TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Wioska Gungan w Lesie Ewoków

Z Archiwum K: Boss Iwan Żydkow, Kopciuszek I Siedmiu Narkomanów

Lord Sidious 2004-02-01 11:15:00

Lord Sidious

avek

Rejestracja: 2001-09-05

Ostatnia wizyta: 2026-02-01

Skąd: Wrocław

I oto w wasze ręce, drodzy czytelnicy trafia kolejny tom ASPwgMEN. Tym razem, mocno nietypowy... małoważny jako całość w ASP, ale bardzo ważny w procesie tworzenia.

Opowiadanie to choć nudne, na szczęscie należy do najkrótszych. Być może dla czytelnika to jedny plus. Powstało już trochę później od reszty, jak widać po nim, w okresie niezachęcającym to żartów - stąd raczej ponury klimat. Ale co się łamać, w końcu to Apokalipsa, musi być coś ponurego.

Cóż samo opowiadanie jest brutalnym i z lekka mrocznym wypaczeniem przestępczej rzeczywistości w Polsce... można znaleźć kilka śmiesznych komentarzy, ale raczej wszystko ma pokazać pewien bezsens i bezcelowść .

Najważniejsza jest jednak w tym wszystkim narracja. Gdyż mamy dwie. Standardowy narrator wypowiada zaledwie kilka kwestii. Głównym narrratorem, a co także idzie bohaterem, jest Iwan Żydkow - czytany przez kucharkę. To był eksperyment, bez którego trudno dziś sobie wyobrazić 1 księgę na Orthanku..

Tym razem zapraszam nie tylko do komentowania ale i do refkelsji.

Następne opowiadanie z serii także będzie miało raczej przykry nastrój. Będzie to najbrutalniejsze z wszystkich.. no i opowieść o miłości, zmianie człowieka, nadziejach i ich stracie. Ale też nie jest długie.

I z góry przepraszam osoby wrażliwe, gdyż język i nie tylko język tutaj, miejscami przekracza granice dobrego smaku.


APOKALIPSA SZKOLNICTWA POLSKIEGO WG MINISTERSTWA EDUKACJI NARODOWEJ

Z ARCHIWUM K:
Boss Iwan Żydkow, Kopciuszek i Siedmiu Narkomanów


W poprzednim odcinku: Kucharka chciała się odstresować.

W szkole znalazła pamiętnik Iwana Żydkowa. Tak, pamiętniki były jej ulubioną formą literatury. Np. pamiętnik Anastazji Potockiej, biednej i wykorzystywanej przez posłów i senatorów(1) kobiety, przeczytała już siedem razy. Ostatnio przeczytała także pamiętnik Anny Frank, żydowskiej dziewczyny, która podczas wojny ukrywała się w Amsterdamie. Niestety pamiętnik był w oryginale, więc kucharka nie zrozumiała ani słowa, ale pomimo to przeczytała, ponieważ nie była to wersja ocenzurowana! Na szczęście znała rosyjski i to bardzo dobrze, więc nie miała żadnych problemów z lekturą pamiętnika szefa mafii.


...Właśnie wróciłem z Moskwy. Ciekawe kiedy będę tam bossem? Kiedyś musi to przyjść. Nie mogę przecież umrzeć tu na obczyźnie. W tym barbarzyńskim kraju? Ostatnio ukradli mnie samochód! Co za chamstwo! Ja rozumiem, że i tak był kradziony. Ale czemu muszą kraść w Polsce! Niech se jadą kurde do Niemiec. A ta szkoła gdzie pracuję, to zupełnie jakaś dziwna. O na przykład ta kucharka. Co za paskudna baba(2) , gruba, durna, ....(3) , i wszystkimi chce rządzić. Albo ten Józef Kiszka(4) , polonista od siedmiu boleści, ukradł mi moją "Metallicę", dobrze że jej aż tak bardzo nie słuchałem. Co za cham. Albo chemik i Ireneusz Spirytus, te dwa trupy, myślą, że mogą mnie stąd wywalić. Albo ten ich chuderlawy Szarek. Idiota. Szkoda tylko tego sympatycznego kundla, o przepraszam jamnika, Kniota. Nawet go lubiłem. No lubię jeszcze geografa, w końcu to stały klient. A Kiszce należy jedno przyznać. Dobrze, że pozbył się Edka, to chyba był największy debil. A zapomniałem o dyrektorze. Co prawda zaczął się już ubierać, ale na dal nic nie robi. Kurde mole! Nie wiem, jak można trzymać w szkole orangutana. Dobra ale nie o tym chciałem dziś napisać. Otóż dziś wydarzyła się niecodzienna historia
Siedziałem sobie w samochodzie i liczyłem zyski, gdy jeden z moich stałych klientów zagadnął mnie, taki macho zwany "kopciuszkiem", ponieważ kopcił peta za petem, a przerywał wtedy tylko gdy ćpać, śrać, spać lub pić mu się zachciewało. "Wasz pan mość" rzekł do mnie, "darujcie mnie dzisiaj! Kasa się skończyła! Na pety szystko poszło. Całą kasę przejebałem. Dał by wasz mość choć troszkę dla głodnego.". "A co to ja Caritas?" odrzekłem mu lekko naburmuszony. "Ależ Waść mość towarzysz Żydkow. Ja to mogę odpracować! Nowych klientów nałapać.". "Niechaj ci będzie" zgodziłem się. Tak się składało, że obok była podstawówka. Zdecydowaliśmy się więc "wyhodować" nowych klientów. Pierwotną sprawą jaką musieli my zabrukaczyć(5) były mundury glinicji miejskiej. Podjechali my do najbliższego policjanta i bach go do bagażnika. Coke™`a robi swoje. Głupi pies rozebrał się do majtek. A my mieli teraz mundur. Powędrowaliśmy zupełnie jak "Jaś Wędrowniczek(6)" , którego wcześniej obaliliśmy do gabinetu głupiej cipy, dyrektorki podstawówki obok naszego podrzędnego liceum. Generalnie szkoła ta różniła się tylko drobnymi szczegółami od naszej. Szkraby były małe. A przypomniało mi się jak moja Zelda była mała. Kupiłem jej kałasza na 10 urodziny. Wkrótce musieliśmy pochować nianię, teściową, sąsiadów i pół szkoły. Jakie to urocze było dziecko. Innym szczegółem który różnił obie szkoły były obroty. Ale teraz to trzeba było zmienić. "Dzień dobry. Jestem Jacob Steins z Interpolu wydział narkotyków!" powiedziałem dyrektorce pokazując jej legitymację pojmanego policjanta. "A to pan Dariusz Bobek, z polskiej ... Musimy przeprowadzić prelekcję aby dzieci unikały kontaktu z narkoman... narkotykami. Przepraszam ale mój polszy nie jest najbardziej stosowny.". Zgodziła się.
Udaliśmy się do pierwszej klasy, która notabene była także klasą pierwszą. Mieszkały tam takie malutkie szkrabiki, niewiele większe od trybików. Pewnie niedużo kieszonkowego dostawały, ale jak mówi polskie przysłowiowe powiedzenie: ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka. Mając na piśmie pozwolenie od głupiej cipy, wyrzuciliśmy kulturalnie stetryczałego babona. "Może by pani ten lokal opuściła, ażeby policji nie przeszkadzać." zasugerowałem. Wypełzła. Podczas gdy Kopciuszek podszedł to nie wiem właściwie jak to się nazywa. Takie czarne co na ścianie wisi. Nieważne. Stanął na środku sceny, prezbiterium czy jak mu tam. W każdym bądź razie tam wszystkie oczka patrzyły. Ja sobie natomiast usiadłem z tyłu. Kopciuszek zaczął, paląc peta oczywiście: "Hej dzieciaki! Wiecie kim jestem!". Jakiś kajtek wstał i rzekł: "Pan jest policjant. Ale pan jest nie dobly policjant. Pan nie pozwala przechodzić na czelwonym świetle! Ja pana nie lubić.". "Ależ mój mały misiaczku, ja nie jestem prawdziwym policjantem. Jestem fałszywym. Ja jestem dobrym człowiekiem. Ja wam pozwalam przechodzić na czerwonym świetle. Jesteśmy w wolnym kraju. Jest demokracja(7). Ja naprawdę jestem dobry. Nie zrobię wam żadnej krzywdy. Ani ja, ani dziadek Mróz." Wskazał na mnie palcem. "Dziadek?" zapytałem. "Wujek Mróz." Poprawił się. Kiwnąłem tylko głową, by go nie denerwować. Jak na razie dobrze mu szło. Powtórnie zaczął: "Kochane pimpki. Czy ktoś z was wie co to są narkotyki? Może rodzeństwo wam dało, albo rodzice?" zapytał, wstała mała dziewczynka z blond lokami "Ja wiem. To coś bardzo, bardzo niedobre. Fuj!" powiedziała. "Ależ skąd? Kto ci tak powiedział?" spytał się Kopciuszek wypuszczając z paszczy kłębek dymu. "Mama i tata.". "Z pewnością się pomylili. A może powiedzieli wam, że seks, alkohol lub nikotyna też są niedobre?" zapytał. To ostatnie pytanie wywołało poruszenie, jakby dzieciaki nie wiedziały co znaczy słowo "seks". No cóż ile to dzięki mnie dzieci znało to słowa. Chyba wszystkie które sprzedałem bogatym pedofilom. Ale już się tym nie zajmowałem. "No dobrze, a może powiedzieli wam, że cukierki są niedobre. Że psują zęby i że są niesłodkie" zapytał obrawszy inną drogę. "Tak, tak nam powiedzieli!" zaczęły krzyczeć dzieci. "Dobra troszkę ciszej pikusie moje! Ej tam z tyłu Azor z Burkiem nie gadać. Powiedzieli wam, że cukierki są niedobre, bo są niezdrowe. Dobra kto nie lubi cukierków, bo są niedobre i niezdrowe łapa w górę." Nikt nie podniósł. "A teraz kto lubi niech podniesie." Wszyscy podnieśli. "Widzicie tak samo jest z narkotykami. To też takie cukierki. Może nie tak słodkie, ale za to działają lepiej później. Są tak samo zdrowe i dobre jak normalne cukierki. Tylko troszkę gorzej wyglądają. Ale to nie wygląd decyduje o smaku? Nie?".
No i częstowaliśmy te dzieciaki. Naszprycowane wróciły do domu, a następnego dnia same zaczęły nasz szukać. I tak dalej, i dalej. Po tygodniu oblecieliśmy wszystkie klasy w szkole. Zysk był doskonały, zwłaszcza wśród ósmoklasistów. Czego to się nie zrobi dla zysku. W sumie to razem z Kopciuszkiem odcinaliśmy kupony. Kurcze kolo trochę za dużo dostawał, ale z czasem miało to się zmienić, tylko on jeszcze o tym nie wiedział. Niemniej jednak najważniejsze są miarowe działania.
Ale tam gdzie odnosi się sukces, gdzie kasa leje się strumieniami, trzeba pamiętać o zawiści ludzi, o czystej chęci zniszczenia i dokopania innym. I to właśnie wydarzyło się w szkole. Gdy ta głupia cipa dyrektorka, zauważyła jaką kasiorę zgarniamy normalnie legalnie nienormalnie zadzwoniła na policję sprawdzić nas.
No i glinicja nas nakryła na gorącym uczynku. Na szczęście nie mnie, a Kopciuszka. Poszedłem zaraz i przedstawiłem się, jako Interpol oczywiście. Opieprzylem ich równo, o to, że mi dowody zniszczyli. Ale oni powiedzieli, że przejmują dochodzenie, bo ten kolo, czyli Kopciuszek to jakaś mała płotka.
Musiałem rozwiązać problem Kopciuszka, żeby czegoś nie palnął głupiego. I to był błąd. Bo w tym czasie dyrektorka zatrudniła jakiś durnowatych terapeutów i oduczyła młodych szyczyli palić trawki, czy łykać extasy. Szkoda, szkoda, szkoda.
Kopciuszek zginął w wypadku samochodowym, kiedy przewożono go do sądu na przesłuchanie wstępne. Szkoda trochę tej ciężarówki, która w nich walnęła, bo tyle spirytusu przewiozła nielegalnie przez granicę. Ale cóż, czasem ofiary muszą być poniesione dla wyższych celów.
A co do szkoły podstawowej to kiedyś się odkuję. A jak dyrektorka przyjedzie do Rosji, to tam już na nią czeka wyrok śmierci.
Ehh ciężkie jest życie mafiozy w Polsce. A ci polscy to w ogóle nacjonaliścy jacyś. Słowik z Pershingiem mnie nie lubią, a Baranina się ze mnie nabija. Ehh. po czymś takim nie chce mi się już w tej podstawówce babrać, w końcu to jedno wielkie bagno. Szkoda się męczyć...


Kucharka zaczęła ziewać i przestała to czytać. W końcu to ani mądre, ani ładne, ani fajne nie było. A na dodatek mało śmieszne.

PRZYPISY

1 - Seksualnie w hotelu poselskim.
2 - Kucharka przestała tłumaczyć sobie niektóre słowa.
3 - Tak parę zdań to sobie pominęła.
4 - O, tu już kucharka zaczęła ponownie sobie tłumaczyć.
5 - Coś tu się kucharce zaczęło mylić. Po prostu pismo było nie wyraźne,
6 - Prawdopodobnie chodzi o "Johny Walkera", ale kucharka o tym nie wiedziała.
7 - Czyli wersja demonstracyjna kraju.

LINK
  • i po

    Anor 2004-02-03 10:24:00

    Anor

    avek

    Rejestracja: 2003-01-09

    Ostatnia wizyta: 2023-05-17

    Skąd: Chyby

    Tego jeszcze nie czytalem więc postanowiłem sobie to przyswoić...

    Rzezywiście jak napsiałes w wstepie trochę to przygnębiające, choć jedna nie do końca, bo same fakty które opisujesz sa owszem przygnębiające, jednak już sposób w jaki to robisz jest humorystyczny. Właśnie dlatego uwazam, zę nie jest to takie nieśmiesne jak napisałes na początku a może ja jakis inny jestem… W każdym razie mam pytanie czy dalej będziemy poznawali losy Żydkowa, czy może powrócimy w kolejnym odcinku do losów bohaterów szkoły?

    LINK
    • sposób pisania to jedno

      Lord Sidious 2004-02-03 18:59:00

      Lord Sidious

      avek

      Rejestracja: 2001-09-05

      Ostatnia wizyta: 2026-02-01

      Skąd: Wrocław

      wazne jest to, jak nastawia to czytelnika, który nad tym trochę pomyśli.. to coś na kształt trucizny zawartej w wykwintnym żarciu, którą sącze czytelnikom.
      To opowiadanie rozgrywa się tuż przed wybuchem Wojen Narkotykowych. A tych, Iwan Żydkow nie przeżyje.
      W następnym, którę opublikuję, szkoła będzie już po Wojnach... będzie mocno przetrzebiona .

      LINK
  • przeczytałem....

    Jagged Fel 2004-02-14 22:54:00

    Jagged Fel

    avek

    Rejestracja: 2003-03-04

    Ostatnia wizyta: 2013-04-26

    Skąd: Zabrze

    w zasadzie to pierwsza część ASP jaką przeczytałem...ech...tzn, jedną kiedyś próbowałem czytać, ale jakos nie dobrnąłem naet do ćwierci...a tu co innego...rzeczywiście...trochę przygnębiające...szczególnie jak sobie przypomnę , że mój brat chodzi do drugiej klasy SP ale humoru wcale tu nie brakuje

    LINK

ABY DODAĆ POST MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..