Własnie, którkie pytanie. Co by było, gdyby z jakiś przyczyn Amber przestał drukować powieści SW w Polsce. Może to nie jest wyrażenie obawy, a może w moim przypadku pewnego życzenia.
Amber zrobił wielką rzecz. Wydał tele pozycji SW, że w wielu krajach mogą nam pozazdrościć. I to na dodatek w sensownym czasie. Np. w Niemczech niedawno do ksiegrań trafiła 4 część NEJ!! Wyobrażacie sobie... My czekamy na XIII, amerykanie na XVI, a niemcy dopiero na V!!! Czy bez Ambera grozi nam to samo?
Możliwe.
SW nigdy nie sprzedawało się dobrze, ale zawsze sprzedawało się regularnie. Kto wie, ale wygląda na to, ze to właśnie wydawanie B. Drogich komisków zaszkodziło SW w Polsce. Zatem, czy to jest nasz limit, więcej nie można bo przesyci się rynek. Z drugiej strony, brak regularnych nowości spowoduje osłabienie zainteresowanie wśród starych fanów. Czy zatem jest to kopanie do własnej bramki?
Druga rzecz, to jest hipoteza, ze zmieniony został wydawca. Kto mógłby w Polsce wydać SW.. Raczej jakieś wydawnictow które siedziw w fantastyce i to mocno. Tak na prawdę jest ich tylko kilka, Rebis, Zysk, Prószyński, Amber i ISA. Rebis i Zysk wydają swoje rzeczy wyjątakowo nie regularnie. Zysk potrafi przetłumaczoną ksiażkę trzmyąć do wydania parę LAT!! Prószyński w chwili obecnej zajmuje się szerszym rynkiem. i została by ISA. ISA na dodatek wydaje różne rzeczy Wizzardów, więc kto wie, skoro sie pokusiła o wydanie D&D po polsku, moze by sie i pokusiła o system Wizardów. Tym bardziej, że gdyby mieli już pewne podstawy, to poszło by im łatwiej.
Inny plus ISY to jej sztandarowi autorzy, których ISA winduje na listy bestellerów - to głównie Salvatore ze swoimi, często genialnymi powiescami (cykl o Drizzcie Do`Urden). Pojawienie się książki takiego autora (Salvator ale i Denning), a na dodatek opatrzonej logiem ISA, gwarantuje pewien sukces wydawniczy. ISA ma swoje audytorium, dzięki serii SW mogla by je zwiększyć, ale także i SW mogłoby zyskać.
No i można by w końcu domgać się by okładki nie były udziwniane polskimi napisami robionymi hurtowo. To plusy zmiany wydawcy, w tym wypadku na ISę. MAcie inne pomysły??
Ale przejdźmy do poważnych kłopotów związanych ze zmianą wydawcy.
Tak na prawdę wchodząć na ten rynek, poza 2005, nie można liczyć na szybki zarobek. Mało tego ISA musiałaby jednoczesnie wydawać i nowe pozycjie i na dodatek wznawiać stare, tyle czy uzyskała by prawa do tłumaczeń. Wyobraźcie sobie, ze dostaje do tłumaczenia ktoś w stylu Łozińskiego. I w tym momencie byśmy się nie pozbierali z polskimi tłumaczeniami. Ale poważniejszy problem to kwestia fianansów. ISA musiałaby zapewnić "ciągłosć" serii przez wydawnaie nowych ksiażek dla starych fanów. A co z nowymi fanami? Wznowienia itp. kończyły się dla ISY tak na prawdę stratami... tymbardziej, ze wiele amberowskich druków zalega.
Macie jakies przemyslenia na ten temat...??