th Anniversary Edition” (miękka, 400 stron, 19,99 USD).
Pora na brytyjskie oddział Egmontu, który poszerzył swoją ofertę o zestawy książkowe „Star Wars 40th Anniversary Tin” (miękka, box, 232 stron, 14,99 GBP) wydane z okazji rocznicy premiery epizodu IV, „Star Wars Astro Tin” (miękka, box, 72 strony, 14,99 GBP), książeczki z modelem do złożenia „Millennium Falcon - Book and Mega Model” (zintegrowana, 32 strony, 19,99 GBP) opracowaną przez Katrinę Pallant z ilustracjami Maddoxa Philpota, Neala Manninga i Roba Balla oraz rocznik „LEGO Star Wars Annual 2018” (zintegrowana, 32 strony, 19,99 GBP) z figurką żołnierza Imperium.
Amerykański wydawca becker&mayer! rozpoczął nową serie publikacji/zestawów Master Models, w których poza książeczkami do czytania dostajemy elementy pozwalające nam zbudować papierowe modele postaci czy pojazdów z filmowej Sagi. I tak w październiku dostajemy aż cztery pozycje: „Master Models: R2-D2”, „Master Models: Darth Vader”, „Master Models: Millennium Falcon” i „Master Models: Scenes” (zintegrowana, 48 stron, 21,99/19,99 USD) wszystkie opracowane przez Benjamina Harpera i Claudio Diasa.
Po kilkumiesięcznej przewie wraca wydawnictwo Studio Fun, który wydało kolejny z serii dziennik in-universe powiązany z serialem Forces of Destiny, „Tales of Hope & Courage” (twarda, 96 stron, 11,99 USD) autorstwa Elizabeth Schaefer z ilustracjami Adama Devaneya.
Mamy też coś dla miłośników Legend i przygód Hana Solo, w tym miesiącu do sprzedaży za oceanem trafiła trylogia Hana Solo ("Rajska pułapka", "Gambit Huttów", "Świt Rebelii") autorstwa Ann C. Crispin w wydaniu zbiorczym (twarda, 784 strony, 25,00 USD), która jest dostępna w sieci sklepów Barnes & Noble w nakładzie Del Rey.
HarperCollins w ramach cyklu Journey to Star Wars: The Last Jedi wydało album „Stormtroopers: Beyond the Armor” (twarda, 176 stron, 45,00 USD) autorstwa Adama Braya i Rydera Windhama z przedmową Johna Boyegi. Wydawca Titan z okazji 40-lecia „Nowej nadziei” wydał specjalny numer magazynu „A New Hope – The Official Celebration Special” (twarda, 96 stron, 19,99 USD).
Na początku miesiąca miała miejsce premierę antologii opowiadań, o czym pisaliśmy tutaj.



Im bliżej premiery „Ostatniego Jedi” tym więcej publikacji ukazuje również się u nas. Po kilkumiesięcznej przewie dało o sobie znać wydawnictwo Zielona Sowa, które swoją ofertę poszerzyło o trzy pozycje aktywizujące: „Dziennik przygód pilota X-winga” (miękka, 80 stron, 24,90 PLN), „Łotr 1: Modele 3D do złożenia - wypychanki” (miękka, 16 stron, 16,99 PLN) i „Przebudzenie Mocy: Modele 3D do złożenia - wypychanki” (miękka, 16 stron, 16,99 PLN).
Ameet natomiast stara się byśmy o nim nie zapomnieli i również wydaje publikacje aktywizujące, pierwsza to druga odsłona twórczości Zacka Giallongo pt. „Powrót bazgrołów” (miękka, 64 strony, 12,99 PLN), a druga to kolorowanka „Czas na kolor” (miękka, 48 stron, 14,99 PLN).
O pozostałych październikowych premierach od innych wydawców dowiecie się z newsów: tu, tu, tu i tu.


KOMENTARZE (14)

Zmarł John Mollo

2017-10-28 21:02:02



25 października w wieku 86 lat zmarł John Mollo, jedna z legend klasycznej trylogii. Mollo pracując blisko z George’m Lucasem i Ralphem McQuarriem stworzył kostiumy do „Nowej nadziei” i „Imperium kontratakuje”. Będąc ekspertem od wojskowości z łatwością udało mu się wykreować zarówno mundury Imperium, jak i Rebelii, oraz wiele innych, zapadających w pamięć kostiumów. Za swoją pracę przy „Nowej nadziei” został nagrodzony Oskarem. Drugiego dostał za pracę nad filmem „Gahndi”.

Przed „Gwiezdnymi wojnami” Mollo pracował bardziej jako konsultant historyczny, choćby w „Barrym Lyndonie” Stanleya Kubricka. Po IV Epizodzie był już rozpoznawalnym kostiumografem. W swoim dorobku ma między innymi następujące filmy: „Obcy – 8. pasażer Nostromo”, „Legenda Tarzana, władcy małp”, „Chaplin” czy „Trzej muszkieterowie” z 1993.

John Mollo był jednym z gości na Star Wars Celebration Europe w Londynie w 2007.
KOMENTARZE (6)

Thandie Newton wraca na plan

2017-10-02 07:11:58

Na początek mamy kolejne zdjęcie od Rona Howarda. Tym razem jednak nie informuje nas o tym, kto kończy pracę na planie, ale kto na niego wraca. Wróciła Thandie Newton, by dograć kilka scen. Wygląda na to, że prace na planie Hantologii jeszcze trochę potrwają, co właściwie świadczy o tym, że film jest w większości kręcony od nowa.



Zdjęcie, jak zdjęcie, ale ostatnio Ron zaczął na nich więcej zdradzać. Tym tropem poszli sieciowi śledczy fani. Ich zdaniem Thandie gra kogoś w imperialnej kurtce.



Śledczy znaleźli też nawiązanie do Ralpha McQuarriego, które zasugerował Ron.



Ale to jeszcze nie koniec wieści. Podobno Warwick Davis ma zagrać w tym filmie GONKa, czyli droida. Ale jest jeszcze ciekawsza informacja, otóż kilka miesięcy temu Ian McDiarmid nagrał kilka kwestii imperatora. Podejrzewano, że może chodzić o „Rebeliantów”, ale Dave Filoni ostatnio temu zaprzeczył. Więc jeśli to nie „Siły przeznaczenia” to kto wie, może usłyszymy go niebawem w aktorskim projekcie? Może właśnie w Hantologii?
KOMENTARZE (12)

Kolejne zdjęcie z planu

2017-09-26 18:55:28 Twitter

Ron Howard wychodzi chyba z założenia, że im więcej zdjęć z planu tym lepiej - a my się z tego bardzo cieszymy. Tym razem zdjęcie pewnego napisu i opis twitta sugerujący, że w filmie znajdziemy elementy inspirowane pracami Ralpha McQuarrie.


KOMENTARZE (12)
Loading..